Dla USA świeczka, dla Saddama ogarek

Dla USA świeczka, dla Saddama ogarek

Dodano:   /  Zmieniono: 
Choć z tekstu rezolucji usunięto sformułowanie o automatycznym użyciu siły wobec Iraku jeśli ten złamie jego postanowienia, to kluczowy fragment dokumentu mówi, że Irak "rażąco naruszał" i nadal "rażąco narusza" swe zobowiązania. Sformułowanie to uchyla przerwanie ognia po wojnie w Zatoce Perskiej z 1991 roku i może uzasadnić nową wojnę.
Bagdad otrzymał w rezolucji więc "ostatnią szansę", aby spełnić te zobowiązania. Według inspektorów szansy nie wykorzystał. Czy zatem oznacza to wojnę? Francja, Rosja, Chiny, Niemcy i inni członkowie Rady, w której zasiadają przedstawiciele 15 krajów sądzą, że wojnę należy odłożyć, natomiast inspekcje powinny potrwać jeszcze kilka tygodni a może nawet miesięcy.

Dla USA jest to nie do pomyślenia. Najbliższe dni to kluczowy moment, by zdecydować: atakować czy nie. Amerykanie mają kilka istotnych powodów, by w jeszcze w tym tygodniu rozpocząć działania wojenne. Po pierwsze: pogoda. Jeśli działania zbrojne nie rozpoczną się do połowy lutego, to mogą się nie rozpocząć wcale. Zakładając, że operacja potrwa przynajmniej miesiąc musi się skończyć przed kwietniem. Wtedy bowiem temperatury w Iraku osiągają 40 stopni Celsjusza i wojnę prowadzić trudno. Po drugie Amerykanie i Brytyjczycy nie chcą przez całe lato utrzymywać w gotowości dużej ilości wojska. Po trzecie perspektywa wojny bardzo źle wpływa na amerykańską gospodarkę. Lepiej więc wojnę prowadzić szybko, nie zwlekając i nie ryzykując przedłużając zamęt na giełdzie.

Po czwarte z upływem czasu poparcie dla wojny będzie malało. W Europie jest już od dawna większość społeczeństwa jest przeciwko wojnie, w USA rośnie grono przeciwników. I wreszcie jeśli 60 dni inspekcji nie zrobiło nic, by przekonać sceptycznych sojuszników, to nie łudźmy się, że zrobią to kolejne dwa miesiące?

Grzegorz Sadowski