Straż Graniczna przedstawiła najnowsze dane z granicy polsko-białoruskiej. W najnowszym raporcie poinformowano, że między 20 a 22 lutego na pograniczu odnotowano ponad 30 prób nielegalnego przedostania się do Polski. Jest to zmiana w porównaniu z poprzednimi komunikatami, w których informowano o co najwyżej pojedynczych próbach wejścia do naszego kraju bez wymaganych dokumentów.
Do zdarzeń dochodziło na różnych odcinkach chronionej granicy. Funkcjonariusze Straży Granicznej interweniowali wobec osób, które próbowały przedostać się na terytorium Polski wbrew obowiązującym przepisom. Część prób została udaremniona bezpośrednio na linii granicy.
Służby zapewniają, że w ostatnich miesiącach liczba prób nielegalnego przekroczenia granicy utrzymuje się na niezmiennym niskim poziomie, jednak na pograniczu wciąż dochodzi do incydentów.
Szef MSWiA: Zmienił się profil migrantów
Marcin Kierwiński w rozmowie z „Gazetą Wyborczą” podkreślał, że nie ma wątpliwości, że za kryzysem migracyjnym stoją służby podległe Aleksandrowi Łukaszence.
– Nie oszukujmy się, to jest rodzaj wojny prowadzonej za pomocą migracji. Bardzo przykro to mówić, ale są państwa na świecie, które wykorzystują ludzi jako narzędzie do walki migracyjnej z Unią Europejską. To są fakty, na które jako Polska musimy odpowiedzieć – stwierdził szef MSWiA.
Polityk KO wyjaśnił, że „na przestrzeni miesięcy zmienił się profil cudzoziemców, którzy pojawiają się na pograniczu”. – Przed laty granicę polsko-białoruską próbowały przekraczać pojedyncze rodziny. Dzisiaj to są zorganizowane grupy, często podprowadzane pod granicę przez służby białoruskie. Grupy wyposażone w odpowiedni sprzęt do forsowania zapory na naszej granicy – zaznaczył. – To nie ma nic wspólnego z chęcią przedostania się do Polski w poszukiwaniu lepszego życia. To proces w pełni inspirowany i kontrolowany przez Rosję – tłumaczył.
Czytaj też:
Skandal przy granicy polsko-białoruskiej. Sąd nie miał wątpliwościCzytaj też:
Granica polsko-białoruska bez migrantów. Mieszkańcy o nowych realiach
