Protestujący w Urzędzie Wojewódzkim domagali się także oddłużenia dolnośląskich szpitali, których długi przekraczają już 800 mln zł. Ponadto chcieli wypłaty wszystkich wynagrodzeń pracowniczych, zwiększenia stawek na leczenie szpitalne w regionie i zwrotu kwot wynikłych z niedoszacowania przez ZUS liczby ubezpieczonych na Dolnym Śląsku. Jest to suma ponad 200 mln zł.
Tuż po godzinie 16. okupującym dano 15 minut na opuszczenie budynku. Po upływie tego czasu i braku reakcji ze strony protestujących policjanci wyprowadzili ich z Urzędu Wojewódzkiego we Wrocławiu. Wszystkich zabrano na komisariat i wylegitymowano. Jeden z protestujących mężczyzn zasłabł i został odwieziony do szpitala. Jego życiu nie grozi niebezpieczeństwo.
W czasie policyjnej akcji manifestanci śpiewali hymn narodowy i krzyczeli do funkcjonariuszy: "Precz z łapami" i "Ratujcie służbę zdrowia". Jedna z kobiet krzyczała: "Nie ruszajcie mnie, noszę gorset ortopedyczny". Jednak funkcjonariusze wyprowadzili ją z sali. "Poczekajcie, dostaniecie się tylko w moje ręce w szpitalu, wtedy zobaczycie"- powiedziała na koniec protestująca kobieta.
Policjanci wynieśli kilka osób, część wyprowadzili trzymając je pod ręce. Protestujące kobiety płakały i pytały policjantów: "Nie wstyd wam, przecież my pracujemy dla was".
"Okupujący budynek Urzędu Wojewódzkiego złamali prawo. Naruszyli sprawne funkcjonowanie urzędu i zakłócili w nim pracę. Być może po uzupełnieniu dokumentacji wyślemy to wszystko do prokuratury"- powiedział Ryszard Zaremba z dolnośląskiej policji.
"Potraktowano nas jak osoby drugiej kategorii, a my chcieliśmy tylko porozmawiać z wojewodą. Tymczasem nie dość, że wojewoda do nas nie przyszedł, to jeszcze policją nas postraszono" - powiedziała Hanna Trochimczuk-Fidut z komitetu strajkowego dolnośląskiej służby zdrowia.
Wojewoda dolnośląski Ryszard Nawrat opuścił Urząd kilkadziesiąt minut przed okupacją. "Wojewoda jest otwarty na wszelkie rozmowy, ale nie będzie spotykał się z osobami, które zgromadziły się tu nielegalnie" - poinformowała rzeczniczka wojewody Mirosława Adamczak.
Protestujący pracownicy służby zdrowia nie wykluczają, że po poniedziałkowej akcji policji może dojść do strajku generalnego w dolnośląskiej służbie zdrowia.
Tymczasem cztery przedstawicielki Komitetu Obrony Szpitala im. Rydygiera rozpoczęły okupację jednego z gabinetów Urzędu Marszałkowskiego we Wrocławiu. Kobiety po spotkaniu z dyrektorem departamentu polityki zdrowotnej nie opuściły już biura.
Pielęgniarki okupują gabinet na trzecim piętrze urzędu. Domagają się konkretnych decyzji dotyczących ich szpitala. Chcą, aby zarząd województwa przekształcił placówkę w filię innego szpitala oraz utworzył tam Publiczny Zakład Pielęgnacyjno - Opiekuńczy.
sg, pap