Skaner

Skaner

świat

Malala bez Nobla

Organizacja ds. Zakazu Broni Chemicznej (OPCW) dostała Pokojową Nagrodę Nobla. Decyzja Norweskiego Komitetu Noblowskiego jest zaskoczeniem. Świat oczekiwał wyróżnienia dla 16-letniej Pakistanki Malali Yousafzai. Dziewczynka postrzelona w zeszłym roku przez talibów od 11. roku życia zabiega o prawa dziewcząt do edukacji w swoim kraju. Po zamachu przez kilka tygodni walczyła o życie w brytyjskiej klinice. Jednak komitet zdecydował się zwrócić oczy świata na Syrię, gdzie trwają próby rozbrojenia chemicznych arsenałów. Nagroda jest w pewnym sensie zaklinaniem rzeczywistości, bo jak na razie ekspertom OPCW udało się dotrzeć do jednego z 20 chemicznych magazynów reżimu Asada. Sceptycy twierdzą, że szanse na pełne powodzenie ich misji są marne. MJ

polityka

Puszka Platformy

Bezpardonowa walka dobiega końca. Chwilę przed finałem partyjnych wyborów w regionach nikt już nie przebiera w środkach. I aż trudno uwierzyć, że stawką tej rozgrywki jest to, żeby jak najwięcej zostało po staremu. Dla wielu polityków PO najwięksi wrogowie czają się wewnątrz partii. Kto kogo w ostatniej chwili wesprze? Kto komu wbije nóż w plecy? Kto zaatakuje, a kto się wycofa? Tymi pytaniami żyją dziś wszystkie frakcje w Platformie. Wszystko będzie jasne w ciągu dwóch tygodni, bo wtedy zakończą się wybory szefów regionów. One zaś wyznaczą mapę wpływów Donalda Tuska i Grzegorza Schetyny. Najkrwawszy pojedynek czeka Dolny Śląsk, gdzie może rozstrzygnąć się przyszłość Schetyny. Przeciw niemu, zgodnie z życzeniem Tuska, startuje eurodeputowany PO Jacek Protasiewicz. Ze Schetyną znają się 27 lat. Kiedy okazało się, że ma kandydować, Protasiewicz miał nawet przyjść do byłego marszałka Sejmu i zapewniać, że nie zamierza prowadzić ostrej kampanii, a na szefowaniu regionem wcale mu nie zależy. – Tłumaczył, że Tusk wywarł na nim presję. A on chce kolejny raz startować do europarlamentu, więc musiał się wykazać – twierdzi jeden z naszych rozmówców w PO. Te rzekome deklaracje Protasiewicza szybko się jednak zdezaktualizowały. Na Dolnym Śląsku zaś aż huczy od plotek, a lokalna prasa pełna jest wzajemnych oskarżeń między zwolennikami Schetyny i Protasiewicza. O pompowanie kół, przekupywanie delegatów obietnicami stanowisk. Dochodzą sygnały, że współpracownicy Protasiewicza obdzwaniają szefów kół po namiary na poszczególnych delegatów. Od stronnika Schetyny usłyszeliśmy, że obietnicę stanowiska marszałka województwa dostała żona ministra Bogdana Zdrojewskiego Barbara. Minister kultury zdecydowanie zaprzecza: – To nieprawda, nie było takiej propozycji. Na razie Protasiewicz obronił ważny przyczółek dzięki wysokiej wygranej we Wrocławiu ze Sławomirem Piechotą (wspieranym przez Schetynę). Zwolennicy byłego marszałka Sejmu robią jednak dobrą minę do złej gry i zapewniają, że w całym regionie ich lider ma „miażdżącą przewagę”. Jak jest naprawdę? Nieoficjalnie obie strony przyznają, że walka będzie się toczyć do ostatniej godziny i o każdego delegata, bo Protasiewicz zaczyna deptać po piętach Schetynie. Zyskuje przy tym solidne wsparcie premiera. W ostatnim tygodniu Tusk zapraszał dolnośląskich posłów PO na nieformalne spotkania, w czasie których miał sugerować, by poparli europosła. Wybory dolnośląskie wywołują w Platformie najwięcej emocji, bo są pierwszym tak otwartym starciem między Schetyną i Tuskiem. Obaj walczą, by zachować jak najwięcej wpływów w partii. Politycy PO walczą z sobą jednak w całej Polsce. Nie wiadomo, jak zakończą się wybory w Małopolsce (gdzie stanowisko szefa regionu może stracić Ireneusz Raś), w Lubuskiem czy na Lubelszczyźnie. Przy okazji wychodzą zaś na wierzch wszystkie patologie, brudy, skrywane na co dzień konflikty. Wewnętrzne wybory otworzyły platformową puszkę Pandory. Tusk liczy, że pod koniec listopada uda mu się ją zamknąć, ogłosić „nowe otwarcie” i zrekonstruować swój rząd. Ale jeśli naprawdę dużo na mapie wpływów zostanie po staremu, to i z nadziejami szefa rządu będzie jak z tą, która została na dnie puszki Pandory. Anna Gielewska

Telewizja

Oława – rezydent „Pruszkowa”

Mieczysław Mikołajczyk uciekł z Polski do USA. Tam został skazany za oszustwa, siedział w więzieniu. Dzisiaj twierdzi, że nie zajmuje się gangsterką. Organizuje walki bokserskie i hoduje konie. Sylwestrowi Latkowskiemu i Piotrowi Pytlakowskiemu opowiada o czasie straconym na działalność przestępczą.

rozmowa w „Tajemnicach polskiej mafii”. W środę o 21.30 w Polsat Play.

nagroda wałęsy

Michaił Chodorkowski nagrodzony

Laureatem VI edycji Nagrody Lecha Wałęsy przyznawanej za działalność na rzecz pokoju, solidarności, demokracji, współpracy między narodami i poszanowania praw człowieka został Michaił Chodorkowski. Wyróżniono go „za odwagę w krzewieniu wartości społeczeństwa obywatelskiego, determinację w tworzeniu fundamentów wolności gospodarczej oraz za nieprzejednaną postawę w walce o ludzką godność”. – Mimo wielu zaznanych niesprawiedliwości Michaił Chodorkowski nie przestał wierzyć w sens swoich działań, dążąc do realizacji marzenia o otwartym na świat kraju – podkreślił były prezydent.

Nagrodę oraz czek na 100 tys. dolarów odebrał syn biznesmena Paweł Chodorkowski

finanse

Rekord Rostowskiego

50 mld zł – tyle w zeszłym roku Ministerstwo Finansów wyciągnęło z podatków od naszych dochodów. Jeszcze nigdy w historii nie oddaliśmy tak dużo fiskusowi. Skąd ten rekordowy wynik? Okazuje się, że mimo spowolnienia gospodarczego w 2012 r. w naszych domowych kasach zostało o 21 mld zł więcej niż rok wcześniej. Wypracowaliśmy więc w sumie 674 mld zł dochodu. Astronomicznego wpływu z PIT- -ów wystraszył się chyba sam minister finansów Jacek Rostowski, bo parę dni po ogłoszeniu danych z naszych rozliczeń z fiskusem dyskretnie zapowiedział, że obniży podatki, jak tylko skończy się kryzys. Problem w tym, że na początku września przy okazji Forum Ekonomicznego w Krynicy premier Donald Tusk trąbił o tym, że kryzys gospodarczy już się skończył. Na co więc czeka minister? SK

obyczaje

Kim są nasi znajomi z Facebooka?

287

tylu znajomych ma przeciętny użytkownik Facebooka

31

średnio z taką liczbą znajomych utrzymujemy jakikolwiek kontakt w życiu osobistym

9średnio tylu znajomych z naszego grona nie lubimy i wolelibyśmy na żywo ich unikać

58 %

badanych trzyma wśród znajomych ludzi, których nie lubi, tylko po to, by wiedzieć, co porabiają

47 %

pytanych stwierdziło, że tylko z poczucia obowiązku ma wśród znajomych członków rodziny

26 %

tylu ankietowanych nie usuwa nielubianych znajomych z Facebooka w obawie przed konsekwencjami

36 %

badanych trzyma na Facebooku kolegów z pracy tylko po to, by móc się z nimi skontaktować

Bezpieczeństwo obywateli jest najważniejsze

Minister sprawiedliwości Marek Biernacki polemizuje z komentarzem Sylwestra Latkowskiego „Psychuszki wracają” zamieszczonym we „Wprost” w numerze 41 (7-13 października 2013 r.).

Do rządowego projektu „specustawy” pojawiło się wiele zastrzeżeń, w tym zarzut niezgodności z konstytucją i Europejską konwencją praw człowieka. Podstawowym powodem krytyki tej propozycji jest rzekomo zbyt duża liczba osób, która może zostać tą regulacją objęta, oraz obawa, że izolacja o charakterze terapeutycznym będzie stosowana nie ze względu na popełnione wcześniej przestępstwo, ale na stan niebezpieczeństwa sprawcy. Tych kilka, moim zdaniem, nieuzasadnionych zarzutów skłania Pana Redaktora Sylwestra Latkowskiego do sformułowania na łamach „Wprost” tezy, że grozi nam spełnienie się wizji z „Raportu mniejszości” i powrót sowieckich psychuszek. Mając świadomość, jak ważny z punktu widzenia bezpieczeństwa obywateli, w tym naszych dzieci, jest ten projekt, kilka rzeczy muszę jednoznacznie wyjaśnić. Po pierwsze, dziś w Polsce nie obowiązuje prawo, które pozwala sądowi w razie skazania za czyny pedofilskie popełnione przed 2010 r. w związku z zaburzeniami osobowości orzec nie tylko karę, ale również tzw. środek zabezpieczający. Ten środek polegałby na umieszczeniu sprawcy w zakładzie zamkniętym na tak długo, aż niebezpieczeństwo sprawcy wynikające ze wspomnianych zaburzeń minie.

Po drugie, istnieje pewna grupa sprawców szczególnie niebezpiecznych, w czasach PRL skazanych na karę śmierci, którą następnie ówcześni parlamentarzyści decyzją polityczną zamienili na karę 25 lat pozbawienia wolności. W stosunku do co najmniej kilku z tych skazanych biegli psychiatrzy nie mają wątpliwości, że po opuszczeniu zakładu karnego powrócą do tej samej działalności – nie są zdolni do przeciwstawienia się pragnieniu popełniania wyrafinowanych i okrutnych przestępstw. Obecnie system prawny jest bezradny wobec tego niebezpieczeństwa i niezdolny, by w jakikolwiek sposób zapobiec ewentualnym, aczkolwiek bardzo prawdopodobnym zbrodniom.

Co ważne, w odniesieniu do obu tych grup osób nie jest możliwe wprowadzenie postpenalnych środków zabezpieczających, tj. takich, które będą orzekane w trakcie odbywania kary za określone przestępstwo lub po jej odbyciu. Ich uchwalenie – czyli przewidzenie izolacji ze względu na popełniony czyn, tak jak chcieliby tego Pan Redaktor Latkowski i przywołani przez niego eksperci – naruszyłoby zasadę, że prawo nie działa wstecz. Ewentualna izolacja oraz jej orzekanie nie może też przypominać warunków odbywania i orzekania kary pozbawienia wolności.

Projekt rządowy przewiduje rozwiązanie tego skomplikowanego problemu. Wychodząc naprzeciw zgłaszanym w trakcie prac sejmowych poprawkom, proponujemy, aby badanie stanu niebezpieczeństwa dotyczyło tylko tych osób, które zostały skazane na bezwzględną karę pozbawienia wolności i odbywają ją w systemie terapeutyczno-leczniczym, a zatem bez bezpośredniego związku z czynem. Ludzie ci muszą wykazywać poważne zaburzenia osobowości, które rodzą niebezpieczeństwo istotnego braku kontroli przez nich własnego postępowania w przyszłości. I w końcu – musi zaistnieć realne, wysokie ryzyko popełnienia przez nich w przyszłości przestępstwa przeciwko życiu, zdrowiu, wolności seksualnej lub rozwojowi psychoseksualnemu małoletnich, zagrożonego karą pozbawienia wolności przekraczającą dziesięć lat. To zawężenie powoduje, że procedura wyboru osób kwalifikowanych do umieszczenia w Krajowym Ośrodku Terapii Zaburzeń Osobowości obejmie przede wszystkim seryjnych morderców i pedofilów, którzy, jeśli nie zmienimy prawa, po odbyciu kary za popełnione przestępstwa wrócą na wolność. Proponowana przez rząd procedura ma się odbywać z udziałem biegłych, na podstawie decyzji sądu okręgowego działającego w składzie trzech sędziów zawodowych, przy zapewnieniu prawa do obrony. Zasadność decyzji o skierowaniu na terapię izolacyjną sąd będzie kontrolował co sześć miesięcy.

Przygotowane przez rząd rozwiązania zostały wypracowane na podstawie analizy rozwiązań stosowanych w innych krajach europejskich oraz ich doświadczeń, a także kilku orzeczeń Federalnego Trybunału Konstytucyjnego i Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, które w konsekwencji wypracowały standardy postępowania wobec tej kategorii osób. Nie są to projekty rozwiązań prawnych upoważniających do porównań do sowieckich psychuszek. Jestem głęboko przekonany o zasadności, prawidłowości i zgodności z konstytucją oraz prawami człowieka tego projektu. Projektu, który jest zapełnieniem powstałej luki prawnej, a nade wszystko zapewnieniem bezpieczeństwa obywateli naszego kraju.

Marek Biernacki

Więcej możesz przeczytać w 42/2013 wydaniu tygodnika e-Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

Czytaj także

 0