Oś Dobra kontra Oś Zła

Oś Dobra kontra Oś Zła

Dodano:   /  Zmieniono: 
Przebudowa sieci amerykańskich baz na świecie to kolejny krok administracji George'a Busha w walce z  międzynarodowym terroryzmem. Rozwiązują problemy, które wyraźnie przerastają ONZ, czy NATO. Możemy na tym wiele zyskać!
Planowane przegrupowanie amerykańskich sił to odpowiedź Białego Domu na zagrożenia, jakie przyniósł XXI wiek. Dawne bazy stworzono w okresie zimnej wojny, gdy w każdej chwili mogło dojść do starcia z potężnym blokiem sowieckim. Dziś największą groźbą są niewielkie, ale niezwykle sprawne ugrupowania terrorystyczne. Dlatego USA przenoszą swe bazy bliżej ognisk terroryzmu (Bliski Wschód, Filipiny, podbrzusze Rosji) i poprawiają ich mobilność oraz szybkość reakcji.

Waszyngton od dawna porównuje się do "żandarma", który chce pilnować porządku w każdym zakątku globu. Kpiarski ton komentarzy (głównie francuskich) nie może jednak przesłonić faktów. Organizacje, których rolą jest zapewnienie bezpieczeństwa na świecie (NATO, Rada Bezpieczeństwa ONZ), od dawna planują stworzenie sił szybkiego reagowania. Ich projekty na razie nie wyszły poza ogólne opracowania wyspecjalizowanych komisji. A Amerykanie nie gadają - po prostu przystosowują się do realiów współczesnych czasów. Biorąc pod uwagę interesy swoich nowych sojuszników. Lepiej rozumiejących skalę zagrożenia, bo bezpośrednio sąsiadujących z regionami niestabilności. Takimi sojusznikami jak m.in. Polska.

Agaton Koziński