Czwórka od księdza

Czwórka od księdza

Dodano:   /  Zmieniono: 
Od 30 lat mordercy ks. Jerzego Popiełuszki próbują zatrzeć za sobą ślady.

NOWE ŻYCIE O.

Pierwszy z więzienia wyszedł Waldemar Chmielewski, w kwietniu 1989 r. Odsiedział cztery i pół roku – to niedużo za zamordowanie bezbronnego księdza. Miał wtedy 34 lata, całe życie przed sobą i piękny, jak na PRL, życiorys. Syn pułkownika Służby Bezpieczeństwa, ożeniony z córką esbeka, rodzinną tradycję zaczął podtrzymywać w ZOMO, potem w szkole oficerskiej SB, by w końcu dzięki protekcji ojca trafić do elitarnego, zwalczającego Kościół Departamentu IV Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. Na miesiąc przed zamordowaniem ks. Jerzego Popiełuszki por. Chmielewski obronił w Akademii Spraw Wewnętrznych pracę magisterską poświęconą rozpracowywaniu kard. Stefana Wyszyńskiego. Na nic jednak się zdały te wysokie kwalifikacje po wyjściu z więzienia, bo dwa miesiące później runął komunizm. Żywa była jeszcze wtedy pamięć o zamordowaniu księdza, a nazwisko Chmielewski kojarzyło się jednoznacznie. Jeszcze w więzieniu Chmielewski przyjął więc panieńskie nazwisko żony, uznając, że Waldemara O. nikt nie będzie łączył z tą sprawą.

Więcej możesz przeczytać w 43/2014 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0

Czytaj także