Pokolenie foodies

Pokolenie foodies

(fot. GETTY IMAGES)
Z roku na rok przybywa w Polsce foodies, czyli ludzi, którzy w poszukiwaniu kulinarnej rozkoszy przemierzają świat. A pasjonaci jedzenia z zagranicy po smakowite uniesienia coraz częściej przyjeżdżają do Polski.
Nie wiadomo także tego, ile w kasach polskich restauracji zostawiają zagraniczni foodies. Jedno jest pewne - polska kuchnia ma dziś znakomitą prasę na Zachodzie. Gwiazdki, a raczej gwiazdka Michelin, którą został odznaczony Wojciech Amaro, też robi świetną promocję. – Nasza gastronomia wychodzi ze strefy cienia. Stajemy się coraz ciekawszą destynacją dla poszukujących gastronomicznych podniet – zaznacza blogerka Magdalena Grzebyk, która razem z Jackiem, swoim narzeczonym, prowadzi bloga Krytyka Kulinarna.

Potwierdza to mistrz kuchni Bogdan Gałązka, który w swojej restauracji Gothic Cafe & Restaurant na zamku w Malborku od lat gości zamożnych turystów kulinarnych, m.in. z Japonii, Stanów Zjednoczonych, Rosji. W tym tygodniu przyjechali Chińczycy, by nakręcić program do swojej telewizji śniadaniowej. – Dowiedzieli się, że na zamku w Malborku jest wariat, który zajmuje się starymi recepturami – śmieje się Gałązka, któremu sławę przyniosło odtwarzanie m.in. średniowiecznych receptur. Napisał książki: „Kuchnia wielkich mistrzów” i „Kuchnia królów Polski”. Zanim zajął się kulinarna archeologią, ukończył amerykańską Culinary Academy of New York. Gałązka doskonale wie, że jesteśmy kulinarnym rajem. Ale o tym musi dowiedzieć się też świat. Im więcej smakoszy do nas zacznie przyjeżdżać, tym lepiej. – Dzięki nim na Zachodzie możemy przestać być postrzegani przez pryzmat tego, co można znaleźć w polskiej restauracji na Green Poincie. Czyli pierogów, kiełbasy i smalcu – mówi. Zdaniem Gałązki wiele polskich restauracji zasługuje na odznaczenie Michelina, które mimo wszystko najbardziej przyciąga foodies.

Na szczęście dowody uznania i wyrazy zaskoczenia polską kuchnią do Gałązki docierają z różnych stron. W ubiegłym roku brał udział w projekcie kulinarnym pt. „Trzy natury”. Tematem były las, łąka i woda. Na imprezę zaproszono 15 dziennikarzy kulinarnych z całego świata, m.in. z New York Timesa. Gałązka odpowiadał za łąkę. Zbierał więc z dziennikarzami dzikie zioła, potem wykorzystywał je do przygotowania potraw. – Ci ludzie byli w szoku. Mnogość kulinarnych możliwości, które zobaczyli w Polsce ich zaskoczyła – przyznaje. Innym razem, gdy w czasie kolacji zaserwował polskie zagrodowe sery – ambasador Francji dopytywał, z jakiej części jego kraju je przywiózł.

Złoto na talerzu

Dla ruchu foodie mali producenci, właściciele manufaktur, którzy przyczyniają się do rozwoju kulinarnego rzemiosła, są na wagę złota. – Znakomitym przykładem były tegoroczne targi Salone del Gusto w Turynie, największe tego typu przedsięwzięcie w Europie. Spotkaliśmy tam Wojciecha Komperdę z jego oscypkami, silną reprezentację pasieki Macieja Jarosa z miodami pitnymi czy kilka osób promujących produkty z Pomorza – mówi Grzebyk. Blogerka dodaje, że polska gęsina, dziczyzna i grzyby uchodzą wśród smakoszy za rarytasy.

Dzięki rosnącemu zainteresowaniu kulinariami i faktowi, że nawiązywanie do ekologii stało się naszą reakcją na globalizację jedzenia, doszło do zadziwiającego mariażu prostych producentów z wybitnymi szefami kuchni. Co także może nas wyróżniać w świecie.

Dr Jarosław Dumanowski, historyk kuchni podkreśla, że piwo jałowcowe, ocet w gruszek ulęgałek, oleje tłoczone na zimno, kiełbasa z kozy, nalewki z czarnego bzu, czy musztarda piernikowa – stały się obiektem pożądania najlepszych polskich kucharzy. A ci, coraz bardziej znani w świecie, bo jako jedyni np. serwują kuchnię sprzed wieków, mogą podziałać na zagranicznych smakoszy lepiej niż nawet trzy gwiazdki Michelina.

Jest o tym przekonany Bogdan Gałązka, który w zeszłym roku zwiedził wszystkie 3-gwiazdkowe restauracje w Nowym Jorku. I teraz wie, że polscy kucharze nie powinni mieć kompleksów. Jego zdaniem nazwiskami, które przyciągają foodies, są Maciej Nowicki, szef kuchni Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie, Sebastian Krauzowicz, który w Toruniu zajmuje się kuchnią nowoczesną, którą łączy z kuchnią kopernikańską. Do tego Aleksander Baron, który na warszawskim Solcu serwuje świetne podroby i przypomina, że polska kuchnia podrobami kiedyś stała. I Adam Chrząstowski, który w Krakowie zaczyna sezonować mięsa, robi – zdaniem Gałązki – świetne steki.

Więcej można przeczytać w świątecznym wydaniu Wprost, dostępnym zarówno w kioskach i salonach prasowych, jak również w formie e-wydania: www.ewydanie.wprost.pl.

"Wprost" jest dostępny również w wersji do słuchania.
Tygodnik "Wprost" można zakupić także za pośrednictwem E-kiosku
Oraz na  AppleStore GooglePlay


Czytaj także

 0

Czytaj także