CZEGO OCZEKUJEMY OD NOWEGO PREZYDENTA

CZEGO OCZEKUJEMY OD NOWEGO PREZYDENTA

Kwestie wagi ustrojowej, takie jak reforma wymiaru sprawiedliwości czy referendum w sprawie wieku emerytalnego. Ale też z punktu widzenia państwa sprawy wagi piórkowej – jak pomoc w funkcjonowaniu… muzeum karykatury. Nasze postulaty pod adresem nowego prezydenta są tak różne, jak różne jest nasze społeczeństwo. Specjalnie dla „Wprost” przedstawiciele różnych środowisk przedstawiają główne zadania wybranej właśnie głowy państwa. Wyznaczone zadania są znacznie bardziej racjonalne niż obietnice składane przed głosowaniem.

POTRZEBNA WIZJA

Prof. Adam Daniel Rotfeld, były szef MSZ

Priorytetem są dwie sprawy: budowa zaufania obywateli do państwa oraz przezwyciężanie podziałów, jakie zdominowały polską scenę polityczną. Oznacza to potrzebę przezwyciężania partyjniactwa – zwłaszcza w realizacji zadań, które mają charakter ogólnonarodowy i państwowy. W społeczeństwie polskim narasta przekonanie, że po wejściu do NATO i do Unii Europejskiej statek pod nazwą „Polska” utracił busolę i dryfuje. Taka świadomość nie konsoliduje społeczeństwa. Rodzi przeświadczenie, że polityka zagraniczna, bezpieczeństwa i obrony jest bardziej reaktywna niż aktywna. Co więcej, pojawili się politycy, którzy w odpowiedzi na postulaty określenia nowej, śmiałej wizji Polski w Europie i na świecie odpowiadali z ironią, że „jeśli ktoś potrzebuje wizji – to powinien zgłosić się do okulisty”. Czas najwyższy, aby prezydent zarysował wizję na miarę aspiracji i oczekiwań nowego pokolenia Polaków. Ambitna strategia silnej Polski w ramach demokratycznej wspólnoty państw powiązanych sojuszem obronnym (NATO) oraz wspólnymi wartościami i innowacyjną gospodarką w Unii Europejskiej będzie zarówno czynnikiem wewnętrznej konsolidacji społeczeństwa, jak i budowania autorytetu i nowej roli Polski w relacjach z sąsiadami. Będzie to realizacja postulatu Tadeusza Mazowieckiego sprzed ćwierci wieku: „Polska będzie inna, jeśli zechcą tego wszyscy”. Polska jest inna. Rolą prezydenta jest wskazywać nowe kierunki i śmiałe perspektywy jej rozwoju.

SANACJA POLSKI

Prof. Jadwiga Staniszkis, socjolog

Od nowego prezydenta oczekuję stworzenia, w porozumieniu z rządem, podstaw do długofalowego rozwoju Polski. Rozumiem przez to nie tylko dbałość o nowe miejsca pracy, ale także poważny namysł nad tym, co należy zrobić w nauce i edukacji, żebyśmy przestali być krajem wykonawców, a stali się krajem twórców. Bo tylko to uwolni nas z pułapki średniego rozwoju zależnego, w której tkwimy od lat, uzależnienia od importu i braku pomysłów na innowacyjność. Znajdujemy się na dole łańcucha międzynarodowej gospodarki, co skutkuje niskimi płacami i nieprzerwaną emigracją. Temu powinniśmy przeciwdziałać. Konieczne jest też odblokowanie energii społecznej na poziomie lokalnym, ponieważ dzisiaj działania samorządowców są blokowane przez nadmierne regulacje. Oczekiwałabym także, że prezydent zaangażuje się w sanację państwa, a szczególnie w odbudowę zaufania do wymiaru sprawiedliwości i budowę profesjonalnej, efektywnej administracji. Bo dziś stała się ona przechowalnią dla partyjnych nieudaczników. Konieczna jest też zmiana w polityce zagranicznej.

Dzisiaj Polska jest traktowana lekceważąco na arenie międzynarodowej i to trzeba odwrócić. Powinniśmy się też przygotowywać do zmiany sytuacji w Unii Europejskiej, gdyby Wielka Brytania porzuciła Wspólnotę. W takiej osłabionej Europie, z Niemcami, które unikają wyrażenia swojej roli w kategoriach politycznych, choć są wiodącym państwem, może zacząć dominować wielki biznes i to on będzie wpływał na decyzje polityczne. Musimy być gotowi na taki scenariusz.

OBRONA WARTOŚCI

prof. Andrzej Zoll, były prezes Trybunału Konstytucyjnego

Od nowej głowy państwa oczekuję, by dbała o konstytucję. Że wartości, które są w niej zapisane i dobrze skonstruowane,jak na przykład te dotyczące ochrony praw człowieka, będą pilnowane. Jestem zwolennikiem rozwiązania, by prezydent był orędownikiem stabilnego rozwoju państwa, a nie skakania na głowę do basenu, w którym nie ma wody. Dla mnie głowa państwa to osoba, która reprezentuje majestat Rzeczypospolitej. Niezmiernie ważne jest dla mnie, by w polityce zagranicznej budować autorytet państwa polskiego. By zagraniczni politycy liczyli się ze zdaniem Polski, nie dlatego, że jesteśmy jakimś mocarstwem, tylko dlatego że prowadzimy mądrą, stabilną politykę nakierowaną na wzmocnienie Unii Europejskiej, politykę dążącą do tego, by było przede wszystkim bezpiecznie, żebyśmy nie wpadli w konflikt z państwami spoza Unii. Chcę, żeby prezydent dbał o to, by Unia Europejska się wzmacniała, tak by stanowiła ochronę dla obywateli poszczególnych państw.

POMOC ARTYSTOM

Tomasz Lipiński, muzyk

Lista moich oczekiwań wobec nowego prezydenta jest szalenie długa. Zakładając, że prezydent posiada inicjatywę ustawodawczą, oczekiwałbym, że przywróci zniesione ostatnio 50 proc. uzysku dla artystów. Od 2013 r. w ramach 50-proc. kosztów uzyskania przychodu twórcy mogli odliczyć niecałe 43 tys. zł. Oczekiwałbym, że głowa państwa będzie działała w kierunku obniżenia VAT na małe imprezy estradowe i klubowe. Bo dziś to on zabija rynek koncertowy. Koszty imprez są zbyt duże. Oczekiwałbym też, że głowa państwa wpłynie na panią prezydent Warszawy Hannę Gronkiewicz- -Waltz, która chce zlikwidować Muzeum Karykatury im. Eryka Lipińskiego, założone przez mojego ojca, i zamienić je w odział muzeum miasta stołecznego Warszawy. To są najważniejsze trzy rzeczy, których oczekuję od przyszłego prezydenta.

PONADPARTYJNE POROZUMIENIE

Jeremi Mordasewicz, doradca zarządu Konfederacji Lewiatan

Chciałbym, żeby po pierwsze prezydent prowadził do konsensusu partii politycznych w najtrudniejszych kwestiach. Drugą sprawą jest to, że mimo iż głowa państwa nie ma wielkiego wpływu na gospodarkę w sensie legislacyjnym, ma możliwość wetowania, nie tworzenia, to prezydent jako autorytet może zgłaszać projekty, które trudno odrzucić. Na przykład prezydent Komorowski zintensyfikował prace nad polityką pro rodzinną. Nie oczekuję od głowy państwa, że będzie wchodziła głęboko w politykę gospodarczą, a raczej, żeby podejmowała inicjatywy długoplanowe, jak na przykład demografia. W polskim systemie konstytucyjnym podział władzy jest taki, że osobą, która w Unii Europejskiej prowadzi negocjacje, jest premier. W odniesieniu do NATO jest z kolei prezydent. Chciałbym, aby ich polityka była skoordynowana. Żeby nie było sytuacji, że premier próbuje coś załatwić za pośrednictwem Unii Europejskiej, a sygnały wychodzące od prezydenta są z tym sprzeczne. Oczekiwałbym od głowy państwa dobrej współpracy z ministrem spraw zagranicznych i premierem. Prezydent, budując jedność, przywracając możliwość dialogu między partiami, które dziś nie potrafią dojść do porozumienia, musi być jednocześnie autorytetem moralnym. Posiadając taki autorytet, prezydent nie mając wielkiej władzy zapisanej w konstytucji, może bardzo dużo osiągnąć. Przykład śp. Władysława Bartoszewskiego pokazuje, że osoba ciesząca się autorytetem w Polsce i na arenie międzynarodowej może załatwić pewne sprawy, nie mając oficjalnego umocowania.

PRZYWÓDZTWO

Ryszard Florek, właściciel fabryki okien Fakro

Prezydent jest wielkim autorytetem, który zdobył mandat i zaufanie większości obywateli. Dlatego też ma bardzo dużą siłę oddziaływania na wszystkich członków wspólnoty gospodarczej. W moim przekonaniu Polska w tej chwili potrzebuje przywódcy, który jest w stanie zjednoczyć wszystkie grupy społeczne, wszystkich Polaków i stworzyć sprawny zespół, który będzie w stanie konkurować na rynku Unii Europejskiej i rynku globalnym. Ten zespół to nie tyko politycy, przedsiębiorcy, urzędnicy, sędziowie, prokuratorzy, nauczyciele, ale i konsumenci. Dzisiaj w Polsce wielu przedsiębiorców mogłoby stworzyć dużo więcej miejsc pracy, gdyby inni Polacy im tego nie ograniczali. Polska ma wiele możliwości gospodarczych, z których na własne życzenie nie w pełni korzysta. Wpływ na to mają również uwarunkowania historyczne, lata zaborów i komunizmu, które sprawiają, że polskie społeczeństwo nie jest przygotowane do brutalnej walki poszczególnych wspólnot ekonomicznych na rynku globalnym. I tu, na tym polu, widzę największe możliwości dla nowego prezydenta. Polska potrzebuje przywódcy, który skupi uwagę społeczeństwa na tym, co najważniejsze, zmotywuje wszystkich do dalszego rozwoju gospodarczego Polski. Dopiero wtedy młodzi Polacy będą wracać z emigracji i dołączą do polskiej wspólnoty.

REFERENDUM W SPRAWIE WIEKU EMERYTALNEGO

Piotr Duda, przewodniczący NSZZ Solidarność

Od prezydenta oczekuję podpisania i realizacji postulatów umowy programowej z Solidarnością. Jej podpisanie nie ma aspektów prawnych, a jedynie polityczne. Chcę, by prezydent był patronem dialogu z partnerami społecznymi dotyczącego spraw pracowniczych i spraw gospodarczych. Oczekuję, że będzie on człowiekiem wrażliwym na problemy społeczne. Dla głowy państwa powinno być jasne i oczywiste, że należy rozmawiać ze wszystkimi, którzy chcą bronić praw pracowniczych. Liczę na to, że nowa głowa państwa doprowadzi do likwidacji umów śmieciowych. Chcę, aby zapewniła pomoc młodym ludziom, by mieli lepszy start w dorosłe życie. Prezydent powinien również rozpisać referendum w sprawie wieku emerytalnego, ordynacji wyborczej, finansowania partii politycznych. Nie powinien cały czas zasłaniać się premierem i mówić: „Ja nie jestem od tego, od tego jest rząd”. Chcę, by godnie reprezentował nasz kraj nie tylko na arenie wewnętrznej, ale również międzynarodowej.

NICZEGO NIE OCZEKUJĘ

Krzysztof Ziemiec, dziennikarz, prowadzący „Wiadomości”

Niczego nie oczekuję od nowego prezydenta. Konstytucja daje mu dzisiaj na tyle małe uprawnienia, że odgrywa jedynie rolę ozdobną. Moje dziecko nawet powiedziało, że prezydent jest szefem wszystkich, co najlepiej oddaje jego rolę w ramach dzisiejszych prerogatyw, które daje mu konstytucja. Moim zdaniem prezydent pełni bardziej funkcję reprezentatywną niż rzeczywistą, chociaż są tacy, którzy będą mówić, że na kilka kwestii ma wpływ. Pewnie ma. Szczególnie w jakimś stopniu na wojsko, na kwestie dozbrajania armii, pewnie też na politykę zagraniczną. Ale bądźmy szczerzy, politykę zewnętrzną raczej wykuwa się w rządzie. Czasami jest negocjowana z głową państwa. I wtedy nawet w ramach jednego obozu władzy ścierają się o to dwa pałace mały i duży. Ale i tak zawsze górą jest mały pałac. Oczekuję zmiany konstytucji, albo w jedną, albo w drugą stronę. Pozostaje nam albo wzmocnienie roli prezydenta, albo wzmocnienie władzy wykonawczej i system kanclerski. Prezydenta mamy wybieranego powszechnie i to się Polakom podoba. To są wybory, w których frekwencja jest wysoka. Ludzie podchodzą do nich bardzo emocjonalnie. Gdybyśmy w tej sytuacji umniejszali jeszcze rolę prezydenta, nie byłoby to dobre. Z drugiej strony system kanclerski dałby w takim kraju jak Polska lepsze pole do popisu i działania dla rządzących. Mam wrażenie, że w wielu miejscach drepczemy w kółko, a można by iść dużo szybciej.

POPRAWIĆ RELACJE Z ROSJĄ

Stanisław Gomułka, były wiceminister finansów

Prezydent powinien dbać, aby zasady konstytucyjne były przestrzegane przez rządzących. Powinien odpowiadać za dobrą współpracę z Trybunałem Konstytucyjnym. Ma też specyficzne obowiązki dotyczące polityki zagranicznej, w tym obronności. Głowa państwa powinna zabiegać o zwiększenie obszaru bezpieczeństwakraju poprzez współpracę z podstawowymi instytucjami, jak Unia Europejska i NATO. Oczekiwałbym od prezydenta, aby starał się zmniejszyć obszar napięcia między Polską i Rosją. W sprawach gospodarczych prezydent ma niewiele do powiedzenia. Nie powinien zbyt często w nich korzystać z prawa weta. Ale jeśli będzie miał do czynienia z rządem mało odpowiedzialnym wobec finansów publicznych, powinien reagować. Bo dbałość o bezpieczeństwo finansowe państwa należy do jego obowiązków. Prezydent ma większe uprawnienia w obszarze wetowania niż w obszarze inicjatyw ustawodawczych. Niemniej jednak w obu tych obszarach dobry prezydent powinien być aktywny, a jego aktywność powinna być podyktowana długofalowym myśleniem. Rządy zwykle dbają o tu i teraz. Prezydent powinien interesować się kwestiami demograficznymi. Powinien zabiegać o większą imigrację do Polski i by zwiększyły się również powroty Polaków z zagranicy.

ODWRÓCIĆ GROŹBĘ KATASTROFY DEMOGRAFICZNEJ

Juliusz Madej, prezydent Uczelni Łazarskiego

Jednym z największych problemów, przed którymi stoi Polska, jest groźba katastrofy demograficznej. Na niekorzystne trendy dotyczące przyrostu naturalnego nakładają się fale emigracji młodych ludzi. Niestety, zbyt często motywacją do opuszczenia naszego kraju jest brak perspektyw na stabilne życie. To trzeba zmienić. Trzeba dać młodym nadzieję na dobre życie we własnym kraju. Na ten problem nakłada się kolejny, jakim jest brak skutecznego dialogu społecznego, przede wszystkim dialogu międzypokoleniowego, ale także braku solidarności pomiędzy beneficjentami zmian systemowych po roku 1990 z tymi, którzy na transformacjach ustrojowych stracili. To z braku zrozumienia rodzi się frustracja i zniecierpliwienie. Prezydent może i powinien odegrać tu ważną rolę, nie tylko ze względu na swoje konstytucyjne prerogatywy, ale także ze względu na nie mniej ważny symboliczny wymiar tego urzędu jako strażnika demokracji i swobód obywatelskich.

UŁATWIĆ START MŁODYM

Marek Kułakowski, Warsaw Enterprise Institute i stowarzyszenie KoLiber

W ciągu ostatnich lat Polska nie doczekała się strategicznych projektów gospodarczych i społecznych odpowiadających na wyzwania demograficzne. Tymczasem według różnych danych w 2060 r. w Polsce będzie żyło od 30 do 32,7 mln obywateli. Te liczby są tragiczne, tym bardziej że co trzeci Polak będzie miał ponad 60 lat. Od nowej głowy państwa oczekuję pomysłów, jak sobie poradzić z tym problemem, bo dotychczasowe działania, czyli Karta Dużej Rodziny, wydłużenie urlopów macierzyńskich czy nowy sposób rozliczania ulgi podatkowej na dzieci, nie przyczyniły się specjalnie do wzrostu dzietności. Niewykluczone, że są to źle skonstruowane projekty, które pochłoną ogromne pieniądze, nie przynosząc większych efektów. Potrzebne są nam także mądrze skonstruowane propozycje, które ułatwią start zawodowy młodym ludziom. Najnowszy pomysł rządu, polegający na dopłacaniu do zatrudnienia młodych ludzi od 2016 r., może skończyć się tym, że pod koniec 2015 r. przedsiębiorcy zwolnią młodych pracowników, by kilka dni później ich zatrudnić, ale już z dopłatą rządową. Bardziej racjonalne byłoby obniżenie kosztów pracy. Oczekiwałbym też redukcji wydatków publicznych, bo ich udział w PKB jest na poziomie zamożnych krajów, do których się nie zaliczamy. Jeżeli to się nie stanie, kolejny obóz rządzący będzie zajmował się łataniem dziury budżetowej. Do 2020 r. naszą gospodarkę wspierają pieniądze z Brukseli i do tego czasu musimy przeprowadzić głębokie reformy, bo w przeciwnym wypadku nasza gospodarka znacząco zwolni, a poziom życia obywateli się obniży.

REFORMA WYMIARU SPRAWIEDLIWOŚCI

Marcin Nowacki, wiceprezes Związku Przedsiębiorców i Pracodawców

Niepokojące jest, że w kampanii prezydenckiej złożono wiele obietnic, których skutki dla budżetu nie zostały porządnie policzone. A wiadomo, że nadmierne zadłużanie Polaków hamuje wzrost gospodarczy. Drugi element bardzo ważny dla przedsiębiorców to przejrzyste prawo podatkowe, które nie daje możliwości różnych interpretacji. Nie chcemy prawa, które jest niejasne i daje pole do popisu doradcom podatkowym. Prezydent powinien być też inicjatorem reformy wymiaru sprawiedliwości. Nie do utrzymania jest sytuacja, że średni okres oczekiwania na wyrok sądu wynosi prawie 600 dni. Chcielibyśmy też, żeby prezydent stał się ambasadorem szerokiego procesu deregulacji, czyli upraszczania przepisów.

Okładka tygodnika WPROST: 22/2015
Więcej możesz przeczytać w 22/2015 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także