Psy na sztukę

Dodano:   /  Zmieniono: 
Członkowie LPR wymuszając zamykanie wystaw sztuki współczesnej na pewno nie służą polskiej kulturze. Dzięki ich skutecznym działaniom Białystok ma szanse jeszcze na długo pozostać zaściankiem.
W Białymstoku dzieje się bardzo niewiele, z jednym wyjątkiem. Galeria Arsenał, zdaniem twórców i krytyków, jest jedną z najlepszych placówek promujących sztukę współczesną w kraju - jednak z braku publiki w prowincjonalnym mieście na co dzień raczej świeci pustkami. A może ludzi odstrasza Beata Antypiuk z LPR która pojawia się na wszystkich wystawach? Jak mówi Monika Szewczyk z Arsenału, "przychodzi i węszy tak długo aż coś wywęszy". Potem składa interpelacje do prezydenta. Poprzednio nie spodobały jej się prace Katarzyny Korzenieckiej, która pokazała m.in. wizerunki nagich przyjaciół. Później kręciła nosem widząc kupki piasku przykryte szklanymi kubikami. Antypiuk zawsze jest "anty".

Ale co mają akty, kupki i pies do jej uczuć religijnych, które rzekomo są obrażane? Nie każdy może obcować ze sztuką, bo nie każdy zna jej język, wymagający pewnej wiedzy i wrażliwości. Jedna radna nie może się ze sztuką dogadać, tylko dlaczego jej ułomność ma wpływać na kulturalne życie miasta? A skutki widać już teraz - Leon Tarasewicz, choć mieszka tuż obok, nie identyfikuje się ze stolicą Podlasia; po wystawie Korzenieckiej, która obraziła uczucia Antypiuk, miasto cofnęło Arsenałowi dotacje; po kolejnym "happeningu" radnej artyści wycofali prace i wystawy nie będzie. Podobnie w Ostrowie Wlkp. - mimo wcześniejszych zapewnień nie odbędzie się prezentacja prac Doroty Nieznalskiej, która również naraziła się szeregowcom LPR. Po co więc cokolwiek organizować, skoro scenariusz jest przewidywalny? A może to socjolodzy powinni zbadać masochistyczne ciągoty radnych LPR-u, którzy zamiast kontemplować "jedyne słuszne" malarstwo w świątyniach, biegają po wystawach sztuki współczesnej?

Marta Sawicka