Bułgaria i Rumunia stają się filarami Nowej Europy w naszej części kontynentu.
Gdy Donald Rumsfeld podzielił na początku roku Europę na Nową i Starą, nie do końca było wiadomo, co właściwie ma na myśli. Oczywiste było, że z jednej strony znajdują się Francja i Niemcy - przeciwnicy wojny w Iraku - a z drugiej Wielka Brytania, Włochy i Hiszpania, które poparły zbrojne usunięcie Saddama Husajna z Bagdadu. Wśród sojuszników wymieniano także większość krajów Europy Środkowej, m.in. Polskę, Bułgarię i Rumunię - jednak nikt nie potrafił wtedy wyjaśnić, w jaki sposób te "mocarstwa" mogą wesprzeć Amerykę.
Polska, dzięki konsekwentnemu popieraniu USA, awansowała do pierwszej ligi polityki globalnej. Przykład ten działa na wyobraźnię w Bułgarii i Rumunii. Dlatego oba państwa chcą, aby na ich terytorium znajdowały się bazy wojsk USA, dlatego wysłały swe wojska do Iraku, dlatego zależy im na uczestnictwie w budowie amerykańskiego programu tarczy antyrakietowej.
Agaton Koziński