W związku z tym - to po drugie - wielu Polaków sądziło, że idziemy na iracką wojnę z bardzo szczytnych pobudek - takich jak walka z międzynarodowym terroryzmem, czy chęć obalenia tyrana, dręczącego własny naród. Oświadczenie prezydenta ze szlachetnych uczynnych ludzi czyni z nas naród matołów, którzy z głupoty pakują się w krwawą rozróbę.
Po trzecie - i to chyba najsmutniejsze - Kwaśniewski zrobił brzydkiego psikusa naszym żołnierzom w Iraku, którymi tak się szczyci. Do końca swej misji mogą się teraz głowić, czy miała ona jakikolwiek sens i czy przypadkiem nie są zwykłymi okupantami. A po czwarte wypada mieć nadzieję, że prezydent nie mięknie ze strachu przed terrorystami. Bo jeśli tak, to nie dość że jest to żałosne, to jeszcze stanowi dla nich zaproszenie do Polski.
Igor Zalewski