Jak radny z komendantem po pyskach się prali

Jak radny z komendantem po pyskach się prali

Bydgoski radny PiS podczas sesji rady miejskiej spoliczkował kilkakrotnie komendanta straży miejskiej. Świadkowie zdarzenia zgodnie komentują, że w tym przypadku "poszło o kobietę".
Po wzajemnej szamotaninie żaden z mężczyzn nie złożył oficjalnej skargi.

Do incydentu doszło w środę wieczorem, podczas kończącej się sesji rady. Według świadków, radny Grzegorz Schreiber (PiS) wybiegł za wychodzącym z sali komendantem straży Andrzejem Kaszubowskim, dogonił go i kilkakrotnie uderzył go w twarz, zrzucając mu przy tym na podłogę okulary.

Chwilę później uczestnicy zajścia uspokoili się i wrócili na salę obrad. Żaden z nich nie chciał komentować wydarzeń.

"Z przykrością przyznaję, że doszło w środę do incydentu z  moim udziałem. Żałuję tego, co się stało i przepraszam wszystkich, którzy mogą się poczuć oburzeni moim zachowaniem" -napisał w  wydanym w czwartek oświadczeniu radny Schreiber.

Obaj uczestnicy zajścia są znanymi w Bydgoszczy postaciami. Radny PiS Grzegorz Schreiber był dwukrotnie posłem: w pierwszej kadencji z listy ZChN, a w trzeciej z listy AWS. Kierował pracami sejmowej komisji etyki poselskiej.

Dowodzący strażą miejską w Bydgoszczy Andrzej Kaszubowski był wcześniej m.in. komendantem wojewódzkim policji. W kraju zasłynął, gdy w 1989 roku publicznie przepraszał w gdańskim kościele św. Brygidy za działalność milicji w PRL.

Świadkowie zdarzenia zgodnie komentują, że w tym przypadku "poszło o kobietę".

"Być może poszły takie informacje. To, że jest ścisła współpraca między panią dyrektor kancelarii a komendantem straży miejskiej to jest normalne. Ja sobie cenię tę współpracę i myślę, że to jest bardzo silny punkt urzędu miasta" - powiedział dziennikarzom Kaszubowski, pytany o tło zajścia.

Dyrektorem kancelarii prezydenta miasta jest żona radnego Grzegorza Schreibera.

ss, pap

Czytaj także

 0