Demokracja według Ławrowa

Demokracja według Ławrowa

Dodano:   /  Zmieniono: 
Niech OBWE z góry uzna, że wszystkie wybory były, są i będą demokratyczne. Uniknie się w ten sposób groźnej destabilizacji, wynikającej z chodzenia ludzi na głosowania.
Monitorowanie wyborów ma w Rosji inny charakter. To już zresztą prawdziwa zależność. Otóż im więcej fałszerstw i machlojek, tym mniej rosyjscy obserwatorzy widzą. Im częściej gaśnie światło w lokalach wyborczych tym lepiej jest rosyjskim obserwatorom dostrzec prawdziwą dojrzałość procesu wyborczego. Ale ma to też uwarunkowanie geograficzne. Jeśli sprawa tyczy byłych republik radzieckich wszystko jest jasne - demokracja i basta. Jeśli chodzi o zgoła inną lokalizację pojawiają się wątpliwości. Swego czasu na wybory do Stanów Zjednoczonych udali się eksperci od demokracji z Białorusi. I co odkryli? Otóż Ameryka nie jest demokratyczna. Chyba dlatego, że kandydatów było dwóch.

Obecne wybory w Azerbejdżanie z pewnością nie były uczciwe. Fałszerstwa były, o czym donosi wiele źródeł. Ale tu dochodzimy do kwestii, w oczach naszego bohatera fundamentalnej. Czy należy informować o tym, że wybory fałszowano mając w świadomości, że może to doprowadzić do destabilizacji? Wedle Siergieja Ławrowa nie.

Idąc tym tropem dochodzimy do kolejnych ważnych - z punktu widzenia ładu międzynarodowego - kwestii. Stabilizacja, choćby nawet mała - jest nadrzędna. I tak niemiecka komisja wyborcza nie powinna podawać wyniku, jaki uzyskała Angela Merkel. Jej pojawienie się na scenie wywołało wiele zbędnego zamieszania i zdestabilizowało stosunki rosyjsko-niemieckie, tak kwitnące z racji oczywiście wspólnego języka.

OBWE powinna się więc zastanowić nad swoim postępowaniem. Siergiej Ławrow ma rację. W ramach przeprosin proponuję ogłosić już teraz, że Władimir Putin jest demokratycznym zwycięzcą wyborów prezydenckich w Rosji.

Grzegorz Sadowski