"Jesteśmy z rządu i przyszliśmy ci pomóc - to najstraszniejsze zdanie w języku angielskim" - lubił powtarzać Ronald Regan.
Od 1990 r. wydaliśmy ponad 55 mld na podtrzymywanie nierentownych kopalń, 45 mld na pokrycia strat hutnictwa, przemysłu zbojeniowego i ciężkiego, 12 mld na dotacje do kolei. Za te same pieniądze mogliśmy wybudować 5 tys. kilometrów autostrad albo obniżyć podatki i stworzyć 1,2 mln miejsc pracy. Mimo, że mamy najwyższe w Europie bezrobocie i jeden z najniższych wzrostów gospodarczych w Europie Środkowej, ciągle nie przestajemy przodować pod względem wielkości dotacji do nierentownych przedsiębiorstw.
Dotacje to wyrzucone pieniądze także dlatego, że Polacy doskonale sobie radzą bez pomocy państwa, a na miejsce bankrutujących państwowych molochów powstają rentowne prywatne przedsiębiorstwa. Na przykład w Zakopanem, gdzie nie ma żadnych dużych zakładów przemysłowych i państwowego przemysłu na 8 tys. mieszkających tu rodzin przypada 8 tys. założonych firm, a PKB na mieszkańca jest dwa razy wyższy niż przeciętnie w Polsce.
Ronald Regan żartował kiedyś, że najstraszniejsze zdanie w języku angielskim to "jesteśmy z rządu i przyszliśmy ci pomóc". Warto by polscy politycy wzięli sobie słowa do serca.
Aleksander Piński