Pakowanie walizek

Dodano:   /  Zmieniono: 
Fundusze wyprzedają aktywa i szukają pomysłów, jak zostać na rynku po 2005 r.
To, co się obecnie dzieje w Narodowych Funduszach Inwestycyjnych (NFI), przypomina zachowania podróżnego przygotowującego się do wyjazdu w nieznane, który pakuje walizki, jednak nie bardzo wie, dokąd pojechać. Zgodnie z Programem Powszechnej Prywatyzacji do połowy 2005 roku walne zgromadzenia akcjonariuszy muszą zdecydować o ich przyszłości. Mają zasadniczo do wyboru dwie ścieżki: podział pieniędzy ze sprzedanych aktywów między akcjonariuszy i zamknięcie funduszu lub podjęcie decyzji o dalszym istnieniu, ale już bez przymiotnika „narodowy”.
Mimo że NFI zostały nieco zapomniane przez dużych inwestorów i drobnych akcjonariuszy, to, co się z nimi stanie, jest ważne dla nich ze względu na zainwestowane w nich pieniądze. Kapitalizacja wszystkich 14 NFI to obecnie ponad 1,8 mld zł. A aktywa, które są w rękach poszczególnych funduszy (udziały większościowe i mniejszościowe zwykle 1-2-proc. w blisko stu spółkach), mają wartość od 120 do nawet 280 mln zł.
Niektóre fundusze dysponują też sporymi zasobami pieniędzy. Np. Hetman ma w kasie 14 mln euro. Poza tym w rękach drobnych akcjonariuszy znajduje się jeszcze 6-7 proc. akcji funduszy, czyli około 25 mln sztuk akcji o łącznej wartości ok. 130 mln zł.
Można szacować, że akcje wszystkich NFI ma jeszcze około 1,5 mln osób. O przyszłości funduszy nie zdecydują jednak drobni inwestorzy, ale akcjonariusze instytucjonalni, dla których NFI są atrakcyjne z wielu powodów. - Mają sporo gotówki, są notowane na giełdzie i do końca 2005 roku zwolnione od zysków kapitałowych - wylicza Paweł Tamborski, prezes NFI Hetman.
Prezes Hetmana patrzy w przyszłość jednak już z innej perspektywy niż szefowie pozostałych NFI. Decyzję o sposobie wykorzystania tego funduszu podjął bank CAIB, największy udziałowiec funduszu, już w marcu ub.r., kiedy rozpoczęły się rozmowy z firmą Eastbridge. Eastbridge - właściciel sieci Empik, Domów Towarowych „Centrum” i Galerii Centrum o 1 mld zł obrotów rocznie - postanowił przejąć 91 proc. jego akcji. Ma to pozwolić na skonsolidowanie aktywów, a następnie ich upublicznienie. Eastbridge nie ukrywa też, że w celu pozyskania kapitału Będzie emitował nowe akcje.
- Koncepcja przejęcia funduszu przez Eastbridge pojawiła się dość przypadkowo. Wcześniej, już w 2001 roku, zastanawialiśmy się, czy nie uczestniczyć w stworzeniu wokół Tel-Energo firmy alternatywnej dla Telekomunikacji Polskiej - wspomina Tamborski. - Był też rozważany pomysł, żeby odkupić akcje Ery od Deutsche Telekom.
Hetman wybiegł trochę przed szereg w stosunku do innych NFI, wcześnie przeprowadził skup swoich akcji i ich umorzenie, wypłacając akcjonariuszom w sumie ponad 20 mln zł. Pozostałe fundusze, choć też już ogłaszały wezwania do sprzedaży akcji, robiły to jednak na małą skalę i decyzję o dalszym ich umarzaniu Będą podejmować w najbliższych miesiącach.
Znacznie więcej kłopotu z NFI mają inwestorzy zaangażowani w więcej niż jeden fundusz - Grupa PZU, Grupa BRE czy Pekao SA. - Jeszcze nie przeprowadzaliśmy umorzeń - mówi Jerzy Maślankiewicz Ballinger Capital (dawniej BRE Capital), firmy zarządzającej i głównego akcjonariusza Fortuny, Victorii i Fund. 1 NFI. - Nasza strategia, podobnie jak i innych funduszy, jest prosta - na początku jak najszybciej upłynnić aktywa, a dopiero potem zastanawiać się, co dalej - wyjaśnia prezes Ballinger Capital. Fundusze zarządzane przez Maślankiewicza mają w portfelu cztery spółki, w których są większościowymi udziałowcami, i około stu firm z kilkuprocentowymi pakietami.
Inną strategię próbuje realizować Grupa PZU, do której należą: NFI Progress, NFI im. Kwiatkowskiego i II NFI. W grudniu ub.r. za pomocą ogłoszenia prasowego badano zainteresowanie udziałami w tych funduszach. Jak podał Parkiet, zaproszenie do rokowań otrzymały Copernicus Finance, CAIB i Viena Capital Partners. - Chcemy sprzedać udziały we wszystkich funduszach oraz firmie zarządzającej jednemu inwestorowi i na tym zarobić - powiedział nam Wojciech Grzybowski, szef PZU NFI Management.
W 7. NFI im. Kazimierza Wielkiego władzę absolutną (powyżej 50 proc. głosów) konsekwentnie przejmuje nieznany fundusz z Białegostoku Be4, którego udziałowcami są min. Adam Michoń, były wiceprezes Commercial Union Polska TU na życie, oraz Piotr Adamczyk, prezes 7. NFI.
Wiele zarządów NFI, m.in. Magna Polonia i Foksal, przyjęło jednak postawę wyczekującą. Maciej Radziwiłł, który był pomysłodawcą przejęcia przez Grupę BRE Banku trzech funduszy zrealizowanego z sukcesem parę lat temu, jest bardzo krytyczny wobec takiego zachowania. - Dla zarządzających status quo jest korzystne, do końca 2005 roku mają zapewnione wynagrodzenie z Ministerstwa Skarbu Państwa. W ich interesie nie leży likwidacja czy nawet kroki zmierzające ku temu. Te fundusze mogą trwać i trwać - powiedział nam Maciej Radziwiłł.
Co się może wydarzyć po 2005 roku? Pytani przez nas eksperci są zgodni, że do likwidacji funduszu raczej nie dojdzie. - Zdziwiłbym się, gdyby ktoś to zrobił - mówi prezes Tamborski. Jego zdaniem, do zrealizowania są co najmniej cztery scenariusze. Pierwszy to wykorzystanie NFI jako narzędzia do bezpośredniego inwestowania w spółki. Drugi to rola czapki nad funduszami private eqiuty. NFI zbierałyby w drodze emisji publicznych pieniądze, a potem inwestowały je w fundusze private equity czy venture capital. Za takim wykorzystaniem NFI przemawiają ich doświadczenie, renoma na rynku, kadra i bezcenny status spółki giełdowej. Klasyczne fundusze private eqiuty raczej nie są zainteresowane notowaniem na parkiecie, bo to wymaga obnażania się przed konkurencją. Z pewnością do powtórzenia jest model zrealizowany przez Hetmana i Eastbridge, a także użycie funduszu do sfinansowania transakcji przejęcia udziałów w jednej lub kilku firmach.
Odmiennego zdania jest Janusz Koczyk, prezes NFI Jupiter, który uważa, że wiele funduszy podejmie decyzję o samolikwidacji. - Przekształcanie ich w fundusze typu venture capital jest zbyt trudne i skomplikowane formalnie. Lepiej stworzyć taki fundusz od nowa.
Pozbycie się pierwszej litery w nazwie, wyczyszczenie aktywów, zrzucenie gorsetu ustawy o NFI oraz odcięcie się od skarbu państwa stworzą fundusze wydmuszki, które można wykorzystać do różnych celów. Nie stanie się to z dnia na dzień. - W tym roku dojdzie do czyszczenia portfeli, konkretne decyzje zapadną w przyszłym roku - przewiduje Jerzy Bujko, prezes Magna Polonia.
Nie można wykluczyć, że giełdowe fundusze inwestycyjne przez nowych właścicieli zostaną wykorzystane jedynie do jednorazowego pozyskania pieniędzy z emisji. Takie sytuacje Będą należeć do wyjątków, a rola funduszy nie ograniczy się jedynie do jednorazowych operacji. Mogą one swobodnie spełniać funkcje pasa transmisyjnego ściągającego pieniądze z rynku do spółek niepublicznych. - Jeśli wykorzystamy nowe możliwości, nasze fundusze mogą stać się lokalną gwiazdą na rynkach finansowych, a jeśli nie, to zejdą na psy - zauważa Wojciech Grzybowski.

Co się stanie w NFI w 2004 roku
Nazwa Warość
księgowa
w mln zł
Warość
rynkowa
w mln zł
Strategia
I NFI 163,5 128,6 będzie umarzał akcje
II NFI 127,3 98,9 akcje trafią w ręce nowego inwestora
III NFI Progres 164,8 132,9 akcje trafią w ręce nowego inwestora
IX NFI Kwiatkowskiego 281,9 217,5 akcje trafią w ręce nowego inwestora
V NFI Victoria 128,5 97,7 będzie pozbywał się aktywów i powoli
umarzał akcje
VI NFI Magna Polonia 196,1 141,6 powolna sprzedaż aktywów
VII NFI Kazimierza Wielkiego 82,0 81,7 przejmowanie przez prywatny
fundysz Be4
VIII NFI Octava 219,0 281,0 dystrybucja gotówki wśród akcjonariuszy,
szukanie pomysłu
X NFI Foksal 80,8 105,0 bez strategii
XII NFI Piast 34,2 26,8 poszukiwanie pomysłu
XIII NFI Fortuna 156,4 127,7 sprzedaż aktywów i umarzanie
XIV NFI Zachodni 163,4 126,2 sprzedaż aktywów i umarzanie,
gromadzenie gotówki
XV NFI Hetman 62,0 141,0 przejęcie przez Eastbridge,
będzie giełdowym funduszem inwestycyjnym
NFI Jupiter 227,4 136,4 sprzedaż aktywów, nie ma decyzji co
do przyszłości

Źródło: GPW, dane z 19.02.2004 r.