Firmorama

Dodano:   /  Zmieniono: 
Breviter
Kiedyś Ściernisko, teraz firma
W marcu na drogi wyjedzie niecodziennie ozdobiona ciężarówka marki DAF, najnowszy nabytek firmy Breviter. Jej karoserię ozdobi praca Jana Rusińskiego, studenta warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych. Jego praca pokonała projekty 300 konkurentów w konkursie ogłoszonym przez DAF Trucks Polska.
Flota tego trzeciego co do wielkości polskiego przedsiębiorstwa transportowego liczy już 320 pojazdów, a planowane są kolejne zakupy. Powiększa się nie tylko liczba pojazdów, stale rozbudowywane jest także centrum magazynowe w Książnicach koło Grodziska Mazowieckiego, które obecnie ma powierzchnię 15 tys. mkw. Firma specjalizuje się w transporcie sprzętu AGD i RTV.
Początki działalności Brevitera przypominają nieco piosenkę braci Golców, w której mowa o tym, że na początku było ściernisko. Właściciel firmy Ryszard Wojtas wcześniej prowadził bowiem gospodarstwo rolne. Interesom zaszkodziło jednak w 1988 roku załamanie się rynku rosyjskiego i koniec handlu produktami spożywczymi. Powstała rok później firma Breviter rozpoczynała od pojedynczych kursów do Niemiec dwóch ciężarówek, które wcześniej służyły do przewozu płodów rolnych.
W 1996 roku Breviter wypracował 10 mln zł przychodu. - Rok ubiegły zamknęliśmy obrotem prawie 95 mln zł, na ten rok planujemy wzrost o 20 proc. - powiedział nam syn właściciela Michał, który prowadzi firmę razem z ojcem. Obecnie przedsiębiorstwo zapewnia pracę 360 osobom.
Najnowsza ciężarówka będzie służyła jako pojazd demonstracyjny. Jak dowiedzieliśmy się nieoficjalnie, w połowie roku firma ma zamiar zaprezentować ją na wystawie w Wielkiej Brytanii, na której przedsiębiorstwa transportowe z całego świata będą chwaliły się niecodziennie ozdobionymi pojazdami. Taki samochód, zwłaszcza w obliczu ostrej rywalizacji na rynku, przydaje się. Dobrze bowiem odróżniać się od konkurencji.

Źródło sukcesu: systematyczny rozwój firmy, konsekwentne powiększanie zakresu działania i liczebności floty


Biliński
Bombowe zamówienie

Wbrew pozorom produkcja ozdób choinkowych to interes całoroczny. Sztuką jest jednak znalezienie patentu na nietypowe wyroby. Januszowi Bilińskiemu z Nowej Dęby to się udało.
Produkuje już bombki-świeczniki, świecidełka na Halloween i święta wielkanocne. Teraz wygrał przetarg na ozdobę Roku Andersenowskiego, ogłoszony przez duńską fundację im. Hansa Christiana Andersena. Bombka uświetni przypadającą w tym roku 200. rocznicę urodzin pisarza. Z jednej strony widnieje na niej podobizna twórcy, z drugiej - wizerunek łabędzia, a kształt nawiązuje do jajka, z którego wykluło się Brzydkie Kaczątko. Takich ozdób do Danii pojedzie 250 tys. sztuk. To jeden z 3 tys. produkowanych w firmie wzorów bombek. Co roku przybywa 200-300 nowych, a roczna produkcja to ok. 200 tys. szklanych ozdób.
W rozmowie właściciel firmy Wytwórnia Ozdób Choinkowych "Biliński", która w starych popegeerowskich zabudowaniach od 1995 roku produkuje szklane ozdoby, sprawia wrażenie nieco stremowanego. Nie ukrywa jednak zadowolenia. Duński kontrakt to szansa dla firmy, zwłaszcza że ubiegły rok nie był najlepszy. - Dobił nas taniejący dolar, bo granica opłacalności to dla mnie 3,3 zł - wyjaśnia właściciel, dodając, że o ten rok może być spokojny, zwłaszcza że zamówień przybywa. Biliński zapowiada zwiększenie zatrudnienia z obecnych 30 do 50 osób, bo w 2005 roku wielkość produkcji powinna wzrosnąć o 30-40 proc.
Ponad 90 proc. wyrobów firmy jest eksportowane, z czego znakomita większość trafia na rynek amerykański. Ubiegłoroczny obrót to, jak deklaruje właściciel, kilka milionów złotych.

Źródło sukcesu: "Konkurować trzeba jakością, a nie wielkością produkcji, a do wytwarzania stosować materiały najwyższej jakości"