Spółki defensywne mogą być lekarstwem na spadki
Giełda rosła nieprzerwanie od połowy maja do 3 października. WIG zyskał 34 proc., a WIG 20 nawet 38 proc. Potem oba wskaźniki zaczęły spadać - pierwszy z nich do 21 października o 7,5 proc., a indeks blue chipów o 9,4 proc.
Czy giełdzie grozi bessa? Nie wiadomo, zdania co do tego są podzielone. Warto jednak rozejrzeć się za spółkami, które mogą uchronić inwestorów przed stratami.
- Bardzo ważne jest zidentyfikowanie tych branż czy gałęzi przemysłu, a w rezultacie konkretnych spółek, które będą zachowywały się w sposób najbardziej efektywny w danym momencie cyklu giełdowego czy też, ogólnie mówiąc, koniunkturalnego - mówi Piotr Szulec, menedżer produktów inwestycyjnych w firmie Xelion - Doradcy Finansowi.
- W pierwszym wypadku w grę wchodzą głównie te spółki, które poza bardzo dobrym standingiem finansowym mają jednocześnie interesujące wskaźniki miary ryzyka, np. współczynnik beta - tłumaczy analityk. W czasie hossy powinny to być spółki o wskaźniku a większym niż 1, natomiast w wypadku bessy spółki o wskaźniku niższym od 1.
- Spółki z pierwszej grupy z założenia powinny się zachowywać odpowiednio lepiej od rynku, gdy ten rośnie, a więc więcej zyskiwać na wartości. Drugie powinny się zachowywać lepiej od rynku w czasie dekoniunktury - tłumaczy Piotr Szulec.
W okresie niepewności lepiej unikać więc branż i spółek mocno reagujących na czynniki rynkowe, czyli tych, których sprzedaż uzależniona jest od warunków materialnych kupujących. Spółki tzw. defensywne, czyli opierające się cyklom koniunkturalnym, oferują wszystko to, co jest niezbędne do życia.
Analizując wyniki finansowe spółek, wyraźnie widać, które z nich należą do defensywnych, czyli stosunkowo bezpiecznych, a które nie. Pierwsze z nich działają stabilnie, ich przychody rosną stopniowo. Podobnie jest z zyskami. W pozostałych widać nagły skok wyników uzależniony od popytu na ich wyroby.
Piwo na bessę
Gdy nadchodzi bessa, nie oznacza to, że inwestorzy pozbywają się z portfela wszystkich akcji. Powinni jednak wybierać te papiery, które są obarczone mniejszym ryzykiem. Analitycy Merrill Lynch udowodnili, że podczas recesji zawsze można znaleźć firmy, które zachowują się znacznie lepiej od indeksów. Są to spółki farmaceutyczne, spożywcze i artykułów higienicznych. W najgorszych nawet chwilach nikt nie ogranicza wydatków na te wyroby. Z badań obejmujących siedem cykli dekoniunktury na giełdzie amerykańskiej wynika, że nie spadają także wydatki na dobra niekoniecznie zaliczane do produktów pierwszej potrzeby. Dzięki temu podczas bessy dobrze mają się browary, producenci wyrobów tytoniowych i spółki użyteczności publicznej. Merrill Lynch uznał, że są jeszcze inne grupy, które w czasie dekoniunktury radzą sobie całkiem nieźle: nadawcy telewizyjni i radiowi, producenci chemikaliów, opakowań i napojów chłodzących. Nie oznacza to oczywiście, że podobnie będzie reagował warszawski parkiet.
Leki uchronią portfele
Polski na razie recesja nie dotknęła. Analitycy powoli jednak zaczynają wyróżniać spółki defensywne także na polskim rynku, mimo że jest on stosunkowo młody i to, co sprawdza się na giełdach rozwiniętych, nie musi sprawdzać się u nas.
- Branże zachowujące się w miarę neutralnie i niezależnie od panującej fazy cyklu to: spożywcza, farmaceutyczna, dystrybucyjna, produktów o charakterze używek, np. producenci alkoholu oraz dóbr luksusowych. Są to branże, w których sprzedaż realizowana jest ze względu na nasze potrzeby, niezależnie od stanu zachowania się całej gospodarki krajowej - wyjaśnia Piotr Szulec.
Do tej grupy firm zaliczyć należy producentów leków, takich jak Jelfa i Ivax, wyrobów spożywczych: Beef-San, Jutrzenkę, Kruszwicę, Mieszka, Morliny, czy Wilbo, browary i spółki użyteczności publicznej: Kogenerację, MPEC i Będzin.
Potwierdza to historia. Po złamaniu rynku w 2000 r. w ciągu sześciu miesięcy WIG stracił na wartości 12,8 proc., ale branża spożywcza zyskała 3,9 proc., a indeks producentów farmaceutyków wzrósł o 17,1 proc. Zyskowna była również inwestycja w hurtownie leków.
Mogą mieć rację
Wpływ na notowania wielu spółek mają fundusze inwestycyjne i emerytalne. Dlatego poszukując akcji, które mogą uchronić inwestycje przed mocną rynkową korektą, warto się przyjrzeć ich portfelom.
- Spółki, w których zaangażowanie funduszy inwestycyjnych i emerytalnych jest znaczne, powyżej 5 proc. udziałów, wykazują się z reguły dobrymi perspektywami rozwoju - mówi Piotr Krawczyński, doradca finansowy Open Finance.
Przykładem może być Prochem. Najwięcej w spółkę zainwestował ING TFI, który ma 13,64 proc. akcji. Pięcioprocentowy próg w jej kapitale akcyjnym przekroczyły też: Commercial Union IM, Pioneer IM i Union Investment TFI.
Kurs Prochemu stabilnie idzie w górę. W ciągu kilku miesięcy wartość rynkowa firmy wzrosła o 30 proc. Jeszcze lepszą inwestycją okazały się papiery ATM, które ma w swoim portfelu ING TFI i Generali OFE. Od wiosny zyskały na wartości ponad 49 proc. mimo październikowego pogorszenia koniunktury. Powodów do narzekań nie mają też akcjonariusze Ciechu: OFE PZU Złota Jesień i ING Nationale-Nederlanden POFE. Akcje zyskały już 30 proc. Dobrze zainwestowały też w Echo PTE PZU i Commercial Union. Od wiosny spółka zyskała na wartości 88 proc.
Ulubieńcem funduszy są również Elektrobudowa - uwierzyło w nią aż siedem funduszy (wzrost o 46 proc.), Kęty i Farmacol (wzrost o 38,6 proc.).
- Trzeba jednak mieć na uwadze to, że przy wyborze składu portfela funduszu zarządzający kieruje się własną oceną sytuacji i rekomendacjami analityków - a te się różnią - uprzedza Piotr Krawczyński.
- Poza tym horyzont inwestycyjny funduszu jest o wiele dłuższy niż horyzont przeciętnego inwestora indywidualnego, więc i potencjalne efekty inwestycji w walory danej spółki mogą być odległe w czasie. Na przykład w ComputerLandzie udziały ma pięć TFI, jednak w ciągu ostatnich trzech miesięcy jego walory traciły na wartości - zauważa doradca.
Śladem najlepszych
Warto jednak obserwować, jakie udziały w poszczególnych spółkach obejmują najlepsze fundusze czy firmy zarządzające. Gwarancją mogą być te, które notują bardzo dobre wyniki, jak np. BZ WBK AIB AM, mający udział w kapitale akcyjnym m.in. ComArchu, Getinu, Jelfy czy CSS. W ostatnią ze spółek zainwestował również Union Investment TFI, który jest w czołówce najlepszych funduszy. Naśladując inwestycje inwestorów finansowych, można więc przy odrobinie szczęścia zyskać. Trzeba tylko uważnie śledzić komunikaty i wybrać dobry moment.
Czy giełdzie grozi bessa? Nie wiadomo, zdania co do tego są podzielone. Warto jednak rozejrzeć się za spółkami, które mogą uchronić inwestorów przed stratami.
- Bardzo ważne jest zidentyfikowanie tych branż czy gałęzi przemysłu, a w rezultacie konkretnych spółek, które będą zachowywały się w sposób najbardziej efektywny w danym momencie cyklu giełdowego czy też, ogólnie mówiąc, koniunkturalnego - mówi Piotr Szulec, menedżer produktów inwestycyjnych w firmie Xelion - Doradcy Finansowi.
- W pierwszym wypadku w grę wchodzą głównie te spółki, które poza bardzo dobrym standingiem finansowym mają jednocześnie interesujące wskaźniki miary ryzyka, np. współczynnik beta - tłumaczy analityk. W czasie hossy powinny to być spółki o wskaźniku a większym niż 1, natomiast w wypadku bessy spółki o wskaźniku niższym od 1.
- Spółki z pierwszej grupy z założenia powinny się zachowywać odpowiednio lepiej od rynku, gdy ten rośnie, a więc więcej zyskiwać na wartości. Drugie powinny się zachowywać lepiej od rynku w czasie dekoniunktury - tłumaczy Piotr Szulec.
W okresie niepewności lepiej unikać więc branż i spółek mocno reagujących na czynniki rynkowe, czyli tych, których sprzedaż uzależniona jest od warunków materialnych kupujących. Spółki tzw. defensywne, czyli opierające się cyklom koniunkturalnym, oferują wszystko to, co jest niezbędne do życia.
Analizując wyniki finansowe spółek, wyraźnie widać, które z nich należą do defensywnych, czyli stosunkowo bezpiecznych, a które nie. Pierwsze z nich działają stabilnie, ich przychody rosną stopniowo. Podobnie jest z zyskami. W pozostałych widać nagły skok wyników uzależniony od popytu na ich wyroby.
Piwo na bessę
Gdy nadchodzi bessa, nie oznacza to, że inwestorzy pozbywają się z portfela wszystkich akcji. Powinni jednak wybierać te papiery, które są obarczone mniejszym ryzykiem. Analitycy Merrill Lynch udowodnili, że podczas recesji zawsze można znaleźć firmy, które zachowują się znacznie lepiej od indeksów. Są to spółki farmaceutyczne, spożywcze i artykułów higienicznych. W najgorszych nawet chwilach nikt nie ogranicza wydatków na te wyroby. Z badań obejmujących siedem cykli dekoniunktury na giełdzie amerykańskiej wynika, że nie spadają także wydatki na dobra niekoniecznie zaliczane do produktów pierwszej potrzeby. Dzięki temu podczas bessy dobrze mają się browary, producenci wyrobów tytoniowych i spółki użyteczności publicznej. Merrill Lynch uznał, że są jeszcze inne grupy, które w czasie dekoniunktury radzą sobie całkiem nieźle: nadawcy telewizyjni i radiowi, producenci chemikaliów, opakowań i napojów chłodzących. Nie oznacza to oczywiście, że podobnie będzie reagował warszawski parkiet.
Leki uchronią portfele
Polski na razie recesja nie dotknęła. Analitycy powoli jednak zaczynają wyróżniać spółki defensywne także na polskim rynku, mimo że jest on stosunkowo młody i to, co sprawdza się na giełdach rozwiniętych, nie musi sprawdzać się u nas.
- Branże zachowujące się w miarę neutralnie i niezależnie od panującej fazy cyklu to: spożywcza, farmaceutyczna, dystrybucyjna, produktów o charakterze używek, np. producenci alkoholu oraz dóbr luksusowych. Są to branże, w których sprzedaż realizowana jest ze względu na nasze potrzeby, niezależnie od stanu zachowania się całej gospodarki krajowej - wyjaśnia Piotr Szulec.
Do tej grupy firm zaliczyć należy producentów leków, takich jak Jelfa i Ivax, wyrobów spożywczych: Beef-San, Jutrzenkę, Kruszwicę, Mieszka, Morliny, czy Wilbo, browary i spółki użyteczności publicznej: Kogenerację, MPEC i Będzin.
Potwierdza to historia. Po złamaniu rynku w 2000 r. w ciągu sześciu miesięcy WIG stracił na wartości 12,8 proc., ale branża spożywcza zyskała 3,9 proc., a indeks producentów farmaceutyków wzrósł o 17,1 proc. Zyskowna była również inwestycja w hurtownie leków.
Mogą mieć rację
Wpływ na notowania wielu spółek mają fundusze inwestycyjne i emerytalne. Dlatego poszukując akcji, które mogą uchronić inwestycje przed mocną rynkową korektą, warto się przyjrzeć ich portfelom.
- Spółki, w których zaangażowanie funduszy inwestycyjnych i emerytalnych jest znaczne, powyżej 5 proc. udziałów, wykazują się z reguły dobrymi perspektywami rozwoju - mówi Piotr Krawczyński, doradca finansowy Open Finance.
Przykładem może być Prochem. Najwięcej w spółkę zainwestował ING TFI, który ma 13,64 proc. akcji. Pięcioprocentowy próg w jej kapitale akcyjnym przekroczyły też: Commercial Union IM, Pioneer IM i Union Investment TFI.
Kurs Prochemu stabilnie idzie w górę. W ciągu kilku miesięcy wartość rynkowa firmy wzrosła o 30 proc. Jeszcze lepszą inwestycją okazały się papiery ATM, które ma w swoim portfelu ING TFI i Generali OFE. Od wiosny zyskały na wartości ponad 49 proc. mimo październikowego pogorszenia koniunktury. Powodów do narzekań nie mają też akcjonariusze Ciechu: OFE PZU Złota Jesień i ING Nationale-Nederlanden POFE. Akcje zyskały już 30 proc. Dobrze zainwestowały też w Echo PTE PZU i Commercial Union. Od wiosny spółka zyskała na wartości 88 proc.
Ulubieńcem funduszy są również Elektrobudowa - uwierzyło w nią aż siedem funduszy (wzrost o 46 proc.), Kęty i Farmacol (wzrost o 38,6 proc.).
- Trzeba jednak mieć na uwadze to, że przy wyborze składu portfela funduszu zarządzający kieruje się własną oceną sytuacji i rekomendacjami analityków - a te się różnią - uprzedza Piotr Krawczyński.
- Poza tym horyzont inwestycyjny funduszu jest o wiele dłuższy niż horyzont przeciętnego inwestora indywidualnego, więc i potencjalne efekty inwestycji w walory danej spółki mogą być odległe w czasie. Na przykład w ComputerLandzie udziały ma pięć TFI, jednak w ciągu ostatnich trzech miesięcy jego walory traciły na wartości - zauważa doradca.
Śladem najlepszych
Warto jednak obserwować, jakie udziały w poszczególnych spółkach obejmują najlepsze fundusze czy firmy zarządzające. Gwarancją mogą być te, które notują bardzo dobre wyniki, jak np. BZ WBK AIB AM, mający udział w kapitale akcyjnym m.in. ComArchu, Getinu, Jelfy czy CSS. W ostatnią ze spółek zainwestował również Union Investment TFI, który jest w czołówce najlepszych funduszy. Naśladując inwestycje inwestorów finansowych, można więc przy odrobinie szczęścia zyskać. Trzeba tylko uważnie śledzić komunikaty i wybrać dobry moment.