Prawda Łukaszenki

Dodano:   /  Zmieniono: 
"Sowietskaja Białorussia" przejechała się po polskich mediach, a zwłaszcza po "polskiej szkole publicystki". Ciekawe. To tak jak by głuchy ci mówił, że źle śpiewasz.
Cały tekst jest szyderczy i cyniczny aż do bólu. Ja tam nie mam nic przeciwko cynikom. Podobało mi się stwierdzenie, że w Warszawie "wszyscy wiedzą że na Białorusi codziennie przeprowadza się podziemne próby jądrowe". Ostro i z ambicją. O podziemnych próbach jądrowych rzeczywiście nie słyszałem, ale wiem, że tam, czyli pod ziemią kończą wszyscy, którzy piszą inaczej niż "Sowietskaja Białorussia". Znaczy, że w redakcji wiedzą wszystko. A jednak się pomylili.

W polskich mediach rzeczywiście pojawiło się przypuszczenie, że obserwowane w styczniu wstrząsy sejsmiczne mogą być wywołane "wybuchem w sąsiednim kraju". Ale to nie jedyna hipoteza. Inna była taka, że w Skandynawii pękają skały. Tyle tylko, że w całej sprawie nie chodziło o Katowice, ale o Suwałki, gdzie zanotowano ruchy ziemi. Dla redaktorów z Białorusi: Suwałki to Polska północno-wschodnia, Katowice leżą na południu. Nikt w Polsce nie wysuwał podejrzeń, że trzęsąca się szopa w Suwałkach zawaliła halę w Katowicach.

Z "Sowieckiej Białorusi" nie ma co się naśmiewać. Nie warto być cynicznym. Ta gazeta i pojawiające się w niej myślowe popisy to dramat całej Białorusi. To dramat kraju będącego w rękach jednego człowieka ,w którym nie ma innej prawdy, niż ta Aleksandra Łukaszenki.

Grzegorz Sadowski