Polskie Filmy w Toronto

Polskie Filmy w Toronto

Dodano:   /  Zmieniono: 1
Romanik" (2016)
Romanik" (2016) / Źródło: Studio Munka / TIFF
Podczas 41. Międzynarodowego Festiwalu Filmowego w Toronto, publiczność miała szansę obejrzeć aż cztery produkcje pochodzące z Polski. Mieliśmy możliwość obejrzeć je wszystki i oto nasza krótka przebieżka po wrażeniach.

Romantik

Krótkometrażowy "Romantik" Mateusza Rakowicza z udziałem Roberta Więckiewicza to najlepsza polska produkcja prezentowana na tegorocznym Festiwalu w Toronto.

Mężczyzna chce zaskoczyć swoja partnerkę, dlatego zasłania jej oczy, wkłada słuchawki na uszy i wprowadza do samolotu, który leci w "sina dal". Dopiero na miejscu zdejmuje jej maskę i pozwala zobaczyć, jakie romantyczne (jak sam mówi) miejsce wybrał. Oczywiście jest to Paryż, a miejsce to deptak tuz przed Wieża Eiffla.

Pierwsze pozytywne wrażenie szybko zostaje zamazane, gdy mężczyzna zostaje obrabowany - ktoś wyrywa mu telefon z ręki. Biegnie wiec za zbirem, rozdzielając się tym samym od partnerki, która nie widziała zdarzenia. Tak rozpoczyna się komedia omyłek i kuriozalnych sytuacji, w których bohater będzie próbował wrócić do narzeczonej.

Film urzeka prostym, acz przemyślanym pomysłem, świetnie wyważonymi dialogami oraz dynamicznym, pełnym werwy aktorstwem Roberta Więckiewicza. Dzięki temu wszystkie sceny angażują, bawią i pozostawiają widza w dobrym nastroju. Skrzętnie przemyślane zwroty akcji sprawiają, ze wciąż jesteśmy zaskoczeni, a świetna ścieżka dźwiękowa, z wpadającym w ucho motywem przewodnim autorstwa Jana Duszyńskiego dopełnia obrazu bardzo dobrego filmu.

Dwudziestominutowy "Romantik" jest wiec ciekawa wprawka autorskiej formy. Mam nadzieje, ze reżyser wykorzysta ja także w kolejnych projektach.

Ocena: 8/10

Zaćma

„Zaćma” Ryszarda Bugajskiego, pokazywana w Toronto w sekcji Kino Światowe to historia byłej zbrodniarki wojennej, która postanawia spotkać się z Prymasem Polski, aby odkupić swoje winy. Temat ciekawy. Niestety całkowicie leży jego wykonanie. Największym problemem filmu Bugajskiego jest to, ze sposób prezentacji historii jest toporny, grubo ciosany i zwyczajnie niewiarygodny. Maria Mamona gra swoją bohaterkę ze spora przesadą, zupełnie nie niuansując zachowania kobiety. To postać jednowymiarowa, która choć często mówi o chęci zmiany, swoim zachowaniem całkowicie zaprzecza tym słowom.  Film jest niestety straszliwie papierowy, brakuje mu mięsa, ekranowej prawdy. Najlepsza jest scena rzeczywistej konfrontacji z Prymasem, która rzeczywiście nakreśla ciekawy dylemat i wyjaśnia zachowanie kobiety. Niestety, następuje ona tak późno w filmie, że nie jest w stanie go uratować. Zresztą całą stylistykę i najważniejsze sceny odnajdziemy już w zwiastunie filmu. Tak naprawdę poza nimi, film Bugajskiego ma niewiele do zaoferowania. No chyba, ze wizje z Jezusem, który silą telepatii rozpala sobie papierosa, uznamy za sceny, które chcemy zobaczyć. Jeśli więc ciekawi nas ta historia, naprawdę możemy ograniczyć się na zwiastunie.

Ocena: 4/10


Czytaj także - pełne recenzje filmów: "Maria Skłodowska Curie" oraz "Powidoki".

Czytaj też:
Maria Skłodowska Curie - TIFF '16

Czytaj też:
Powidoki - TIFF '16

 1
  • HOR-NET.PL   IP
    myślę, że cechą polskiego kina jest to, że tworzy się FILMY, ale nie tworzy się … KINA!
    na marginesie: popatrzmy jak środowisko filmowe firmuje miernotę – na przykładzie wybitnego aktora (ale b. kiepskiego reżysera) J. Stuhra. Oto lista filmów Stuhra nagrodzonych na FPFF: „Spis cudzołożnic”, „Historie miłosne”, „Obywatel”, „Korowód”, a także „Duże zwierzę” – powiedzmy sobie prawdę: TO SĄ GNIOTY!
    Chciałoby się powiedzieć: NIE POTRAFISZ -- NIE PCHAJ SIĘ NA AFISZ!

    Czytaj także