Karczewski po spotkaniu z Komisją Wenecką: Nie wyrażali opinii, wyszli zadowoleni

Karczewski po spotkaniu z Komisją Wenecką: Nie wyrażali opinii, wyszli zadowoleni

Dodano:   /  Zmieniono: 
Stanisław Karczewski
Stanisław Karczewski Źródło: Newspix.pl / DAMIAN BURZYKOWSKI
Drugiego dnia pobytu Komisji Weneckiej w Polsce jej przedstawiciele spotkali się z przedstawicielami Senatu. Marszałek Stanisław Karczewski zdradził tematy rozmów z Komisją.

Powodem kolejnej już wizyty Komisji Weneckiej w Polsce jest chęć bliższego przyjrzenia się treści i formie wprowadzania ustawy o policji, nazywanej przez jej przeciwników ustawą inwigilacyjną. - Mówiliśmy, że ustawa była procedowana w wyniku orzeczenia TK. Mówiliśmy o tym, że PO miała kilkanaście miesięcy na uchwalenie tej ustawy, nie zrobiła tego, PiS rzutem na taśmę, bo trzy dni przed wnioskowanym przez TK terminem, uchwaliło tę ustawę - opowiadał Karczewski.

- Mówiliśmy również o tym, że po raz pierwszy w historii Senatu PO podczas procedowania tej ustawy zgłosiła kuriozalny wniosek o utajnienie obrad. - To sytuacja bardzo dziwna, bardzo zaskakująca. Mamy nadzieję, że w wyniku tej wizyty Komisji Weneckiej już do takich sytuacji nie będzie nigdy dochodziło - powiedział.

"Groźba zamachów terrorystycznych"

Marszałek Senatu tłumaczył, że partii rządzącej zależało przede wszystkim na bezpieczeństwie obywateli, a nie na podsłuchiwaniu i podglądaniu ich działalności w sieci. - Mówiliśmy o uporządkowaniu tych problemów i o tym, że zmienia się sytuacja w Europie wobec groźby zamachów terrorystycznych, wobec rozwijającej się, również w internecie, działalności terrorystycznej - wyliczał.

Na koniec Karczewski został zapytany przez dziennikarzy o reakcję członków Komisji Weneckiej na uzyskane odpowiedzi. - Nie wyrażali opinii, wyszli zadowoleni, powiedzieli, jaki będzie dalej tryb, kiedy będzie projekt opinii i kiedy opinia zostanie zatwierdzona przez zgromadzenie w Wenecji. Będzie to w czerwcu - oświadczył.

Czytaj też:
Komisja Wenecka znowu w Polsce. Zajmie się kolejną ustawą

Źródło: TVN24