Mężczyzna spędził w zamknięciu aż 15 miesięcy. Adam Z. nie może opuszczać kraju i musi dwa razy w tygodniu meldować się na komisariacie policji. Sąd uprzedził wcześniej, że mężczyzna może być skazany za nieudzielenie pomocy. Rzeczniczka poznańskiej prokuratury Magdalena Mazur-Prus mówiła w poniedziałek, że zebrane dowody wskazują na zabójstwo i akt oskarżenia nie został wycofany.
W piątek 17 lutego sąd podczas trzeciej rozprawy ogłosił, że mężczyzna może być skazany nie za zabójstwo, ale za nieudzielenie pomocy, za co maksymalna kara to trzy lata więzienia.
Zaginięcie Tylman
26-letnia Ewa Tylman zaginęła 23 listopada około godziny 3:30 po niedzielnym wieczorze spędzonym na spotkaniu integracyjnym pracowników drogerii, w której sprawowała kierownicze stanowisko. Grupa kilkakrotnie przenosiła się do różnych klubów. Ostatnim z nich był klub Mixtura przy ul. Wrocławskiej. Tylman w towarzystwie kolegi Adama Z. udała się w stronę mostu św. Rocha. Było to ostatnie miejsce, w którym kamery monitoringu zarejestrowały obecność kobiety. Podejrzany o zabójstwo Adam Z. trafił do aresztu, gdzie przebywa od 4 grudnia.
25 lipca w godzinach popołudniowych w Warcie w pobliżu miejscowości Czerwonak odnaleziono ciało kobiety. Prokuratura potwierdziła, że przeprowadzone badania DNA wykazały, że jest to poszukiwana Ewa Tylman. Według śledczych ciało było przysypane piaskiem, dlatego tak długo nie udawało się jej odnaleźć. Mogło być też zahaczone o jedną z lin, która zabezpieczała cumującą przy żwirowni barkę.
Sekcja zwłok kobiety
Sekcja zwłok Ewy Tylman nie wykazała przyczyny śmierci, ponieważ ciało było w stanie zbyt dużego rozkładu. Prokuratura zdecydowała się zlecić dodatkowe, specjalistyczne badania. Medycy sądowi przygotowali już opinię w tej sprawie, jednak jak nieoficjalnie podaje „Gazeta Wyborcza”, nie znajdziemy tam odpowiedzi na pytanie, jak zginęła Ewa Tylman. Osoba znajdująca szczegóły śledztwa, prosząca o anonimowość z rozmowie z gazetą przekazała, że jeżeli w organizmie kobiety był alkohol lub substancje odurzające to zdążyły ulec rozkładowi.
Badania rentgenowskie nie wykazały żadnych złamań. Śledczy chcieli ustalić, czy kobieta zmarła w wyniku utonięcia, czy zginęła wcześniej na brzegu. W tym celu zastosowano dwie metody. Jedna z nich polegała na zabarwieniu specjalną substancją tkanek z płuc Ewy Tylman i sprawdzono, jak wyglądają włókna. Nieoficjalnie wiadomo, że badanie to zakończyło się fiaskiem. Druga metoda to zbadanie czy w płucach i nerkach są okrzemki, czyli glony żyjące w wodzie. To badanie wykazało z kolei, że Ewa Tylman mogła żyć, nim znalazła się w wodzie.
Zeznania Adama Z. z 2 i 3 grudnia 2015 roku
Adam Z., który oskarżony jest o zabójstwo Ewy Tylman, twierdzi, że policja stosowała wobec niego przemoc 2 i 3 grudnia 2015 roku. To właśnie wtedy miał on zeznać, że widział, jak Ewa Tylman płynie w Warcie. Lekarz, który przebadał Adama Z. tuż po przesłuchaniu nie stwierdził jednak żadnych obrażeń.
Oskarżony o zabójstwo Ewy Tylman nie potwierdził nigdy później w zeznaniach tego, co powiedział w trakcie przesłuchań 2 i 3 grudnia. Jego zdaniem w tych dniach policjanci wyciągali od niego zeznania siłą. Poznańska policja przekazała, że nikt nie informował jej o zarzutach kierowanych przez Adama Z. Przyznaje jednak, że nie jest to zaskoczeniem, ponieważ niejednokrotnie wcześniej zdarzało się, że oskarżeni kierowali podobne doniesienia na policjantów, aby uchronić się przed konsekwencjami zarzucanych im czynów.
