Afera Amber Gold. Odczytywanie wyroku może potrwać kilka miesięcy

Afera Amber Gold. Odczytywanie wyroku może potrwać kilka miesięcy

Przesłuchanie Marcina P. przez komisję śledczą ds. Amber Gold
Przesłuchanie Marcina P. przez komisję śledczą ds. Amber Gold / Źródło: Newspix.pl / Damian Burzykowski
Marcin i Katarzyna P. zostali uznani za winnych oszustwa, wprowadzenia w błąd klientów i prowadzenia działalności parabankowej bez zezwolenia. Odczytywanie wyroku rozpoczęło się 20 maja o godzinie 10.00.

W poniedziałek 20 maja sędzia Lidia Jedynak ogłosiła, że sąd uznał Marcina P. i jego żonę Katarzynę P. winnymi oszustwa, wprowadzenia w błąd klientów i prowadzenia działalności parabankowej bez zezwolenia. Sędzia rozpoczęła odczytywanie sentencji wyroku. Szacuje się, że może to potrwać kilka miesięcy. Sędzia wymieniała nazwiska osób pokrzywdzonych, numery umów depozytów towarowych oraz kwoty szkody. Zapowiedziała, że kolejne rozprawy, na których będzie odczytywany wyrok, będą odbywać się od przyszłego poniedziałku przez cztery kolejne dni tygodnia.

W aferze Amber Gold Katarzyna P. była oskarżona o popełnienie dziesięciu przestępstw, natomiast Marcin P. – czterech. Prokuratura wnioskowała o wymierzenie im kary po 25 lat więzienia, natomiast obrońcy domagali się uniewinnienia.

Amber Gold

Aferą Amber Gold zajmowała się także sejmowa komisja śledcza, na czele której stała . W środę 15 maja odbyło się posiedzenie, podczas którego przewodnicząca przekazała członkom projekt raportu końcowego. W projekcie raportu znajdziemy następujące podsumowanie: „W ocenie komisji śledczej powstanie i ekspansja Grupy Amber Gold były wynikiem słabości państwa, dysfunkcjonalnością organów stojących na straży praworządności i wymiaru sprawiedliwości, systemowych luk prawnych, bierności i pobłażliwości aparatu urzędniczego, a także braku stosowania przepisów prawa przez organy władzy publicznej”.

Zgodnie z ustawą o  komisji śledczej, jej przewodniczący przygotowuje i przedstawia komisji projekt stanowiska w badanej przez komisję sprawie. Do tego stanowiska członkowie komisji mogą zgłaszać poprawki. Ostatecznie swój końcowy raport komisja przyjmuje w drodze uchwały. Ma się to odbyć w połowie czerwca.

Trzeci rok procesu

Proces w sprawie tzw. afery Amber Gold toczy się od marca 2016 roku. Zdaniem prokuratury małżeństwo P. w latach 2009-2012 oszukało w ramach działania piramidy finansowej niemal 19 tys. osób, które straciły oszczędności na łączną kwotę 851 mln zł. Śledczy prowadzący sprawę uznali, że Marcin i Katarzyna P. działali w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, czyniąc sobie z działalności przestępczej stałe źródło utrzymania. Marcinowi P. oskarżono o cztery przestępstwa, a jego żonę Katarzynę P. aż o 10.

Podczas pierwszej rozprawy Marcin P. nie przyznał się do winy i odmówił składania zeznań. Oskarżony nie zgodził się także na odpowiadanie na pytania prokuratora. Podobnie postąpiła jego żona Katarzyna P.

Czym jest Amber Gold?

Amber Gold to firma, która miała inwestować w złoto i inne kruszce. Klientów kusiła wysokim oprocentowaniem inwestycji – nawet ponad 16 procent w skali roku. 13 sierpnia 2012 roku firma ogłosiła upadłość. Jej twórcy – Marcin P. i jego żona Katarzyna P. usłyszeli łącznie zarzuty dotyczące 14 przestępstw, w tym wyłudzenia.

Śledczy informowali, że z 800 milionów złotych wpłaconych do Amber Gold przez klientów jedynie 10 milionów złotych zostało rzeczywiście zainwestowane w złoto. Reszta środków wielokrotnie była przelewana na różne konta, by ukryć pochodzenie pieniędzy. Treść zarzutów przedstawionych małżeństwu mieści się na 3 tysiącach stron. Cały akt oskarżenia to z kolei niemal 9 tysięcy kart. Akta całego śledztwa mieszczą się natomiast na 16 tys. tomów.

Czytaj także:
Wpadka Rafała Grupińskiego? „Dzisiaj nie eksponujemy tego za bardzo"

Lista 100 Najbogatszych Tygodnika WPROST

Czytaj także

 2
  • Kamil Takdźwiedź

    przez kogo PÓłgłówku?

    "nadzwyczajnie" skompromitowaną kastę(kolejne Pomioty) przytarganą tu w większości na ruskich czołgach i chętne na telefon od tyfusa?
    • Przecież miało być tak, że za PiSuarii miało być usprawnienie i przyspieszenie wdawania wyroków sądowych. A tu mamy, czytanie uzasadnienia wyroku może potrwać pół roku i dopiero potem poznamy treść wyroku.