Incydent na lekcji religii. Katecheta może mieć poważne problemy

Incydent na lekcji religii. Katecheta może mieć poważne problemy

Klasa, szkoła zdj. ilustracyjne
Klasa, szkoła zdj. ilustracyjne / Źródło: Pixabay / weisanjiang
Rodzice 11-letniego ucznia ze Stalowej Woli złożyli skargę na katechetę. Z ich relacji wynika, że mężczyzna, ktory jest jednocześnie członkiem rady powiatu, miał podejść do ucznia, chwycić go mocno za kark i przytrzymywać przez dłuższą chwilę. O sprawie pisze „Gazeta Wyborcza”.

Do zdarzenia miało dojść w Szkole Podstawowej nr 12 w Stalowej Woli. Podczas lekcji religii uczniowie mieli się przepychać i głośno zachowywać, nie zwracając uwagi na upomnienia prowadzącego lekcję katechety. Wówczas Marek Tyza – nauczyciel i jednocześnie powiatowy radny związany z Prawem i Sprawiedliwością – miał naruszyć nietykalność cielesną ucznia. Z relacji rodziców 12-latka wynika, że mężczyzna miał chwycić chłopca za kark i przytrzymywać przez dłużą chwilę.

O sprawie został powiadomiony dyrektor szkoły, rodzice złożyli także pisemną skargę. Dyrektor placówki przekazał sprawę rzecznikowi odpowiedzialności dla nauczycieli przy wojewodzie podkarpackim oraz kurii. Rodzice domagają się zwolnienia katechety. Wyciągnięcia wobec niego konsekwencji nie wyklucza także Ryszard Andres, przewodniczący rady powiatu stalowowolskiego. – Jeśli zarzuty się potwierdzą, sam osobiście złożę wniosek o jego odwołanie z funkcji przewodniczącego komisji edukacji. To jest nieetyczne zachowanie, nie widzę możliwości pełnienia takiej funkcji przez pana Tyzę – stwierdził.

Jak podaje „Gazeta Wyborcza”, Marek Tyza miał w rozmowie z dyrektorem przeprosić za swoje zachowanie. – Tłumaczył, że był mocno zdenerwowany. Ale nic nie usprawiedliwia takiej reakcji – podkreślił dyrektor.

Źródło: Gazeta Wyborcza

Czytaj także

 7
  • Niech rodzice składają skargi, robią afery, ale najpierw niech upewnią się, że ich dziecko nie jest łobuzem i prowokatorem, a oni egocentrycznymi histerykami. A wszystko na to wskazuje.


    Oczywiście, katecheta nie powinien "łapać za kark i przytrzymywać", ale nic groźnego się nie stało. Syn poczuł realną władzę wychowawcy. To LEPSZE niż psuć syna, dając mu poczucie bezkarności i przyzwolenie na bezkrytycyzm.


    Chcecie zepsuć syna, zaszkodzić mu na całe życie, zaszkodzić waszym własnym z nim relacjom? To skarżcie, róbcie aferę, wywalcie katechetę. Niech wie, gdzie jego miejsce.
    Wasza postawa przyda się jedynie politykom w kampanii wyborczej. Warto poświęcać syna? Stajecie się tylko marnym narzędziem w walce politycznej.

    Jestem daleko daleko od instytucji Kościoła, nie głosuję na PiS. Nie podchodzę więc ideologicznie i chcę, byście czytając moje zdanie, nie wrzucilli mnie do cudzego wora.
    •  
      wypier , ,to to ze szkoly do salek kat , ,echetycznych
      i bedzie spoko
      kto bedzie chcial bedzie chodzil
      kto oleje to oleje
      i budzet panstwa odciazy od  karmienia falszywych pasterzy
      •  
        o cudownym poczęciu u bozi nie chciał słuchać?? hahaha
        • Obowiązkiem pedagoga jest przeszkodzić bójce, więc o co chodzi? Pobił ucznia? Uderzył? Pchnął? W czym problem? Pewnie gdyby dzieciak miał wybite zęby, to też byłyby pretensje do nauczyciela. Dawniej wzywano rodziców, powiadamiano o postępowaniu ucznia, a ich obowiązkiem było wpłynąć na jego zachowanie w szkole. Coraz głupsze te newsy.
          • Przecież to miłujący pokój i miłosć teolog

            Czytaj także