Radny PiS zaatakował działacza PO? „Szarpał mnie, aż w końcu przewrócił na ziemię”

Radny PiS zaatakował działacza PO? „Szarpał mnie, aż w końcu przewrócił na ziemię”

Arkadiusz Lewandowski i Edward Rzepka na konferencji prasowej
Arkadiusz Lewandowski i Edward Rzepka na konferencji prasowej / Źródło: Facebook / Edward Rzepka
Wybory parlamentarne zbliżają się wielkimi krokami, a niektórzy starają się intensywnie wykorzystać ostatnie szanse na rozwieszanie plakatów. W Kielcach takie zdarzenie zakończyło się incydentem z udziałem działacza PO oraz radnego PiS.

Z relacji Onetu wynika, że incydent miał miejsce przy skrzyżowaniu ulic Źródłowej i Sandomierskiej. To tam dwaj mężczyźni mieli zrywać plakaty należące do jednej z firm, próbując zawiesić w ich miejsce materiały promujące Krzysztofa Słonia, czyli senatora starającego się o kolejną kadencję. Świadkiem zdarzenia był pracownik biura , Arkadiusz Lewandowski.

„Byłem cały w nerwach”

Podczas środowej konferencji prasowej działacz przyznał, że zaczął nagrywać zdarzenie telefonem, a po chwili doszło do nerwowej sytuacji. Jeden z mężczyzn miał próbować zabrać Lewandowskiemu sprzęt. – Szarpał mnie, chcąc wyrwać mi z ręki telefon, aż w końcu przewrócił mnie na ziemię. Byłem cały w nerwach, dziś też nie jest łatwo mi o tym mówić. Chciałbym zaapelować do wszystkich, aby ta mowa nienawiści nie miała już miejsca – mówił cytowany przez Onet. Na nagraniu widać, że bohaterem „szarpaniny” był lokalny radny PiS, Wiesław Koza.

Mecenas Edward Rzepka, który reprezentuje Lewandowskiego i sam kandyduje z listy Koalicji Obywatelskiej do Senatu, pojawił się na konferencji prasowej w towarzystwie działacza PO. Powiedział, że jeśli Krzysztof Słoń oraz Wiesław Koza nie przeproszą Lewandowskiego, to zostanie wniesiona sprawa o naruszenie nietykalności cielesnej. – Pan senator może nie wiedział o całym zdarzeniu, ale powinien czuć się zobligowany do takiej reakcji – podkreślił Rzepka.

„Jest mi bardzo przykro”

Przedstawiciele PiS zorganizowali swoją konferencję prasową, na której Słoń zaznaczył, że nie brał udziału we wspomnianym incydencie, a „każda forma agresji, czy niewłaściwego zachowania, w naszym życiu publicznym powinna być piętnowana”. Dodał, że o zdarzeniu dowiedział się dopiero 9 października i poprosił o wyjaśnienia. – W związku z tym przepraszam wszystkich dotkniętych w jakikolwiek sposób tym incydentem, szczególnie pana Arkadiusza Lewandowskiego – podsumował.

Głos zabrał także Koza, który przeprosił nie tylko Lewandowskiego, ale również „wszystkie koleżanki i kolegów z Prawa i Sprawiedliwości, a także wszystkich urażonych”. – W tej sytuacji byłem zdenerwowany i obawiałem się, że nagrywającym mnie nieznany mi mężczyzna wykorzysta film do brudnej kampanii . Obawiałem się, że film może zostać zmanipulowany – zaznaczył radny PiS. Dodał, że nie doszło do uderzenia i rękoczynów, a on sam próbował zasłonić kamerę i wówczas „potknął się”, upadając na ziemię razem z Lewandowskim. – Jednocześnie apeluję do nagrywającego o udostępnieni pełnego materiału, bez cięć, który wyjaśni wszystkie okoliczności tego zdarzenia. Nie zmienia to faktu, że jest mi przykro i jeszcze raz przepraszam – podkreślił.

Czytaj także:
Oto prawdziwe perełki z kampanii. Te grafiki z pewnością zapadną wyborcom w pamięci

Źródło: Onet.pl

Czytaj także

 3