Sekielski i Nowak o swoim trzeźwieniu: Bohaterem narodowym jest „mądry pijak”

Bohaterem narodowym jest „mądry pijak”

Marek Sekielski i Artur Nowak, autorzy książki „Ogarnij się czyli jak wychodziliśmy z szamba”
Marek Sekielski i Artur Nowak, autorzy książki „Ogarnij się czyli jak wychodziliśmy z szamba”
Mamy archetyp inteligentnego, tyle że pijanego Polaka – mówi Artur Nowak, prawnik i publicysta. – Jeśli ktokolwiek po lekturze naszej książki pójdzie na terapię, będę mógł meldować wykonanie zadania – podkreśla Marek Sekielski, producent filmowy i dziennikarz. Właśnie ukazała się ich książka „Ogarnij się, czyli jak wychodziliśmy z szamba”, w której opowiadają o swojej drodze do trzeźwości.

Wprost: Jak środowisko prawniczo-prokuratorsko-sędziowskie zareaguje na waszą książkę?

Artur Nowak: Nie napisaliśmy „bulwarowej” książki.

Przytoczę fragment, po przeczytaniu którego pomyślałam, że to nadawałoby się do kolejnego scenariusza filmu Vegi: „Kiedyś przyjechała do mnie znajoma prokuratorka z kolegą, była nieźle pijana i kolega, który ją przywiózł, tak dla jaj mi ją zostawił. Ona była totalnie pijana, a on sobie pojechał z kierowcą z powrotem. No i ona, ledwie przytomna, poszła ich szukać. Kompletnie nie jarzyła, co się dzieje. Mówię, poczekaj, prześpisz się, a ona, że jest prokuratorem i mam, kurwa, się zamknąć. No i poszła w miasto. Wróciła za jakiś czas, ale zanim trafiła do mojego mieszkania, wchodziła na chama po kolei do wszystkich sąsiadów, machała legitymacją, że ona jest, kurwa, prokurator, a ci ludzie nie wiedzieli, co jest grane. Aż w końcu jeden sąsiad mnie zawołał i ja ją zhaltowałem i położyłem spać”.

A.N.: Chodzi o to, że w każdym środowisku alkoholik znajdzie swoich. Czy jesteś lekarzem, adwokatem, drukarzem, gdy ktoś pije, środowisko go przygarnie. Pamiętam taki moment, gdy o godzinie 8 rano poszedłem z aktami do pewnego sędziego, a on trzymał w dłoni kieliszek. Musiał go wypić, bo tak zaczynał dzień. Przez dwie godziny, dopóki ten alkohol na niego działał, był fajnym facetem. Potem zaczynał się denerwować, robił się zły. A po godzinie 13.00, gdy spotykaliśmy się na obiedzie, piliśmy piwo.

Fragment, który cytujesz, sam pokazałem tej prokurator. Nie ma czym się ekscytować.

Nie chodzi o ekscytację, dla mnie to dość jaskrawy dowód, kolejny, na istnienie wysokofunkcjonującego alkoholizmu. Zresztą poprawcie mnie, jeśli się mylę, ale właśnie na to Marek zwraca bardzo często uwagę w swoich programach, mówiąc o tym, że alkoholik to nie tylko ten tracący kontakt z rzeczywistością gość spod budki z piwem.

A.N.: W książce stawiamy się na pierwszym planie, mówimy o swoich uczuciach, upadkach, ale przede wszystkim o tym, jak się podnosiliśmy. Nie chcieliśmy nikogo piętnować, outować, bo to nie jest książka o tym.

Artykuł został opublikowany w 35/2021 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania tygodnika Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 3

Czytaj także