Łukasz Mejza ma poważne problemy z prawem. W połowie października ubiegłego roku polityk Prawa i Sprawiedliwości został zatrzymany przez policję na Dolnym Śląsku. Powodem interwencji był fakt, że poseł gnał po drodze ekspresowej S3 w okolicach Polkowic aż 200 km/h. Tym samym przekroczył dozwoloną prędkość o 80 km/h.
Łukasz Mejza zrzekł się immunitetu. Policja podała nowe informacje
Mundurowi chcieli ukarać Łukasza Mejzę mandatem w wysokości 2,5 tys. zł, jednak polityk odmówił jego przyjęcia. Powołał się wówczas na swój immunitet poselski. Po całym zajściu parlamentarzysta wystosował oświadczenie, w którym przeprosił za swoje zachowanie. Tłumaczył, że nie przyjął mandatu, ponieważ spieszył się na lotnisko. Zapewniał, że taka sytuacja więcej się nie powtórzy.
Sprawa powróciła 20 marca, kiedy to Łukasz Mejza poinformował, że zrzekł się swojego immunitetu. Policja przekazała wówczas, że domaga się ukarania posła PiS mandatem w wysokości 2,5 tys. złotych oraz dopisaniem 15 punktów karnych.
Ponadto, okazało się, że funkcjonariusze złożyli również drugi wniosek, w którym stwierdzono, że fotoradary zarejestrowały aż dziewięć wykroczeń popełnionych przez polityka PiS. Łącznie poseł Prawa i Sprawiedliwości nazbierał też 163 punkty karne.
Łukasz Mejza dostał kolejny mandat. Tak policja ukarała posła PiS
Co więcej, zapewnienia Łukasza Mejzy, że sytuacja się nie powtórzy, miały niewiele wspólnego z rzeczywistością. Jak dowiedziało się RMF FM, poseł Prawa i Sprawiedliwości dostał kolejny mandat za przekroczenie prędkości. Polityk został zatrzymany przez policjantów z drogówki z okolic Zielonej Góry.
Łukasz Mejza jechał drogą ekspresową z prędkością ponad 150 km/h, a więc przekroczył dopuszczalną prędkość o 31 km/h. Policjanci ukarali go mandatem w wysokości 800 zł oraz kolejnymi dziewięcioma punktami karnymi. Tym razem jednak poseł przyjął mandat.
Czytaj też:
PiS za KO, katastrofalny wynik Polski 2050. Nowy sondaż wyborczyCzytaj też:
Były mąż Marty Kaczyńskiej zatrzymany. „Szereg wielomilionowych oszustw”
