Śmierć Bartosza S. po interwencji policji. Nagrania z karetki rzucają nowe światło na sprawę

Śmierć Bartosza S. po interwencji policji. Nagrania z karetki rzucają nowe światło na sprawę

Karetka
Karetka / Źródło: Shutterstock / DarSzach
34-letni Bartosz S. z Lubina zmarł 6 sierpnia po interwencji policji, którą wezwała jego matka. Od tego czasu trwa wyjaśnianie okoliczności jego zgonu, a do opinii publicznej docierają sprzeczne wersje policji i pogotowia. Onet publikuje nagrania z karetki, które wskazują, że w momencie jej wezwania mężczyzna już nie żył.

W piątek 6 sierpnia w Lubinie policja interweniowała wobec 34-latka, który miał biegać po ulicy i rzucać kamieniami w okna zabudowań. Mundurowych wezwała matka mężczyzny, która dodała, że jej syn zażywa narkotyki. Przybyli na miejsce funkcjonariusze obezwładnili Bartosza S., co widać na amatorskich nagraniach z interwencji. W jej trakcie lub niedługo po doszło do śmierci mężczyzny. Okoliczności wyjaśnia prokuratura.

„Ze względu na stan zdrowia mężczyzny na miejsce zdarzenia wezwano karetkę pogotowia. Zatrzymany mężczyzna został przekazany zespołowi ratownictwa medycznego z funkcjami życiowymi, czyli wyczuwalnym tętnem i oddechem. Policjantów o jego zgonie poinformował szpital” – relacjonowała dolnośląska policja w komunikacie wydanym po interwencji. Do mediów docierały jednak inne wersje od ratowników, którzy przybyli na miejsce.

Śmierć Bartosza S. Nagrania z karetki

Onet posiada siedem nagrań rozmów związanych ze sprawą Bartosza S. Są to rozmowy m.in. dyżurnego policji z dyspozytorką pogotowia, a także późniejsze – ratowniczki medycznej z dyspozytorami. Jak relacjonuje portal, wynika z nich, że gdy załoga karetki przyjechała, Bartosz S. już nie żył. Ratownicy z kolei nie wiedzieli, co zrobić z jego zwłokami. „No to w jakim celu wy go wzięliście do karetki, jeżeli okazało się, że pacjent nie żyje?” – pyta w pewnym momencie dyspozytorka.

Ratowniczka tłumaczyła, że padało, a mężczyzna był w kajdankach, więc załoga postanowiła zabrać go do pojazdu. Wezwany na miejsce lekarz nie chciał jednak stwierdzić zgonu, co komplikowało sprawę. W trakcie rozmowy między kobietami wielokrotnie pojawiała się informacja o tym, że pacjent nie żyje, a pracownice pogotowia dyskutowały o tym, kiedy i kto stwierdzi jego zgon.

„To ty masz te zwłoki na pokładzie?”, „To już trzecie zwłoki przywozicie w tym tygodniu, SOR nie jest od stwierdzenia zgonów” – denerwowała się dyspozytorka. Jak podkreśla Onet, nagrania przeczą wersji policji o tym, że Bartosz S. żył po wezwaniu pogotowia. Potwierdzają za to słowa ratowniczki, która występowała w programie „Interwencja” Polsatu.

Czytaj też:
Policja oskarżana o brutalność. „Będziemy domagać się pilnej informacji od Kamińskiego”

Źródło: Onet.pl
 0

Czytaj także