Sąd wypuścił z aresztu wolontariuszkę z pogranicza Ewę M. „Nie ma obawy matactwa”

Sąd wypuścił z aresztu wolontariuszkę z pogranicza Ewę M. „Nie ma obawy matactwa”

Migranci na polsko-białoruskiej granicy
Migranci na polsko-białoruskiej granicy Źródło: Newspix.pl / Sefa Karacan/Anadolu Agency/ABACAPRESS.COM
Sąd Okręgowy w Siedlcach, wbrew stanowisku prokuratury, zdecydował, że Ewa M., wolontariuszka z pogranicza, może opuścić areszt tymczasowy, a wystarczającym środkiem zapobiegawczym będzie dozór policyjny i poręczenie majątkowe. Kobieta jest podejrzewana o pomoc w nielegalnym przekraczaniu granicy za pieniądze. Może opuścić areszt po wpłaceniu 30 tys. zł poręczenia majątkowego. Według innych wolontariuszy, sprawa ma podłoże polityczne, bo kobietę zatrzymano na podstawie zeznań jednego cudzoziemca.

Ewa M., po prawie trzech tygodniach w areszcie, jeszcze dziś powinna go opuścić. Aktywistka działająca na rzecz migrantów z polsko-białoruskiego pogranicza została aresztowana 7 września za pomoc w nielegalnym przekraczaniu granicy za pieniądze.

Jeszcze przed ogłoszeniem wyroku, przed Sądem w Osiedlach odbyła się pikieta w obronie Ewy M. i wolontariuszy działających na pograniczu polsko-białoruskim. – Pomaganie jest legalne – przekonywali zgromadzeni, dodając, że „są z Ewą” i nie wierzą w żaden z postawionych jej zarzutów.

Po godzinie 12 sąd wydał wyrok i postanowił wypuścić Ewę M. z aresztu, stosując inne środki zapobiegawcze wobec podejrzanej. – Decyzja o aresztowaniu nie zmieniła się i sąd podtrzymał postanowienie sądu pierwszej instancji, z tym, że może zostać uchylona, jeśli zostanie wpłacone poręczenie majątkowe w kwocie 30 tys. zł. Czas na spełnienie tego warunku został określony do 3 października – poinformowała Wprost sędzia Agnieszka Karłowicz z Sądu Okręgowego w Siedlcach. – Obecnie sąd sprawdza, czy takie poręczenie nie zostało już uiszczone w sądzie pierwszej instancji, który zajmował się sprawą.

Zarzuty oparte na zeznaniach jednego cudzoziemca?

– Jeśli uda się nam dopiąć formalności, Ewa jeszcze dziś powinna wyjść z aresztu – poinformowała zaraz po sprawie pełnomocniczka Ewy M. Karolina Gierdal. – Sędzia potwierdził, że w tej sprawie wystarczające jest, aby zostało złożone poręczenie majątkowe oraz żeby był utrzymywany dozór policji. Sąd podtrzymał tezę, że istnieje hipotetyczne prawdopodobieństwo, bo nie oceniał na tym etapie materiału dowodowego, że postawione zarzuty mogą być słuszne i w związku z tym uznał, że jakieś środki zapobiegawcze muszą być zastosowane.

Sąd niższej instancji decydując o areszcie na początku września podejrzewał, że kobieta będąc na wolności, może mataczyć w sprawie i mieć realny wpływ na postępowanie.

– W momencie zatrzymania, zabezpieczono wszystkie urządzenia elektroniczne Ewy, stąd sąd uznał, że obecnie nie ma takiego ryzyka, że dojdzie do nielegalnego wpływu na postępowanie karne – podkreślała pełnomocniczka wolontariuszki.

Dodatkowo okazało się, że dotychczasowe zarzuty prokuratura sformułowała na podstawie zeznań jednego cudzoziemca.

– Sąd wskazał, że opierają się w dużej mierze na wyjaśnieniach jednej osoby, która przebywa w areszcie i wskazał, że istnieje inny materiał dowodowy, którego nie doprecyzował podczas swojego uzasadnienia i dlatego my, także nie możemy tego komentować – dowiadujemy się od obrońców wolontariuszki.

Pełnomocnicy Ewy M. podkreślali, że prawdziwość wyjaśnień wskazanego cudzoziemca będzie podlegać teraz weryfikacji w kontekście całego materiału dowodowego.

Zarzuty przemytu ludzi i poręczenia

Aktywistka działająca w lasach przy granicy polsko-białoruskiej na rzecz cudzoziemców trafiających do Polski, została zatrzymana pod zarzutem kierowania grupą, która za pieniądze pomagała imigrantom nielegalnie przekraczać granicę. Według śledczych kobieta była szefową grupy, która od stycznia zeszłego roku przewoziła cudzoziemców najpierw do Polski, a potem pomagać miała w transporcie na zachód Europy.

Z usług jej ludzi – jak twierdzi prokuratura – miało skorzystać co najmniej 13 osób: głównie obywateli Indii i Egiptu. Grupa miała pobierać wynagrodzenie za swoje usługi: od 5 tys. euro lub więcej, jeżeli migranci chcieli przedostać się do Wielkiej Brytanii.

Zatrzymanie Ewy M. wywołało poruszenie w środowisku aktywistów działających na białorusko-polskim pograniczu. Poręczenia za podejrzaną złożyło kilka znanych osób. Wśród nich dwóch posłów Koalicji Obywatelskiej Tomasza Olchiwera i Tomasza Aniśko. Poza nimi poręczenie napisała była zastępca Rzecznika Praw Obywatelskich Hanna Machińska, szefowa Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie Joanna Mytkowska, wicedyrektor Teatru Powszechnego w Warszawie Paweł Sztarbowski czy reżyser Michał Zadara. Poręczenia dotyczyły kwestii umieszczenia podejrzanej w areszcie. Mimo tego, kobieta tam właśnie trafiła.

Wolontariusze: To sprawa polityczna

Niemałe wzburzenie sprawa wywołała także wśród wolontariuszy pracujących przez polsko-białoruskiej granicy.

„Nasze zaniepokojenie wzbudza fakt, że postawione zarzuty wpisują się w nasilającą się przed wyborami narrację polityczną o rzekomej współpracy organizacji humanitarnych z przemytnikami oraz dotychczasowe praktyki kryminalizowania niesienia pomocy humanitarnej” – podkreśliła Grupa Granica w specjalnym oświadczeniu.

Piotr Czaban z Podlaskiego Ochotniczego Pogotowia Humanitarnego nie jest tak wyważony w komentarzach i łączy wprost zatrzymanie Ewy M. z filmem Agnieszki Holland „Zielona granica” i afera wizową w rządzie PiS. W swoich materiałach w mediach społecznościowych podkreśla, że sam był nie raz przesłuchiwany przez policję i ABW za niesienie pomocy humanitarnej na pograniczu.

To nie pierwsze zatrzymanie wolontariuszy przez służby. W zeszłym roku prokuratura rejonowa w Sokółce umorzyła postępowanie wobec aktywistki, która w marcu tego roku usłyszała zarzut organizowania przemytu ludzi. We wrześniu 2022 roku także białostocka prokuratura umorzyła śledztwo w sprawie pomocnictwa w nielegalnej imigracji wolontariuszy Klubu Inteligencji Katolickiej na Podlasiu. Dodatkowo sąd w czerwcu br. zdecydował, że zatrzymane wówczas osoby mają otrzymać zadośćuczynienia od skarbu państwa.

Czytaj też:
Areszt aktywistki przy granicy z Białorusią.. Sprawa ma związek z filmem Holland i aferą wizową?
Czytaj też:
Maja Ostaszewska uderza w Zbigniewa Ziobrę. Aktorka nie gryzła się w język