Poszukiwania 44-letniego Grzegorza Borysa, podejrzanego o zabójstwo swojego 6-letniego syna, trwały ponad dwa tygodnie. Zakończyły się w poniedziałek, 7 listopada, gdy w okolicach zbiornika wodnego Lepusz niedaleko Źródła Marii w Gdyni znaleziono zwłok mężczyzny.
Znaleziono zwłoki Grzegorza Borysa
Rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Gdańsku prokurator Grażyna Wawryniuk przekazała w rozmowie z Polską Agencją Prasową, że przyczyną śmierci mężczyzny było utonięcie. Na ciele 44-latka ujawniono też charakterystyczne rany cięte.
– W trakcie sekcji ujawniono na przedramionach, udach oraz na szyi płytkie powierzchowne rany cięte charakterystyczne dla osób podejmujących próby samobójcze. Na skroniach ujawnione zostały dwie rany od postrzału z broni pneumatycznej, prawdopodobnie na sprężony gaz, niemające związku ze śmiercią – oświadczyła prokurator Wawryniuk.
Prokuratura wydała ciało 44-latka
Jak informuje „Fakt” prokuratura nadal prowadzi czynności procesowe związane z zabójstwem sześcioletniego chłopca oraz ze śmiercią jego ojca Grzegorza Borysa. Prokurator Grażyna Wawryniuk przekazała w rozmowie z gazetą, że ciało 44-latka zostało już wydane rodzinie. – Zgłosiła się po nie osoba uprawniona – powiedziała rzeczniczka gdańskiej prokuratury.
Z ustaleń „Faktu” wynika, że czynności tej dokonano we wtorek 14 listopada. Z kolei w sprawie ciała zamordowanego sześciolatka Wawryniuk odmówiła komentarza „ze względu na dobro rodziny”. Nieoficjalnie wiadomo, że rodzina odebrała ciało dziecka. Nie wiadomo jednak, czy i gdzie odbył się już pogrzeb.
Czytaj też:
Kulisy poszukiwań Grzegorza Borysa. „Nikt nie chce się tłumaczyć”Czytaj też:
Brał udział w obławie na Grzegorza Borysa. Zdradził, co utrudniało akcję
