Modelce podpalono włosy na Dworcu Centralnym. „Karygodna” postawa ochrony

Modelce podpalono włosy na Dworcu Centralnym. „Karygodna” postawa ochrony

Dworzec Centralny w Warszawie i pani Claudia Makowska
Dworzec Centralny w Warszawie i pani Claudia Makowska Źródło: Shutterstock / Grand Warszawski, Instagram / Claudia Makowska
Nieznana kobieta podpaliła włosy modelki na Dworcu Centralnym w Warszawie. W nagraniu w mediach społecznościowych ostrzegła inne dziewczyny, aby uważały na siebie. Jednocześnie zarzuciła ochronie dworca niewłaściwe zachowanie.

– Dziewczyny, uważajcie, ponieważ właśnie w Warszawie Centralnej podeszła baba i podpaliła mi, k***a, włosy. Aż mi się, zobaczcie, jak ręce trzęsą. Dziękuję młodzieży, która do mnie podeszła i mi powiedziała, że mi się włosy palą. Ostrzegam, uważajcie, bo oczywiście jak zawsze ochrona dworca wam nie pomoże. Tylko powiedzieli: „Okej, rozumiemy”. Spoko. Ja nie wiedziałam, jak mam się zachować. Pierwszy raz w życiu ktoś mi włosy podpalił – powiedziała w nagraniu Claudia Makowska.

Do zdarzenia doszło w sobotę 17 stycznia w zatłoczonym miejscu, około godz. 16:40. Modelka w komentarzu w mediach społecznościowych skomentowała, że mimo takich okoliczności „ktoś i tak się nie bał zaatakować”. Zaznaczyła również, że sprawa została zgłoszona na policję. Makowska kolejne szczegóły zamieściła w filmie we wtorek, bo jak przyznała „musiała troszeczkę ochłonąć, żeby nagrać cały opis tej sytuacji”.

Modelka o szczegółach szokującego zdarzenia

– Znajdowałam się na pierwszym piętrze przy restauracji McDonald’s. Wsiadłam do windy. Zjechałam i podeszłam do elektronicznego spisu pociągów, który znajduje się praktycznie naprzeciwko tej windy i w tym momencie ktoś puknął mnie w plecy. Spojrzałam na torebkę, którą miałam przewieszoną na przodzie, czy nie zostałam okradziona, odwróciłam głowę i widzę kobietę, która dosyć szybkim tempem zmierza w kierunku wyjścia od strony ulicy Emilii Plater – relacjonowała modelka.

– Niestety poczułam okropny smród spalenizny, więc byłam święcie przekonana, że ktoś mi wrzucił petardę pod nogi. Przesunęłam się parę metrów dalej. No i jak się okazało, to płonęły moje włosy. Grupka nastolatków w wieku tak około 14 -16 lat podeszła do mnie i mówią, że pani, która przed chwilą uciekała, podpaliła mi kitkę. Prawdopodobnie wyjęła zapalniczkę i po prostu mnie podpaliła – kontynuowała Makowska.

Warszawa. Podpalono jej włosy na Dworcu Centralnym. „Cieszę się, że nie mam poparzonej twarzy”

Modelka zachowanie ochrony dworca określiła jako „karygodne”. Makowska podała rysopis kobiety. Zaznaczyła, że nie ma pojęcia, jakiej narodowości jest osoba, która podpaliła jej włosy. Modelka podała, że straciła pięć centymetrów, co było mierzone na komisariacie. – Chodzi o podpalenie kogoś „na żywca”. Cieszę się, że nie mam poparzonej twarzy, ciała, że kurtka, którą miałam na sobie, również nie zajęła się ogniem. Także filmik był dodany ku przestrodze – podsumowała.

Czytaj też:
Szokujące ustalenia po pożarze kamienicy. „Groził domownikom, że ich podpali”
Czytaj też:
Mężczyzna wjechał w tłum. Potem próbował podpalić samochód

Źródło: WPROST.pl