Ostra wymiana zdań szefa MSZ i europosła PiS. „Agresywne kretynizmy”

Ostra wymiana zdań szefa MSZ i europosła PiS. „Agresywne kretynizmy”

Jaki i Sikorski
Jaki i Sikorski Źródło: PAP / Piotr Nowak, Shutterstock/FotoBed
Posypały się gorzkie komentarze polityków – przedstawicieli Koalicji 13 Października i opozycji – w sprawie SAFE. Platforma X zapłonęła.

Program Security Action for Europe – inicjatywa Rady Unii Europejskiej – wywołuje silne emocje. Polska może otrzymać z budżetu UE ponad 43,7 miliarda euro (ok. 183 mld złotych) na cele obronne (zakup sprzętu wojskowego – pojazdów, broni, amunicji itd.), lecz – zdaniem polityków Prawa i Sprawiedliwości – nie powinna sięgać po te pieniądze. To pożyczka, którą będzie trzeba spłacić, jednak – jak podkreślają zwolennicy – bardzo korzystna (mowa o bardzo niskim oprocentowaniu).

Środki przeznaczane byłyby na dozbrojenie w latach 2026-2030. „89 proc. funduszy trafi do polskiego przemysłu i gospodarki” – informowała Kancelaria Prezesa Rady Ministrów.

Eksperci ds. wojskowości niejednokrotnie wypowiadali się o programie SAFE pozytywnie. Zrobił to m.in. generał Roman Polko w wywiadzie dla tygodnika „Wprost”. Były szef jednostki wojskowej GROM (Grupy Reagowania Operacyjno-Manewrowego) został przez nas zapytany o to, czy prezydent Nawrocki powinien podpisać ustawę. Podkreślał, że tak. – SAFE to jest konkretna rzecz do zrobienia. Myślmy sprawczo – musimy dokonać rewolucji technologicznej, musimy odbudować polski przemysł zbrojeniowy – wskazywał.

„Agresywne kretynizmy”

Wczoraj – czyli w środę (4 marca) głos ws. Security Action for Europe zabrał minister obrony narodowej. „Program SAFE daje najszybsze i konkretne środki na modernizację polskiej armii, dlatego wojskowi, przemysł zbrojeniowy oraz wszyscy, którym na sercu leży wzmocnienie siły naszej armii, apelują i liczą na podpis pod ustawą prezydenta Karola Nawrockiego. Jeśli jednak pojawią się kolejne instrumenty finansowania armii, wojsko polskie tylko na tym zyska. Nie jako alternatywa dla SAFE, ale dodatkowe środki wzmacniające bezpieczeństwo” – wskazywał na X, mając na myśli niedawną konferencję prasową głowy państwa i prezesa Narodowego Banku Polskiego Adama Glapińskiego. Przedstawili oni „program SAFE 0 proc”. – o szczegółach przeczytać można w tym miejscu.

Na wpis X Władysława Kosiniaka-Kamysza zareagował europoseł z PiS – Patryk Jaki. „Sprawa SAFE jest dużo prostsza niż się wielu wydaje. Jeśli jakaś pożyczka może być wstrzymana z byle powodu, według niejasnych kryteriów, a i tak trzeba ją będzie spłacać, to zwykła lichwa. Żaden obywatel nie powinien się na nią zgodzić, a tym bardziej państwo” – zaznaczył polityk.

Do słów posła do Parlamentu Europejskiego odniósł się dzisiaj (w czwartek – 5 marca) szef resortu spraw zagranicznych. „Czy nie powinniśmy mieć procedury, która by umożliwiała odbieranie stopni naukowych za szerzenie agresywnych kretynizmów?” – zwrócił się do resortu Marcina Kulaska (oznaczył też zresztą na platformie X ministerstwo nauki i szkolnictwa wyższego).

„Groźby”

Sikorski niebawem doczekał się odpowiedzi od Jakiego.

„Powinniśmy. Powinniśmy nawet wsadzać do pudła za inne poglądy. Sprzeciw wobec SAFE jak nic podchodzi pod mowę nienawiści. Niezależnymi sędziami powinni być pana ministra koledzy z Soku z Buraka. Jednak to, co powinniśmy mieć, to procedury, które bronią nasze państwo przed hejterami na najwyższych stanowiskach. Zero argumentów, chamskie zwroty i groźby. To dno jak na «szefa dyplomacji». Język z rynsztoku. Ponawiam wniosek więc o publiczną debatę na 1 na 1 (jeśli starczy odwagi). Łatwo udowodnię, czym różnią się merytoryczne argumenty od zwykłego hejterstwa” – czytamy.

twitter Czytaj też:
Pilna akcja CBA we Wrocławiu. Agenci weszli do urzędu miasta
Czytaj też:
MEN chce zmian w szkołach podstawowych. Znamy szczegóły