20-latek zmarł na SOR, oczekując na pomoc. „Przypuszczam, że zostawili go jak psa”

20-latek zmarł na SOR, oczekując na pomoc. „Przypuszczam, że zostawili go jak psa”

Dodano: 
Ratownicy medyczni przed szpitalem
Ratownicy medyczni przed szpitalem Źródło: Shutterstock / FotoDax
Emil Gniazdowski zmarł na SOR w Wojewódzkim Szpitalu Zespolonym im. L. Rydygiera w Toruniu. Jego matka oskarża medyków i nieudzielenie mu pomocy.

21 sierpnia 2025 roku Emil Gniazdowski spotkał się ze znajomymi w Toruniu. Jak relacjonuje Goniec.pl, chłopak pił alkohol i w pewnym momencie źle się poczuł. Zaczął wymiotować, stracił przytomność, jego znajomi o 2:40 wezwali pogotowie. Karetka była na miejscu po 20 minutach, na SOR 20-latek dotarł o 3:51.

Toruń. 20-latek zmarł na SOR. Matka wini szpital

W szpitalnym rejestrze Emil wpisany został jako pacjent NN o 3:57. Zmarł o 5:10, a jako bezpośrednią przyczynę jego śmierci podano ostrą niewydolność oddechowo-krążeniowa. Stan ten spowodowany był zadławieniem treścią żołądkową przy współistniejącym upojeniu alkoholowym. Prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie nieumyślnego spowodowania śmierci, ale koncentrowała się na innych uczestnikach imprezy, a nie pracownikach szpitala. Śledztwo umorzono.

Matka 20-latka w rozmowie z portalem Goniec.pl w emocjonalnych słowach oskarżyła medyków. – Powiem brzydko, ja myślę, że oni go tam w tym szpitalu zamordowali. Przypuszczam, że go zostawili jak psa. Bezdomnego psa. Na jakimś korytarzu bocznym. „A, pijany, wytrzeźwieje”, machnęli ręką. Zadławił się? Wymiotami? Ale jak? W pozycji bocznej nie leżał? A może był przypięty? Nieudzielenie pomocy to też jest przestępstwo? Tak? Czy już wariuję? On żył. Żył – podkreślała.

Śmierć 20-latka na SOR. Zareagował RPO

Zwróciła się o pomoc do ministra sprawiedliwości Waldemara Żurka i rzecznika praw obywatelskich Marcina Wiącka. Zwracała uwagę, że nie wiadomo nawet, kto opiekował się jej synem w szpitalu, nie przesłuchano ratowników medycznych, pielęgniarek czy lekarzy. Nie podano także momentu i okoliczności zachłyśnięcia się treścią żołądkową.

Przedstawiciel biura RPO w lutym 2026 roku odpowiedział na list kobiety. Przyznał, że pojawiły się wątpliwości, czy nie zabrakło odpowiedniej inicjatywy dowodowej i czy materiał został zgromadzony w pełni. Poprosił Prokuraturę Rejonową Toruń Centrum-Zachód o ponowną analizę akt i ewentualne uzupełnienie czynności. Po kilku tygodniach okazało się, że prokuratura przeprowadzi odrębne śledztwo w sprawie śmierci 20-latka, dotyczące odpowiedzialności personelu medycznego.

Redakcja wspomnianego portalu dowiedziała się, że w nocy z 21 na 22 sierpnia 2025 roku w Szpitalnym Oddziale Ratunkowym dyżur pełniło 6 lekarzy, 4 pielęgniarki, 8 ratowników medycznych i 2 ratowników Kwalifikowanej Pierwszej Pomocy. Na całym oddziale było wówczas zaledwie 6 pacjentów.

Czytaj też:
Zagadka zaginięcia 33-latki na Majorce. Bliscy wskazują, która data może być przełomowa
Czytaj też:
TV Republika ujawniła wrażliwe dane. Szef MSWiA: Nie cofnie się przed żadnym świństwem

Źródło: Goniec.pl