Czarne chmury nad gwiazdą TV Republika? Nowe relacje ws. Collegium Humanum

Czarne chmury nad gwiazdą TV Republika? Nowe relacje ws. Collegium Humanum

Adrian Klarenbach
Adrian Klarenbach Źródło: Wikimedia Commons / TVP Info
Pracownica Collegium Humanum relacjonowała szczegóły spotkania z Adrianem Klarenbachem na terenie uczelni. Według niej „zachowywał się jak gwiazda”, miał też nie wpisać daty na dokumentach dotyczących studiów.

Prezenter TV Republika Adrian Klarenbach oraz jego żona Lucyna Klein-Klarenbach są wśród osób objętych śledztwem w sprawie Collegium Humanum. Parze zarzucono m.in. uzyskanie fikcyjnych dokumentów dotyczących ukończenia studiów podyplomowych MBA. Śledztwem zajmował się wydział Prokuratury Krajowej w Katowicach.

Relacja świadka. „Zachowywał się jak gwiazda”

„Gazeta Wyborcza”, powołując się na tłumaczenia Klarenbacha poinformowała, że według redaktora „żadnych studiów nie było”. Pracownik TV Republika miał jednak wypisać dokumenty rekrutacyjne „w celach statystycznych na prośbę rektora”.

Według ustaleń gazety agenci CBA znaleźli w dokumentach uczelni „formularz rekrutacyjny Adriana Klarenbacha. Jak również kopię jego dyplomu ukończenia studiów wyższych, z czerwoną pieczątką o treści: 'za zgodność z oryginałem', datą: 20 stycznia 2020 roku i podpisem pracownicy uczelni”.

Co ciekawe, „na dokumentach, które Klarenbach podpisał 'w celach statystycznych' datę 'Warszawa, 12.11.19' wpisała inna osoba – pracownica uczelni. Według niej, gdy redaktor przyniósł dyplom 20 stycznia 2020 r., wypełniła jego dokumenty ręcznie, 'bo ten pan nie chciał wpisać tej daty'” – czytamy w „GW”.

„Świadek rozpoznała wizerunek Adriana Klarenbacha na tym dokumencie i wskazała, że zachowywał się ‘jak gwiazda’, ‘tak wyniośle trochę i że się spieszył’ – czytamy w akcie oskarżenia” – przekazała GW.

Z informacji przekazanych przez dziennik wynika, że redaktor miał też wysłać do uczelni inne dokumenty, a także otrzymywać maile dotyczące prowadzonych zajęć.

PiS broni Klarenbacha. „Pełne wsparcie”

Po publikacji przez Gazetę Wyborczą szczegółów aktu oskarżenia ws. Klarenbachów posłowie PiS wykazywali poparcie dla pracownika Republiki. „Pełne wsparcie dla red. Adriana Klarenbacha, którego banda Tuska też chce dopaść!” – pisał w serwisie X Michał Woś. Z kolei jego partyjny kolega Mariusz Gosek ocenił, że publikacja dziennika to „przekroczenie czerwonej linii”.

„Zarzuty względem redaktora są idiotyczne i zostaną zmiecione w pył. To dziennikarz, który nie da się zastraszyć i nadal będzie opisywał ponurą rzeczywistość, jaką przyniosły te rządy” – napisał w serwisie X Gosek.

Kilka dni później poinformował, że złożył w Prokuraturze Okręgowej w Warszawie „zawiadomienie o uzasadnionej możliwości popełnienia przestępstwa ujawnienia informacji pochodzących z akt postępowania przygotowawczego lub akt sprawy karnej, na szkodę pokrzywdzonych pana red. Adriana Klarenbacha i żony pana redaktora” – pisał w serwisie X poseł PiS-u.

facebook

W podobnym tonie wypowiedział się mecenas Bartosz Lewandowski z Odro Iuris obrońca Klarenbachów. „Każdy, kto przeczyta już sam artykuł, może ocenić, jak słabym materiałem dysponuje prokurator i że bardziej jest to kwestia domniemań, niż faktów, które są dla Prokuratury bezlitosne” – napisał w serwisie X Lewandowski.

Czytaj też:
Wraca sprawa zarzutów dla znanego dziennikarza TV Republika i jego żony. Tak się tłumaczył
Czytaj też:
Dziennikarz Republiki z zarzutami. Stacja zaczęła pokazywać „paski grozy”

Opracowała:
Źródło: „Gazeta Wyborcza”, X, Facebook