W środę podczas wizyty w Lotniczej Akademii Wojskowej w Dęblinie wiceminister obrony narodowej był pytany o skalę zagrożenia ze strony Rosji. Potwierdził, że takie ryzyko istnieje, a Polska otrzymywała w tej sprawie sygnały również od sojuszników, w tym od Stanów Zjednoczonych. Wziątek zaznaczył, że służby i państwo pozostają czujne. Zwrócił uwagę, że zagrożenia mogą przybierać różne formy – od sabotażu i cyberataków po działania wymierzone w obiekty kluczowe dla funkcjonowania państwa.
Wiceszef MON: Celem Rosji ma być strach i podziały
Według wiceszefa MON Rosja może próbować prowadzić działania, które będą miały nie tylko realny, ale też psychologiczny efekt. Chodzi o wzmacnianie napięcia, poczucia zagrożenia i podziałów społecznych.
Jak ocenił, istnieje bardzo wysokie ryzyko rosyjskich prowokacji obliczonych na skłócenie Polaków oraz osłabienie jedności nie tylko w Polsce, ale też w NATO i Unii Europejskiej. Podkreślił, że odpowiedzią na takie działania powinna być odporność i unikanie prowokacji.
– Można się spodziewać prowokacji, które mają jeszcze bardziej nas pokłócić; mają budować strach, brak jedności nie tylko w Polsce, ale w NATO i UE. Musimy być odporni i nie dawać się sprowokować – ostrzegł wiceminister cytowany przez serwis Strefa Obrony.
Amerykańscy żołnierze wrócą do liczby sprzed zmian
Wiceszef MON odniósł się także do obecności wojsk USA w Polsce. Poinformował, że zapowiedziana została nowa rotacja amerykańskich sił, obejmująca od 4 do 5 tys. żołnierzy. Oznacza to powrót do poziomu około 10-11 tys. żołnierzy rotacyjnie stacjonujących w Polsce.
Dodał również, że ważnym sygnałem jest gotowość Stanów Zjednoczonych do rozmów o stałej bazie wojskowej. Według Wziątka analiza dotycząca liczby żołnierzy, rodzaju wojsk i miejsca stacjonowania ma zakończyć się do końca roku. Wstępnie wskazał, że baza mogłaby powstać raczej w zachodniej części kraju.
Nowa inwestycja w Dęblinie
Wypowiedź wiceszefa MON padła podczas otwarcia tzw. Domku Pilota w Lotniczej Akademii Wojskowej. Nowy obiekt ma wspierać szkolenie personelu latającego, planowanie misji i odprawy przed oraz po lotach. Inwestycja kosztowała ponad 25 mln zł.
Czytaj też:
Nawrocki obok Zełenskiego na szczycie NATO. Taki mógł być ukryty cel Czytaj też:
PE zdecydował ws. członkostwa Ukrainy w Unii Europejskiej. Ubolewanie ws. „bohaterów UPA”
