Sieć obiegł materiał wideo, przedstawiający grupę ludzi w ciemnozielonych strojach, łudząco przypominających wojskowe mundury. To osoby związane z ruchem Bronimy Polskiej Granicy – organizacja twierdzi, że do naszego kraju napływają cudzoziemcy, a służby (m.in. Straż Graniczna) pod rządami koalicji rządzącej nie panują nad sytuacją.
Internauci zastanawiali się, czy mogą oni nosić legalnie spodnie i koszulki, przez które wyglądają jak mundurowi. Gdzieniegdzie oznaczali nawet rzeczniczkę prasową ministerstwa spraw wewnętrznych i administracji, a także szefa resortu – Marcina Kierwińskiego – prosząc ich o odpowiedź. Polityk Koalicji Obywatelskiej zauważył wpisy na X – i postanowił na jeden z nich zareagować.
Polityk obozu władzy zabrał głos. „Policja zawsze będzie reagować twardo i zdecydowanie”
Kierujący pracami MSWiA wskazał, że polskie prawo nie zakazuje noszenia takich strojów. „Chodzenie w ubraniach stylizowanych na mundury nie jest w Polsce przestępstwem” – przypomniał.
Zwrócił uwagę także na wideo, na które natknąć można się w internecie. „Niektóre z tych filmów to są filmy nakręcone przez nich samych. W przypadku łamania prawa Policja zawsze będzie reagować twardo i zdecydowanie” – podkreślił. Odniósł się tu do komentarzy użytkowników, którzy zarzucali służbom opieszałość.
O BPG jest coraz głośniej – w pierwszej połowie czerwca tego roku pisaliśmy o przedstawicielach „obywatelskiego ruchu”, którzy niepokoili mieszkańców Warszawy. Mieli być widziani na Dworcu Centralnym, a także w jego okolicach. Z relacji internautów, którzy ich tam widzieli, wynikało, iż legitymowali cudzoziemców (ponoć głównie osoby o ciemniejszej karnacji). Mieli sprawdzać, czy przebywają legalnie na terenie kraju. Sęk w tym, że takie czynności prowadzić mogą wyłącznie przedstawiciele służb – nigdy cywile.
Czytaj też:
Skandal na Dworcu Centralnym. Chodzili w mundurach i zatrzymywali przyjezdnych
