Marcin Romanowski miał wysłać z Tyraspola w Naddniestrzu pismo do Sądu Okręgowego w Warszawie. Były wiceminister sprawiedliwości zwraca się w nim z prośbą o wydanie listu żelaznego. Dokument został wysłany pocztą, a na kopercie znajdują się stemple z 25 i 27 lipca.
Marcin Romanowski odezwał się z Naddniestrza?
Wniosek ma jedną stronę A4 i został wydrukowany na komputerze. — Podpis wygląda na odręczne pismo Marcina Romanowskiego — powiedział „Rzeczpospolitej” jego obrońca Bartosz Lewandowski. Sędzia Anna Ptaszek, rzeczniczka Sądu Okręgowego w Warszawie, oceniła jednak, że jest to „podpis wyglądający raczej jak parafka niż czytelny podpis”. — Nie mamy podstaw, by zbadać grafologicznie ten podpis — powiedział prokurator Przemysław Nowak.
Pismo nosi datę 12 lipca. Marcin Romanowski deklaruje w nim, że „stawi się do sądu lub do prokuratora w oznaczonym terminie pod warunkiem odpowiadania z wolnej stopy”. Jako miejsce pobytu wskazuje Tyraspol i podaje konkretny adres. Według map Google pod tym adresem znajduje się jednak pusty plac.
To niejedyna rzecz, która budzi wątpliwości. „Informuję, iż zgodnie z prawem, w sposób legalny, mam wydany paszport na inną tożsamość, na podobnej zasadzie, jak świadkowie koronni, aby swobodnie poruszać się poza Unią Europejską” – brzmi fragment dokumentu, którego treść odczytał Przemysław Nowak.
Tajemnicze pismo Marcina Romanowskiego z Naddniestrza. Teoria ABW
Nie wiadomo, co dokładnie polityk PiS miał na myśli, pisząc o paszporcie na „inną tożsamość”. Rozmówcy „Rzeczpospolitej” wskazują kilka możliwości. Jedną z nich są dokumenty legalizacyjne wykorzystywane przez służby. Inną – uzyskanie obywatelstwa innego państwa i zmianę danych. Żadna z tych wersji nie została jednak potwierdzona.
Wątpliwości dotyczą również słowa „PESEL”, które według informacji gazety miało znaleźć się w piśmie. To określenie polskiego systemu ewidencji ludności. — Czy Marcin Romanowski, który jest prawnikiem, zakładając, że to on napisał to pismo, mógł popełnić błąd, czy też świadomie wiedział co pisał? — zastanawia się informator „Rzeczpospolitej”.
Sama informacja o pobycie w Naddniestrzu również jest trudna do zweryfikowania. To separatystyczny region Mołdawii, wspierany przez Rosję. „Nie da się tam wjechać bez zgody tamtejszego KGB, które jest zarządzane bezpośrednio przez ruskie GRU i FSB. A co dopiero tam zamieszkać” – podkreślił Paweł Wojtunik, były szef CBA.
Z kolei anonimowy funkcjonariusz ABW zwraca uwagę na możliwość wykorzystania sztucznej inteligencji. — W dzisiejszych czasach z użyciem AI wszystko jest możliwe. Niewykluczone, że to podpucha, żeby sprowokować go do odezwania się z prawdziwego miejsca — komentował na łamach „Rzeczpospolitej”.
Czytaj też:
MSZ Mołdawii zabrało głos ws. Romanowskiego. Co ustalono ws. polityka PiS-u? Czytaj też:
Sprawa Romanowskiego nabiera tempa. „Łowcy cieni” ruszają do akcji
