Od kilku lat w Polsce coraz więcej mówimy o bezpieczeństwie. Rozbudowujemy armię, modernizujemy służby, wzmacniamy wschodnią granicę, inwestujemy miliardy złotych w uzbrojenie, technologie i infrastrukturę. I słusznie.
Tylko że obserwując to, co dzieje się dzisiaj wokół Polski, coraz mocniej dochodzę do przekonania, że w tej wielkiej modernizacji państwa możemy przeoczyć jeden z najważniejszych elementów całego systemu. Człowieka.
Bo możemy kupić najnowocześniejsze drony, systemy rozpoznania, pojazdy, radary i technologie cyberbezpieczeństwa. Możemy budować Tarczę Wschód i nowe struktury odpowiedzialne za ochronę granicy. W lipcu utworzono w Wojsku Polskim Komponent Obrony Pogranicza, obejmujący cztery brygady odpowiedzialne m.in. za współdziałanie ze Strażą Graniczną i zarządzanie infrastrukturą Tarczy Wschód. Ale ostatecznie ktoś musi te systemy obsługiwać.
Ktoś musi analizować informacje. Ktoś musi rozpoznać zagrożenie. I ktoś w krytycznej chwili musi podjąć decyzję. Dlatego bezpieczeństwo kadrowe przestaje być dzisiaj problemem administracyjnym. Staje się jednym z fundamentów bezpieczeństwa narodowego.
Zagrożenia zmieniły się szybciej niż nasze myślenie
Dalsze rozpowszechnianie artykułu tylko za zgodą wydawcy tygodnika Wprost.
Regulamin i warunki licencjonowania materiałów prasowych.
