Artur Chodziński to były agent CBA, który stracił pracę po tym, jak po godzinach sprowadził do biura prostytutkę – przypomina „Newsweek”. Potem wrócił natychmiast po wyborach w 2015 r., ale odszedł na emeryturę w 2023 r., tuż przed wyborami, po których PiS utraciło władzę. Chodziński jako funkcjonariusz prowadził w mediach społecznościowych minimum dwa konta pod zmienionymi danymi, gdzie wyjątkowo zajadle walczył o dobre imię PiS i „lustrował” polityków ówczesnej opozycji.
Po przejściu na emeryturę razem z kolegami ze służb założył fundację Frontline Foundation. Chodziński nawiązał kontakty z Kancelarią Prezydenta. Rozmawiał z Andrzejem Dudą i utrzymał kontakty z prezydenckim zapleczem już za kadencji Karola Nawrockiego. „Współpraca Chodzińskiego z Kralem nie spodobała się współzałożycielom Frontline Foundation. Odszedł z fundacji, kiedy Zondacrypto zaczęła mieć problemy” – podkreślono.
Artur Chodziński pracował dla szefa Zondacrypto Przemysława Krala. Kim jest były agent CBA?
To Chodziński miał przekonać Zbigniewa Ziobrę, żeby przyjął pieniądze od kancelarii Przemysława Krala na fundację. Były agent Centralnego Biura Antykorupcyjnego „załatwił” również spotkanie szefa Zondacrypto z posłem PiS Michałem Moskalem. Chodziński był także jednym z prelegentów w czasie ostatniego kongresu Prawa i Sprawiedliwości w Katowicach. Po niej wzięli udział w „patriotycznej domówce” - zakrapianej imprezie, gdzie funkcjonariusze służb bawili się z politykami PiS.
Chodziński jako agent CBA rozpracowywał częściowo układ wrocławski i interesy przedsiębiorcy Radosława Tadajewskiego. Jak podaje TVN24 Chodziński przekonywał, że nie pracował „ani dla Zondacrypto, ani w sprawie kryptowalut”, tylko zajmował się analizą prywatnych spraw cywilnych i karnych Krala w zamian za „bardzo dobre pieniądze” i obietnicę, że szef Zondacrypto pomoże jednej z osób z jego rodziny dostać się na leczenie w klinice we Francji.
Czytaj też:
Afera Zondacrypto zatacza coraz szersze kręgi. Jest zawiadomienie do prokuratury Czytaj też:
Cios w Moskala z niespodziewanej strony. Napięcie w PiS rośnie
