Czy Polska jest gotowa na wojnę za rok? Generał uruchomił odliczanie

Czy Polska jest gotowa na wojnę za rok? Generał uruchomił odliczanie

Dodano: 
Polscy żołnierze, zdjęcie ilustracyjne
Polscy żołnierze, zdjęcie ilustracyjne Źródło: Shutterstock
Rosja może być zdolna do zaatakowania państwa NATO już za rok. Nie oznacza to, że Putin podjął taką decyzję. Ale Zachód powinien zacząć odliczanie.

Kiedy były dowódca estońskich sił zbrojnych gen. Martin Herem mówi, że Rosja może być zdolna do użycia siły militarnej przeciwko Estonii już za rok, łatwo stworzyć z tego efektowny nagłówek: „Rosja zaatakuje NATO za rok”.

Tylko że Herem powiedział coś bardziej złożonego. I właśnie dlatego jego słowa warto potraktować poważnie. Nie jako proroctwo. Jako ostrzeżenie planistyczne.

Herem, który ma objąć stanowisko ministra obrony Estonii, podkreślił, że nie chodzi o stwierdzenie, iż Rosja na pewno zaatakuje za dwanaście miesięcy. Chodzi o to, że państwo musi już dziś oceniać swoją gotowość przy założeniu, że taki scenariusz może stać się możliwy w stosunkowo krótkiej perspektywie. Z perspektywy bezpieczeństwa to fundamentalna różnica.

Data nie jest najważniejsza

W debacie publicznej wszyscy pytają: kiedy? 2027? 2028? 2029? Za rok? Za trzy lata? Moim zdaniem to źle postawione pytanie.

Znacznie ważniejsze brzmi: kiedy Rosja odzyska zdolność do przeprowadzenia ograniczonej operacji przeciwko państwu NATO i kiedy uzna, że polityczny koszt takiego testu jest do zaakceptowania? To dwie różne rzeczy.

Zdolność militarna nie oznacza automatycznie decyzji politycznej. Można posiadać wojska, rakiety, logistykę i plany, a mimo to nie zdecydować się na atak. Ale nie wolno też zakładać, że skoro przeciwnik nie chce dziś wojny, nie może jutro uznać, że ryzyko jest dla niego akceptowalne.

Estończycy nie mówią jednym głosem. I to akurat dobrze

Źródło: Wprost