Andrzej Poczobut spotkał się ze specjalnym wysłannikiem prezydenta USA na Białoruś Johnem Coale’em, który pomógł go uwolnić – poinformowały „Fakty” TVN. Polski dziennikarz wyszedł na wolność pod koniec kwietnia. Za kratkami spędził ponad pięć lat. Coale wyjaśniał tuż po tej sytuacji, że „za każdym razem poruszał kwestię Poczobuta na spotkaniach z Aleksandrem Łukaszenką oraz ambasadorem Białorusi przy Organizacji Narodów Zjednoczonych Walentinem Rybakowem”.
– Mówiłem: panowie, to dla nas bardzo, bardzo ważne, dla Polaków jest to ważne, żeby on wyszedł. I byli też inni Polacy, naprawdę bardzo mocno ich ciągnęliśmy – tłumaczył specjalny wysłannik Donalda Trumpa. W odpowiedzi słyszał, że Poczobut jest ekstremistą, który „robił bardzo złe rzeczy”. – Ale ewidentnie był bardzo ważny dla obydwu stron, więc cisnęliśmy, cisnęliśmy, no i w końcu Łukaszenka się zgodził – podkreślał Coale.
John Coale pomógł uwolnić Andrzeja Poczobuta. Tak Amerykanin mówił o kulisach sprawy
Amerykanin zaznaczył, że sprawa była również bardzo ważna dla Trumpa. Coale wspominał, że spotkania bywały suto zakrapiane. – Czwarty toast, mówię: nie. No dobra, to już mnie poskłada, albo żołądek mi wysiądzie, albo coś takiego, więc część starałem się wylewać pod stół, innych nie piłem – zdradził specjalny wysłannik prezydenta Stanów Zjednoczonych. Coale dodał, że „niektórych niemalże trzeba było wynosić”.
Specjalny wysłannik Trumpa ujawnił, że rozmowy z Łukaszenką nie polegały na tym, żeby go przekonać, że jego więźniowie są więźniami politycznymi, ale na tym, że jeśli chce on być częścią społeczności międzynarodowej, to musi dochowywać swoich zobowiązań. Coale podkreślił, że prezydent Białorusi „chce stać się światowym graczem”. Amerykanin podsumował, że „takie porozumienia mogą się posypać w dowolnej chwili”.
Czytaj też:
Ostrzegali go i błagali, by nie wracał na Białoruś. Wiadomo, co z Poczobutem Czytaj też:
Białoruś uznała polski tygodnik katolicki za „ekstremistyczny”
