Prezydent apeluje do rodaków: pomóżcie odnaleźć skradzioną tablicę

Prezydent apeluje do rodaków: pomóżcie odnaleźć skradzioną tablicę

Dodano:   /  Zmieniono: 4
(fot. WPROST) / Źródło: Wprost
- Jestem wstrząśnięty i oburzony kradzieżą dokonaną dzisiaj w nocy na terenie byłego niemieckiego obozu zagłady Auschwitz-Birkenau napisał w specjalnym oświadczeniu prezydent Lech Kaczyński. - Skradziono rozpoznawalny na całym świecie symbol cynizmu i okrucieństwa hitlerowskich oprawców oraz męczeństwa ich ofiar. To czyn godny najwyższego potępienia - podkreślił. - Apeluję do wszystkich Rodaków, którzy mogą pomóc organom ścigania w odnalezieniu skradzionej tablicy. Naszym wspólnym zadaniem jest przywrócić ją miejscu, w które jest wpisana, a z którego dziś została siłą wydarta - podkreślił prezydent.
Lech Kaczyński zaapelował do rodaków o pomoc w odnalezieniu tablicy. - Proszę, by uczyniono wszystko, co konieczne dla wykrycia i ukarania sprawców. Apeluję do wszystkich Rodaków, którzy mogą pomóc organom ścigania w odnalezieniu skradzionej tablicy. Naszym wspólnym zadaniem jest przywrócić ją miejscu, w które jest wpisana, a z którego dziś została siłą wydarta - czytamy w oświadczeniu.

Bartoszewski: to budzi szczególne oburzenie

Nie tylko prezydent jest wstrząśnięty tą kradzieżą. Pełnomocnik premiera ds. dialogu międzynarodowego prof. Władysław Bartoszewski również nie kryje oburzenia. - Kradzież napisu "Arbeit macht frei" znad bramy wejściowej do byłego niemieckiego obozu Auschwitz powinna w katolickiej Polsce budzić szczególne oburzenie - oświadczył. - Kradzież napisu z bramy będącej wejściem do miejsca męczeństwa ojca Maksymiliana Kolbego w katolickiej Polsce powinna budzić szczególne oburzenie, podobnie jak zbezczeszczenie klasztoru na Jasnej Górze - oświadczył Bartoszewski dodając, że ma nadzieję, iż organy ścigania wykażą się "energicznością i sprawnie ustalą sprawców kradzieży".

Tu nie ma miejsca na przypadek

O kradzieży napisu poinformowali policjantów funkcjonariusze straży muzealnej, którzy podczas obchodu byłego obozu po godzinie 5 rano zauważyli brak napisu. Podczas wcześniejszego obchodu o godzinie 3 nad ranem wszystko było w porządku. Z informacji policji oraz przedstawicieli Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau wynika, że kradzież nie była przypadkowa. Sprawcy byli do niej dobrze przygotowani. Wiedzieli, jak się dostać na teren placówki, w jaki sposób zdjąć symbol, a także znali sposób działania wartowników oraz rozmieszczenie kamer monitoringu.

PAP, dar

 4

Czytaj także