Jerzy D., który 9 grudnia rzucił żarówkami pełnymi czarnej farby w stronę obrazu Matki Bożej Częstochowskiej wiszącego na Jasnej Górze, przekonuje, że nie żałuje tego co zrobił. Prokurator zajmujący się sprawą poprosił o opinię psychiatryczną dotyczącą 58-latka - biegli uznali, że mężczyzna może uczestniczyć w czynnościach śledczych.
- Niech się wstydzą ci, co fałszują Ewangelię. Trzeba czcić Boga, a nie obrazy - mówił przed przesłuchaniem Jerzy D. Następnie mieszkaniec Świdnicy został przesłuchany - przyznał się do winy, ale nie wykazał skruchy. Wyjaśnił, że do ataku na obraz przygotowywał się cztery lata - polegało to m.in. na studiowaniu Ewangelii.
Prokuratura postawiła Jerzemu D. zarzut zniszczenia dobra o szczególnym znaczeniu dla kultury a także zarzut obrażenia uczuć religijnych innych osób poprzez publiczne znieważenie przedmiotu czci religijnej. Mężczyźnie grozi 10 lat więzienia.
Obraz Matki Bożej Częstochowskiej przed żarówkami z farbą ochroniła kuloodporna szyba.
arb, "Gazeta Wyborcza"
Prokuratura postawiła Jerzemu D. zarzut zniszczenia dobra o szczególnym znaczeniu dla kultury a także zarzut obrażenia uczuć religijnych innych osób poprzez publiczne znieważenie przedmiotu czci religijnej. Mężczyźnie grozi 10 lat więzienia.
Obraz Matki Bożej Częstochowskiej przed żarówkami z farbą ochroniła kuloodporna szyba.
arb, "Gazeta Wyborcza"
