O. Zięba wspomina: myślałem o małżeństwie...

O. Zięba wspomina: myślałem o małżeństwie...

Dodano:   /  Zmieniono: 1
O. Maciej Zięba (fot. Pawel Mierzejewski / newspix.pl) / Źródło: Newspix.pl
- Przez większość młodego życia, a właściwie prawie całe w ogóle nie myślałem o wstąpieniu do zakonu. Uważałem to za dziwaczne. Jak odkryłem powołanie, to też nie od razu wstąpiłem, bo po fizyce trzeba było zapłacić duże pieniądze, albo odpracować. Musiałem odpracować trzy lata po prostu. Z tego względu dwa lata czekałem - wspomina w rozmowie z RMF FM początki swojej przygody z Kościołem o. Maciej Zięba, dominikanin.
- W jedne dni sobie myślałem: "Po co masz marnować swoje życie i jak głupek śpiewać psalmy czy coś tam". W drugie dni myślałem: "taki grzesznik, taki facet jak ty... Pchasz się do zakonu - przecież to jest absurdalne" - mówi o podejmowaniu decyzji o wstąpieniu do zakonu o. Zięba. - To była kwestia pójścia radykalnie w nieznane. Miałem fajny plan na życie, radziłem sobie na studiach i miałem już dziewczynę poważną, bo to był już taki czas na poważną dziewczynę, w którym ja bardziej myślałem o związku małżeńskim niż ona. Miałem sensowny plan na życie. Jak wszyscy, chciałem mieć przyjemne życie. Nie powiem, żebym uciech życia nie lubił, bo z definicji one są przyjemne. Nagłe odcięcie się wydawało mi się absurdalne, ale myślałem też, że jestem normalnym człowiekiem, słabym człowiekiem... To jest chyba normalna huśtawka - dodaje.

Duchowny przyznaje następnie, że dla księdza czy zakonnika szczególnie trudna jest decyzja o rezygnacji z życia rodzinnego. - Jan Paweł II gdzieś napisał, że ksiądz pozostaje samotny, żeby inni nie byli samotni. Jak to jest twórcze, to dobrze - tłumaczy. Dodaje, że  "tak naprawdę najtrudniejsze jest to, że ciągle się trzeba nawracać". - Ja już mam swoje lata, już bym sobie odpuścił, już swoje zrobiłem. Ale trzeba ciągle - wyjaśnia.

RMF FM, arb
+
 1

Czytaj także