Czy maile z informacjami o bombach, które zostały kilka dni temu rozesłane do ponad 20 instytucji publicznych, były próbą przetestowania polskich służb (alarmy okazały się fałszywe)? - Można w ten sposób testować skrupulatność tych służb, zobaczyć, jak funkcjonują i jakie dalsze przedsięwzięcia są w tym zakresie podejmowane - mówi były szef UOP, Gromosław Czempiński, w rozmowie z RMF FM.
Zdaniem Czempińskiego polskie służby właściwie zareagowały na zagrożenie atakiem terrorystycznym. - W moim odczuciu, wszyscy byliśmy przerażeni tego typu informacją. Co prawda, gdy w miarę upływu czasu okazywało się, że jest ponad 20 placówek, które zostały zaalarmowane, to można już było zakładać, że nie jest to alarm prawdziwy i najprawdopodobniej nie będziemy mieli do czynienia z groźbą fizycznego zamachu. Nie można było zlekceważyć tego sygnału. Gdyby się cokolwiek wydarzyło, jeden wybuch, to nikt by tego służbom nie wybaczył. Służby musiały działać szybko, prewencyjnie - podkreślił.
Alarmy bombowe w Polsce
25 czerwca w całym kraju doszło do serii ewakuacji budynków pożytku publicznego. Rzecznik KGP Mariusz Sokołowski poinformował, że do różnych instytucji w całym kraju wysłano w sumie kilkadziesiąt maili . W wiadomościach straszono, że do eksplozji może dojść w południe. W kilkudziesięciu placówkach w Polsce, m.in. w szpitalach i sądach czy budynkach prokuratur zarządzono ewakuacje.
Podejrzanych brak
Minister spraw wewnętrznych Bartłomiej Sienkiewicz stwierdził, że ma nadzieje, że finał tej sprawy będzie w sądzie. - Możemy powiedzieć, że nie ma zagrożenia życia i zdrowia osób przebywających w tych instytucjach, czyli alarmy te okazują się fałszywe - dodał minister.
W związku z fałszywymi alarmami bombowymi zatrzymano dwie osoby, które jednak - jak się okazało - nie miały nic wspólnego ze sprawą.
arb, RMF FM
Alarmy bombowe w Polsce
25 czerwca w całym kraju doszło do serii ewakuacji budynków pożytku publicznego. Rzecznik KGP Mariusz Sokołowski poinformował, że do różnych instytucji w całym kraju wysłano w sumie kilkadziesiąt maili . W wiadomościach straszono, że do eksplozji może dojść w południe. W kilkudziesięciu placówkach w Polsce, m.in. w szpitalach i sądach czy budynkach prokuratur zarządzono ewakuacje.
Podejrzanych brak
Minister spraw wewnętrznych Bartłomiej Sienkiewicz stwierdził, że ma nadzieje, że finał tej sprawy będzie w sądzie. - Możemy powiedzieć, że nie ma zagrożenia życia i zdrowia osób przebywających w tych instytucjach, czyli alarmy te okazują się fałszywe - dodał minister.
W związku z fałszywymi alarmami bombowymi zatrzymano dwie osoby, które jednak - jak się okazało - nie miały nic wspólnego ze sprawą.
arb, RMF FM
