Poseł PO przyznaje: mój ojciec był w UPA, ale...

Poseł PO przyznaje: mój ojciec był w UPA, ale...

Dodano:   /  Zmieniono: 33
Mirosław Sycz (fot. Pawel Mierzejewski / Newspix.pl) Źródło: Newspix.pl
- Ojciec mój był w Wojsku Polskim od 1937 do 1939 roku, bronił Rzeczpospolitej przed napaścią hitlerowską. Pod koniec wojny miał wyjście: albo być zwerbowanym do Armii Czerwonej, albo pójść do ukraińskiej partyzantki. Wybrał to drugie - mówił na antenie TVN24 poseł PO ukraińskiego pochodzenia Miron Sycz.
Ołeksander Sycz, członek Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów od 1938 roku oraz strzelec w kureniu "Mesnyky" Ukraińskiej Powstańczej Armii został skazany w 1947 roku przez polski sąd na karę śmierci za działalność w UPA, złagodzoną w tym samym roku na karę 15 lat pozbawienia wolności. Miron Sycz zapewnił jednak, że jego ojciec nie brał udziału w rzezi wołyńskiej. - Absolutnie nie. To było w powiecie jarosławskim i nie miał w tym absolutnie nic wspólnego - podkreślił poseł PO. - Jestem dumny, że miałem takiego tatę - podsumował.

- Pochodzę z miejscowości Wiązownica, która 17 kwietnia 1945 r została spalona przez bandę UPA, oddział "Mesnyky", czyli "Mściciele". Dom moich rodziców został spalony, podobnie jak reszta wsi. Ja wiem, że na tej sali jest poseł, którego ojciec działał w bandzie, która spaliła tę wieś - mówił wcześniej z sejmowej mównicy poseł Solidarnej Polski Mirosław Golba.

arb, TVN24