Rejs aborcyjny (aktl.)

Rejs aborcyjny (aktl.)

Dodano:   /  Zmieniono: 
Po powrocie statku-kliniki aborcyjnej "Langenort" do portu we Władysławowie Izba Celna w Gdyni stwierdziła, że w jego apteczce ubyło tabletek wczesnoporonnych.
W tzw. rejs szkoleniowo-edukacyjny poza wody terytorialne Polski popłynęło na pokładzie statku 11 Polek.

Rzeczniczka Izby Celnej w Gdyni Jolanta Twardowska powiedziała, że po powrocie statku do odprawy ponownie zostały zgłoszone farmaceutyki. "Jeśli chodzi o stan tabletek, które mają znaczenie w sensie reakcji wczesnoporonnej, to stan Mifegyne wynosi obecnie 33 tabletki, natomiast Cytotecu, który nie jest lekiem wczesnoporonnym, a jest podawany łącznie z Mifegyne, wynosi 40 tabletek".

Podczas pierwszej kontroli, przed rejsem poza polskie wody terytorialne, celnicy znaleźli na statku 45 tabletek Mifegyne i 180 sztuk Cytotecu.

Podczas kontroli okazało się też, że po rejsie zmniejszyła się liczba nie tylko Mifegyne i Cytotecu. Według Twardowskiej, ubyło też dwóch rodzajów tabletek, które wcześniej zabezpieczono, bowiem wkrótce mijał termin ich ważności. "Dwa z tych leków zostały zużyte. Nie było 60 sztuk tabletek jednego rodzaju leku, którego termin ważności mijał w ciągu kilku dni. Był wcześniej zabezpieczony, bowiem inspekcja faramaceutyczna stwierdziła, że ta ilość w ciągu kilku dni nie może zostać fizycznie zużyta" - powiedziała Twardowska.

Podczas przebywania na wodach międzynarodowych na statku obowiązywało prawo holenderskie, a więc Holenderki mogły używać wszystkich leków zabezpieczonych na  pokładzie przez polskie służby celne na początku tygodnia.

Kiedy "Langenort" przybił do nabrzeża, Gomperts zapytana przez dziennikarzy czy na jednostce dokonano aborcji, odpowiedziała, że  "na statku prowadzone były warsztaty edukacji seksualnej".

Jej zdaniem na pokładzie statku było około 15-20 ochotniczek z całej Polski. Na pytanie czy były to kobiety w ciąży, oświadczyła, że jest to zbyt intymna sprawa. Nie odpowiedziała też na pytanie, czy na pokładzie rozdawano pigułki aborcyjne.

Sprawą zniknięcia tabletek wczesnoporonnych zajmie się prokuratura. Zastępca prokuratora generalnego Kazimierz Olejnik apowiedział, że najbliższych godzinach prokuratura zajmie stanowisko w tej kwestii.

"Jeżeli tego rodzaju ustalenia są, że coś zniknęło, wymaga to wyjaśnienia procesowego i prokuratura będzie to wyjaśniała" - powiedział Olejnik, goszczący w piątek w Gdańsku na sesji poświęconej 10. rocznicy powstania miejscowej Prokuratury Apelacyjnej. Dowodem w ewentualnym postępowaniu prokuratorskim mogą być dokumenty celne.

em, pap

 0

Czytaj także