Do takiego stanowiska prokuratury przychylili się obrońcy Rywina. Z tzw. ostrożności procesowej wnieśli ponadto, by - jeżeli sąd dopuściłby jednak transmisję z procesu - transmisję taką ograniczyć tylko do odczytania aktu oskarżenia, mów końcowych i wyroku.
Ogłaszając postanowienie, sędzia Marek Celej wyjaśnił, że gdyby możliwość transmisji istniała, ustawodawca zapisałby ją w Kodeksie postępowania karnego, a poza tym sąd nie może dopuścić do sytuacji, w której świadkowie dowiadywaliby się z telewizji na żywo, co w procesie zeznały osoby stające przed sądem wcześniej.
Znaczenie dla sądu miał także fakt, że orzekający w sprawie muszą się skupić przede wszystkim na rozstrzyganiu o winie bądź niewinności oskarżonego. "Żadnym argumentem" w tej sprawie nie był natomiast dla sądu fakt, że posiedzenia sejmowej komisji śledczej są transmitowane na żywo, albowiem kwestia odpowiedzialności karnej oraz posiedzenia sejmowej komisji śledczej w przekonaniu sądu nie mają ze sobą ścisłego związku.
sg, pap