Trupy w szafie MON

Trupy w szafie MON

Przetarg na zakup systemu obrony powietrznej stanął w miejscu. Polska strona otrzymała od Amerykanów ofertę, która nie spełnia naszych warunków.

To zaskakująca sytuacja, bo do tej pory były minister obrony narodowej Tomasz Siemoniak i jego współpracownicy utrzymywali, że amerykańska oferta, czyli system antyrakietowy Patriot, jest jedynym i najlepszym rozwiązaniem dla polskiej armii. Ministerstwo było konsekwentnie głuche na głośną krytykę ze strony ekspertów wojskowych, którzy dowodzili, że system ten nie spełnia naszych potrzeb i jest przestarzały. Ponadto został wybrany z pominięciem procedury porównania ofert.

POLACY SPADLI Z KRZESEŁ

Co się więc wydarzyło? Według nieoficjalnych informacji już po wyborach parlamentarnych doszło w USA do bezpośrednich negocjacji, w których wzięła udział Ann Cataldo, reprezentująca Departament Obrony. – Spotkanie okazało się jednym wielkim nieporozumieniem – relacjonuje osoba, która poznała kulisy negocjacji. Doszło wręcz do emocjonalnego sporu. Dlaczego? Bo polski zespół negocjacyjny, który tak uparcie bronił w Polsce wyboru systemu Patriot, dowiedział się, że Amerykanie chcą za całość nawet…47 mld zł. A w planie modernizacji Wojska Polskiego na cały system obrony powietrznej przewidziano 26 mld zł (sam system Patriot miał kosztować 16 mld zł).

Zasadne jest więc pytanie, co negocjowali do tej pory urzędnicy Ministerstwa Obrony, jeżeli podczas oficjalnego spotkania usłyszeli kwotę prawie dwukrotnie wyższą od zakładanej? Co więcej, nie zgadzała się nie tylko kwota planowanego zakupu, ale także terminy. Strona amerykańska poinformowała Polaków, że może zacząć dostarczać system od 2024 r. i zakończyć w roku 2030. A miał być gotowy w 2025 r. Ponadto poważne rozbieżności pojawiły się podczas omawiania oferty współpracy przemysłowej i dostępu do technologii wojskowych. Co to oznacza? De facto koniec rozmów, bo trudno sobie wyobrazić prowadzenie dalszych negocjacji przy tak dużych różnicach. Według informacji „Wprost” Inspektorat Uzbrojenia MON próbował jeszcze ratować sytuację i wysłał do USA pismo z prośbą o doprecyzowanie oferty. Kilka dni temu przyszła odpowiedź. Z niższą ceną. Ale niewiele. Dalej to kwota horrendalna. Dotychczasowe ustalenia z Amerykanami miały charakter wstępny. Oficjalne zamówienie nie zostało jeszcze wysłane. Fiasko rozmów w sprawie systemu Patriot to spektakularna klęska całego zespołu negocjacyjnego w MON i jego starego kierownictwa. Prawdopodobnie oznacza istotne opóźnienia w harmonogramie modernizacji wojska.

MACIEREWICZ: MAMY KRYZYS

Nowy minister obrony narodowej Antoni Macierewicz przyznał tuż po nominacji, że dotarły do niego pogłoski, jakoby doszło w tej sprawie „do jakiegoś kryzysu”. Dlaczego tylko pogłoski? Macierewicz wyjaśnił, że ustępujący minister nie pozostawił w MON sprawozdania, jak przebiegały i w jakim są stanie negocjacje na temat obrony powietrznej.

W tej sytuacji każda odpowiedź na pytanie, co będzie dalej, to spekulacje. Według jednej z hipotez MON może ogłosić nowy przetarg na specjalnych zasadach, żeby nie naruszyć harmonogramu zbrojeń. A to oznacza, że oferty mogliby złożyć znowu wszyscy zainteresowani. Jest też druga możliwość. MON zwróci się do rządu amerykańskiego, żeby przedstawił nową ofertę dwóch firm do porównania. Jest też i trzecia. Polska poczeka na najnowszy system obrony powietrznej, który powstaje w USA. Ale Amerykanie nie zbudują go szybciej niż w 2028 r. W takim przypadku budową obrony powietrznej krótkiego zasięgu zajmie się polski przemysł obronny. Pewne jest tylko to, że Amerykanie będą zapewne współtworzyć obronę powietrzną w Polsce. Macierewicz podtrzymał deklarację współpracy przy zakupie zbrojenia z USA. I taki jest priorytet rządzącego PiS.

Nowy minister obrony zapowiedział też przegląd postępowania przetargowego na helikoptery wielozadaniowe, które wygrały francuskie maszyny Caracal. Od początku towarzyszą mu głośne kontrowersje, m.in. ze strony zakładów śmigłowców w Świdniku i Mielcu, które zostały z konkursu wyeliminowane. Tygodnik „Wprost” opisał wiele nieprawidłowości przy tym przetargu. Macierewicz nie wykluczył, że przetarg trzeba będzie powtórzyć. – Na razie dokonujemy przeglądu tego kontraktu. Dokumenty, które poznałem jako poseł, wskazywały, że to postępowanie trzeba unieważnić i rozpocząć je od nowa – mówi. �

©� WSZELKIE PRAWA ZASTRZEŻONE

Okładka tygodnika WPROST: 48/2015
Więcej możesz przeczytać w 48/2015 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 0