ISM – Instytut Szykan i Mobbingu

ISM – Instytut Szykan i Mobbingu

Mimo wielokrotnych sygnałów władze Uniwersytetu Warszawskiego tolerują prześladowanie pracowników uczelni. Nie reagują na informacje o tym, że prof. Edward Haliżak, szef Instytutu Stosunków Międzynarodowych UW, od lat stosuje mobbing wobec swoich podwładnych. „Wprost” dotarł do utajnionych raportów w tej sprawie.

Rektor Uniwersytetu Warszawskiego dba o przestrzeganie prawa oraz zapewnienie bezpieczeństwa na terenie uczelni – taką sentencję można wyczytać na stronie internetowej tej uczelni. Do pomocy rektor ma m.in. ombudsmana, czyli rzecznika akademickiego UW. To Anna Cybulko, osoba, do której studenci czy pracownicy akademiccy w nieformalny i poufny sposób mogą zwrócić się z problemami. Ombudsman pomaga rozwiązywać konflikty i dba o to, by wszyscy byli traktowani uczciwie i sprawiedliwie. W listopadzie 2012 r. do ombudsmana zgłasza się dr Krzysztof Księżopolski, wtedy adiunkt Instytutu Stosunków Międzynarodowych (ISM) na Wydziale Dziennikarstwa i Nauk Politycznych. Skarży się na to, jak jest traktowany przez swojego przełożonego prof. Edwarda Haliżaka, szefa ISM, i prosi o wsparcie. Ombudsman po spotkaniu zanotuje, że w instytucie ma miejsce zaogniony konflikt, a co więcej, istnieje wysokie prawdopodobieństwo, że sposób traktowania pracownika przez przełożonego nosi znamiona dyskryminacji lub wręcz mobbingu. Cybulko chce zweryfikować te informacje podczas spotkania z prof. Haliżakiem.


„Osobiste spotkanie okazało się niemożliwe. Po wielu wysiłkach udało się skontaktować telefonicznie. Rozmowa miała charakter bardzo ogólny. Profesor Haliżak nie dostrzegał istnienia problemu i nie był gotowy do rozmowy na ten temat. Nie wyraził zgody na mediację. Problem nie uległ rozwiązaniu” – napisze w raporcie, który w listopadzie 2014 r. trafi na biurko rektora Uniwersytetu Warszawskiego, dr. hab. Marcina Pałysa, prof. UW.

Przesłanki mobbingu

Zanim jednak raport powstanie, upłynie sporo czasu, podczas którego dr Księżopolski swoimi problemami będzie starał się zainteresować kolejne instytucje UW, m.in. Radę Naukową ISM czy dziekana wydziału prof. Janusza Adamowskiego. Ombudsmanka, do której systematycznie zgłasza się z kolejnymi kłopotami, przekonuje, że o sprawie na bieżąco informowany jest rektor uczelni. Nie przynosi to jednak żadnych efektów. Księżopolski twierdzi, że przez dwa lata poddawany był codziennej presji, przy milczącej akceptacji władz dziekańskich i rektorskich.I tak aż do połowy 2014 r. Wtedy po kilku spotkaniach i piśmie wzywającym do podjęcia działań mających na celu przeciwdziałanie mobbingowi reaguje prorektor UW Tadeusz Tomaszewski. Rusza audyt ombudsmana. Potwierdzają się zarzuty dr. Księżopolskiego. Jak się okazuje, jego problemy zaczynają się w 2012 r., kiedy przestaje być zapraszany na zebrania Zakładu Ekonomii Politycznej Stosunków Międzynarodowych, w którym był zatrudniony, a którego szefem jest prof. Haliżak. W tym samym czasie szef usuwa go z listy osób prowadzących seminaria magisterskie, a także odmawia finansowania udziału w konferencjach.

W kolejnym roku dyrektor ISM jeszcze bardziej zaostrza kurs wobec swojego adiunkta. Zaczyna publicznie dyskredytować jego osiągnięcia naukowe i dydaktyczne, odmawia mu zwrotu środków związanych z wyjazdem w ramach programu Erasmus i sfinansowania publikacji. W raporcie można przeczytać też, że prof. Haliżak „publicznie rozpowszechniał nieprawdziwe informacje na temat dr. Księżopolskiego dotyczące jego życia zawodowego i osobistego, których celem było ośmieszenie i wywołanie negatywnych emocji ze strony pozostałych pracowników”. Raport na biurko rektora Pałysa trafia 6 listopada 2014 r. Wnioski zapisano wytłuszczoną czcionką. Nie pozostawiają one żadnych wątpliwości: „Działania prof. Haliżaka, dyrektora Instytutu Stosunków Międzynarodowych, spełniają zawarte w Kodeksie pracy przesłanki mobbingu”. Dalej Cybulko apeluje: „W związku z kodeksowym obowiązkiem pracodawcy przeciwdziałania mobbingowi konieczne wydaje się podjęcie przez władze uczelni stosownych działań”.

Zwolniony z pracy

To jeszcze nie koniec, ale dopiero początek poważnych kłopotów dr. Księżopolskiego. Rada Wydziału Dziennikarstwa i Nauk Politycznych uniemożliwia mu rozpoczęcie procedury habilitacyjnej, w efekcie czego następnie zostaje zwolniony z pracy. Rektor Pałys przez wiele miesięcy nie reaguje na raport ombudsmanki. Zaczyna działać dopiero wtedy, gdy zgłaszają się kolejni poszkodowani przez prof. Haliżaka, a Księżopolski pod koniec marca informuje go o tym, że skierował sprawę na drogę sądową. 5 kwietnia 2015 r. powołuje rektorską komisję ds. zbadania zarzutów o mobbing w ISM. W jej skład wchodzą m.in. prof. Mirosław Wyrzykowski, były sędzia Trybunału Konstytucyjnego, oraz filozof i etyk prof. Jacek Hołówka. Niespełna pół roku później jest już raport. Nie tylko potwierdza on wcześniejsze ustalenia rzeczniczki akademickiej, ale wskazuje, że poszkodowanych przez szefa ISM było więcej. Oto kilka fragmentów z wniosków: „Charakter, wymiar i natężenie konfliktów opisanych skargami […] powinny być sygnałem alarmowym dla osób i organów odpowiedzialnych za prawidłowe funkcjonowanie instytutu i wydziału. Poważnej refleksji wymaga brak reakcji na stanowisko rzeczniczki badającej te skargi. Świadczyć to może o zaniku mechanizmu autorefleksji i pogodzeniu się – w imię anty­wartości akademickich – ze zjawiskami patologicznymi, które powinny wywołać bezzwłoczną, adekwatną reakcję”. Komisja pisze też o tym, że choć poszkodowani wielokrotnie zwracali się do wielu uniwersyteckich instytucji UW, w tym rektora, to ich sprawy były rozpatrywane rutynowo.

W raporcie możemy przeczytać też, że komisja jest zaniepokojona tym, że dziekan WDiNP prof. Adamowski nie odpowiedział na jej prośbę o przedstawienie dokumentów, w tym protokołu z rady wydziału, na której dyskutowano i głosowano nad otwarciem przewodu habilitacyjnego dr. Księżopolskiego. Negatywna decyzja rady doprowadziła do zwolnienia go z pracy na Uniwersytecie Warszawskim. Komisja kwestionuje też sposób oceny dorobku naukowego dr. Księżopolskiego, którą prowadził prof. Haliżak. Ten bowiem przekonuje, że wszelkie ograniczenia dotyczące obsady zajęć, refinansowania wyjazdów i wsparcia naukowego wynikały z tego, że dr Księżopolski nie czynił żadnych postępów naukowych, przez co był oceniany negatywnie.

Komisja zauważa, że prof. Haliżak nie przedstawił żadnego merytorycznego uzasadnienia dla swoich ocen. Te dziwią tym bardziej, że Komisja Wydziałowa oceniała Księżopolskiego pozytywnie, a jego publikacje miały wysoką cytowalność. Co więcej, po zwolnieniu z UW dr Księżopolski wygrał konkurs na stanowisko adiunkta w Kolegium Społeczno-Ekonomicznym jednej z naj-

lepszych w kraju uczelni ekonomicznych – Szkoły Głównej Handlowej. Jak na raport komisji reaguje rektor Pałys? Półtora miesiąca później kieruje do dziekana WDiNP prof. Adamowskiego pismo, w którym wyraża obawę, „że obecny dyrektor Instytutu Stosunków Międzynarodowych, prof. Marian Edward Haliżak, utracił zdolność zarządzania instytutem”, i zwraca się o „przywrócenie właściwych standardów postępowania”. Na początku grudnia ubiegłego roku sprawa trafia na posiedzenie rady naukowej ISM. Jej przebieg zamienia się w groteskę. Rada nie poparła wniosku o odwołanie dyrektora. Sześciu profesorów opuściło jej posiedzenie i napisało do rektora Pałysa.

Fragment tego listu: „Z żalem stwierdzamy, że posiedzenie rady nie przebiegło w atmosferze, która sprzyjałaby poważnej dyskusji w tej trudnej sprawie. […] Próbowano nie dopuścić do omawiania prośby Pana Rektora, twierdząc, że nie ma do tego podstaw, ponieważ list Pana Rektora i raport Komisji do spraw mobbingu zawierają fałszywe stwierdzenia oraz nieuzasadnione konkluzje i postulaty. Zwolennicy dyrektora dezawuowali zasadność listu, twierdząc, że jest nieobiektywny i nieoparty o rzetelną wiedzę o sytuacji w instytucie. W jeszcze gorszy sposób odnoszono się do raportu komisji, odmawiając jej członkom kompetencji, raportowi jakiegokolwiek znaczenia, a jej działalność określono jako maccartyzm (!). Żałować należy, że biorący udział w posiedzeniu Dziekan Wydziału przyjął postawę całkowicie pasywną i ograniczył się do stwierdzenia, że wysłucha opinii rady i spostrzeżenia przekaże Panu Rektorowi. […]. Na dwa dni przed posiedzeniem grupa osób zredagowała list wzorowany na odpowiedzi dyrektora na pismo Pana Rektora. Do jego podpisywania zachęcano zwłaszcza młodych, niesamodzielnych pracowników ISM, przy pomocy argumentu, że leży to »w ich dobrze pojętym interesie«. Komentarz wydaje się tu zbyteczny”.

Dyktator

Profesor Marian Edward Haliżak nie lubi imienia Marian. Oficjalnie przedstawia się jako Edward Haliżak. W ISM nazywa się go jednak inaczej. Ma pseudonim Mubarak. To od Hosniego Mubaraka, byłego prezydenta Egiptu, bo prof. Haliżak podobnie jak on od przeszło 30 lat nie jest w stanie oddać władzy. Profesor Haliżak dyrektorem ISM jest od 1990 r., choć faktycznie szefuje mu od roku 1982. Wtedy, w czasie stanu wojennego, został mianowany zastępcą dyrektora. Opowiada długoletni pracownik ISM: „Formalnym dyrektorem był wtedy prof. Józef Kukułka, który przez długi czas był chory, a potem funkcjonował przede wszystkim w polityce jako wiceprezes ZSL, więc tak naprawdę instytutem rządził prof. Haliżak”.

Jeden z profesorów zatrudnionych w ISM, w liście wysłanym kilka tygodni temu do pracowników instytutu, tak scharakteryzował dyrektora: „To synteza trzech zjawisk: latynoskiego długowiecznego caudillo, stylu znanego z »Ojca chrzestnego« oraz lokalnego sekretarza partii w PRL. Nawet może to ostatnie najbliżej; znane, swojskie, buraczane. Doświadczenie z egzekutywy byłej »kierowniczej siły« procentuje. Można się było nauczyć tej maniery dobrego paniska dla tych, którzy umieją się dostosować do systemu. Gdy sprawuje się władzę od 1982 r. i ma się do tego predyspozycje, styl powiatowego sekretarza partii staje się drugą naturą. […] Dyrektor Słońce zaczyna wierzyć w swą nieusuwalność i nieomylność. Zaczyna się otwarta arogancja i lekceważenie ludzi, a także krzywdzenie tych, których postrzega jako zagrożenie dla pozycji i wielkości dyrektora”. Tyle ironii. Ale odnośnie okresu, w którym prof. Haliżak szefuje ISM, wypowiedziała się też rektorska komisja, stwierdzając, że jest to wyraźny błąd organizacyjny. „Jest to sytuacja trudna do zrozumienia i zaakceptowania. Rotacyjność sprzyja bezstronności i rozbija tendencyjne koalicje. Powoduje też, że mobbing nie ma szans na przekształcenie się w niewidoczny, lecz zakorzeniony styl zarządzania” – czytamy w raporcie.

Zamiatanie pod dywan

Rzeczniczka UW Anna Korzekwa przekonuje, że rektor zrobił wszystko, co mógł. „Zgodnie ze Statutem UW dyrektorów instytutów powołują i odwołują dziekani wydziałów (a nie rektor). Ci zaś mogą być zobligowani – regulaminami wydziałowymi – do zasięgnięcia rady opinii naukowej instytutu przed podjęciem decyzji o powołaniu lub odwołaniu dyrektora” – napisała nam rzeczniczka. Inaczej sprawę widzą nasi rozmówcy z ISM. Ich zdaniem chodziło o zatuszowanie sprawy. Pytają, dlaczego rektor Pałys nie zareagował natychmiast po raporcie ombudsmana, dlaczego powołał dodatkową komisję, która i tak ma jedynie charakter doradczy. Dlaczego wreszcie nie powiadomił o sprawie rzecznika i komisji dyscyplinarnej UW. Wskazują, że zarówno prof. Haliżak, jak i dziekan WDiNP prof. Adamowski nawet na chwilę nie zostali zawieszeni w pełnieniu swoich obowiązków. – A to oznacza, że to oni przez cały czas mieli i mają dostęp do dokumentacji instytutu i wydziału, na którym pracowała zarówno ombudsmanka, jak i komisja rektorska. To absurd – dodaje nasz rozmówca.

Śmierć miesiąc później

Sprawę mobbingu na UW badają teraz, w różnych postępowaniach, zarówno prokuratura, jak i sąd. Jest tam jeszcze jeden wątek, który nie był do tej pory przedmiotem postępowania organów UW. Chodzi o nieżyjącego już pracownika instytutu. Poproszono nas, by nie podawać jego danych. W liście skierowanym do rektora Pałysa jego matka pisze, że prof. Haliżak zastraszał i nękał jej syna, grożąc powołaniem komisji naukowej, a następnie lekarskiej, które miały ocenić jego dalszą zdolność do pracy w instytucie. Potem groził mu zatrudnieniem na 1/8 etatu, co wiązałoby się z tym, że jego wynagrodzenie spadłoby do poziomu 350 zł. „Z powodu opisanych zdarzeń mojemu synowi towarzyszył narastający stres, lęk o przyszłość, poczucie marginalizacji, zagrożenia i zastraszenia, wrogiego ataku na godność, prywatność, zdrowie i prawa pracownicze, co w efekcie doprowadziło do bardzo poważnego rozstroju zdrowia. Od dnia 3 czerwca 2013 r. z powodu dramatycznie pogarszającego się stanu zdrowia znalazł się w szpitalu, gdzie przebywał do stycznia 2014 r. Niespełna miesiąc później zmarł”. Profesor Haliżak w rozmowie z „Wprost” zaznaczył, że czeka na orzeczenia sądu w tej sprawie. – W świecie nauki sprawy o mobbing zakładają przeważnie ci, którym kariera nie układa się tak, jak powinna – stwierdził. ■

Okładka tygodnika WPROST: 5/2016
Więcej możesz przeczytać w 5/2016 wydaniu tygodnika „Wprost”
Zamów w prenumeracie lub w wersji elektronicznej:

Czytaj także

 12
  • student ISM IP
    "Ksiezopol to zawsze byl spoko gosc!!!!" - to takie w stylu dra Księżopolskiego, żeby samemu o sobie tak napisać :D
    • Karol IP
      Bardzo spoko gość...szczególnie jak napawał się na zajęciach swoją wyimaginowaną zaje...stością olewając wszystkich innych wokół :D
      • Docent w brylach IP
        Ksiezopol to zawsze byl spoko gosc!!!!
        • Żółw Błotny IP
          to do Was pokrzywdzony Doktor przychodził na zajęcia?? szczęściarze. ...niesamowite jest, że osoby najbardziej leniwe, olewające, nie szanujące innych są najbardziej bezczelne i roszczeniowe. I jeszcze mają poczucie krzywdy! i tak długo to trwało.
          • były student IP
            heheheh... wszyscy siebie warcie ale szkoda że nie napisali, jaką wybitną jednostką naukową i dydaktyczną był ten "biedny doktor" - zajęcia na koszmarnym poziomie, "referat z ochrony delfinów", egzaminy w stylu "już starczy, chodźmy na piwko", oblana habilitacja z przyczyn braku doborobku (w google pod pierwszą pozycję +Księżopolski +habilitacja)