Jednak - jego zdaniem - pojedynek z "politycznym barbarzyństwem" istnieje obiektywnie. "To nie jest wyzwanie tego, czy innego polityka rzucone drugiemu politykowi; ten pojedynek stał się faktem w momencie, kiedy inne partie polityczne - w tym szczególnie obóz rządzący - uległy albo redukcji, albo destrukcji" - powiedział Tusk.
Dodał, że "to jest pierwszy powód, dla którego PO jest zobowiązana, żeby bardzo głośno i stanowczo powiedzieć, że nie zostawimy samych tych wszystkich, którzy obawiają się Andrzeja Leppera".
Według Tuska spór o Polskę bardzo się uprościł: przebiega między tymi, którzy mają sentyment do Białorusi, a nie do Unii Europejskiej, do państwa, a nie wolnego rynku, do PRL, a nie do tego, co w Polsce od roku 1989 roku udaje się robić.
"My dlatego tak twardo dzisiaj mówimy, że Samoobronę zatrzymamy w jej pochodzie po władzę - bo kto ma to mówić, jeśli nie partia, która dziś tak wyraźnie prowadzi w sondażach" - powiedział Tusk.
oj, pap